Remco Evenepoel planuje wystartować zarówno w Giro d’Italia, jak i Tour de France w 2025 roku. Tak przynajmniej twierdzi menadżer Soudal – QuickStep, Patrick Lefevere, co przyznał w rozmowie z serwisem La Dernière Heure.
Aktualny mistrz olimpijski pierwotnie miał sprawdzić swoje możliwości w brukowanych klasykach w marcu czy Mediolan – San Remo. Wszystko wskazuje jednak na to, że chyba się z tego pomysłu wycofano, albowiem bardzo możliwe, że postara się powtórzyć wyczyn Tadeja Pogačara. Coś, co jeszcze niedawno uważano za niemożliwe, zaczyna być coraz częstszym wyborem w planowaniu sezonu przez gwiazdy kolarstwa.
W przypadku Mediolan – San Remo nie ma mowy o wykorzystaniu tego wyścigu jako przygotowania do sezonu:
W sumie chcieliśmy, aby Remco wystartował w Primaverze w tym roku, prawie 300 kilometrów ścigania może okazać się przydatne. Kolarstwo się jednak zmieniło. Najmocniejsi zawodnicy nie korzystają z Mediolan – San Remo w formie treningu, teraz przygotowuje się inaczej
– powiedział menadżer Soudal – QuickStep.
Charyzmatyczny dyrektor niewątpliwie ostudził zapały kibiców Evenepoela, niemniej jednak zaznacza, że „co się odwlecze, to nie uciecze”:
Remco na pewno pojedzie kiedyś San Remo i Tour de France w jednym sezonie, ale nie wydarzy się to teraz. Być może wydarzy się to dopiero, kiedy osiągnie swój najważniejszy cel – zwyciężyć we wszystkich wielkich tourach. Zobaczymy potem, aktualnie najważniejsze jest, aby Remco nadal cieszył się kolarstwem
– stwierdził Patrick Lefevere.
Co ciekawe, podwójny mistrz olimpijski z Paryża planował dokonać tego dubletu już w tym roku:
Właściwie to on chciał to zrobić już w tym roku, ale trener zmienił jego plany. Myślę jednak, że to realistyczne w 2025. Pogačar pokazał, że to możliwe, aby wygrać te dwa wielkie toury pod rząd. Każdy kto zna Remco, wie, że coś takiego go tylko bardziej motywuje
– opowiedział Lefevere.
Remco Evenepoel niedawno obronił swój tytuł mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas. W bieżącym sezonie czeka go próba odbicia tęczowej koszulki w wyścigu Mistrzostw Świata ze startu wspólnego (29 września), a tuż po tym pozostanie mu jedynie włoska kampania klasyków, w skład której wchodzą Giro dell’Emilia (5 października), Coppa Bernocchi – GP Banco BPM (7 października) oraz Il Lombardia (12 października).









Uważam, że Remco zdaje sobie sprawę z faktu, że wiele brakuje mu do Pogacara i w bezpośredniej konfrontacji w Tour de France jego szanse są na ten moment bardzo nieduże (o ile w grę nie wejdą czynniki takie jak np. kraksa), dlatego podporządkowywanie całego sezonu pod ten wyścig jest trochę bez sensu. Start w Giro to dobra opcja, bo przecież tego wyścigu Remco też jeszcze nie wygrał. „Zaliczenie” takiego wyścigu pozwoliłoby mu na skupienie się na Tourze w zasadzie do końca kariery.
Mało prawdobodobne, żeby Pogačar utrzymał formę z aktualnego sezonu, bo najlepszy sezon w karierze da się mieć tylko raz i nie wierzę, żeby to nie był ten sezon.
Remco nie ma zespołu żeby myśleć o dwóch zwycięstwach. Jest tylko Landa. Jak to się ma do składu: Yates, Ayuso, Almeida, Majka, Soler, Sivakov, Vine, Wellens, Politt? Jeśli pojedzie zarówno Giro i TdF to 2x podium będzie dużym sukcesem.
Uważam, że Remco to świetny zawodnik, ale tegoroczne TDF pokazało jak wiele jeszcze mu brakuje do Tadka czy Jonasa. No i wydaje mi się, że brakuje mu skromności… To straszny pozer… Myślę, że go to zgubi.
Typowe belgijskie chamisko z ego niemalże gigantycznych rozmiarów. Obwieszony medalami za każde poerdniecie jak sowiecki generał.