Osiemnasty etap Tour de France nie do końca zakończył się po myśli polskich kibiców. Najszczęśliwszy po nim jest Victor Campenaerts. Belg z Lotto Dstny odniósł pierwsze zwycięstwo na Wielkiej Pętli.
W ucieczce jechało aż 36 kolarzy, czyli duża część całego peletonu. Nie brakowało mocnych nazwisk, takich jak: Wout van Aert, Richard Carapaz, Michael Matthews czy Jai Hindley. Kluczowy atak przypuścił Michał Kwiatkowski na ostatniej górskiej premii. Do niego dojechali Victor Campenaerts i Mattéo Vercher.
Myślę, że rozegrałem to mądrze. Zespół bardzo mnie podbudował. Celowałem w ten etap od grudnia. To był jedyny etap, na których widziałem szansę na zwycięstwo. Jako jedyny kolarz z zespołu nie musiałem wiele pracować. Podążyłem za atakiem i stworzyliśmy dobrą trójkę. Bardzo dobrze nam się współpracowało do ostatniego kilometra. To było niesamowite
– przyznał kolarz Lotto Dstny w wywiadzie poetapowym na mecie.
Campenaerts wygrał swój pierwszy etap Tour de France, po tym jak świetnie rozegrał finisz. To Michał Kwiatkowski jechał na prowadzeniu i to Polak musiał zareagować na atak Verchera. Belg w odpowiednim momencie ruszył, pokonując Francuza i Polaka. Dzięki temu w wieku 32 lat sięgnął po triumf w Tourze. W 2021 roku odniósł już wygraną na Giro d’Italia.
Jako profesjonalny kolarz chcesz wystartować w Tour de France i przede wszystkim go ukończyć. Zwycięstwo zawsze jest marzeniem. Marzyłem o tym od dawna. Byliśmy przez 9 tygodni na obozie treningowym. Była tam ze mną moja dziewczyna, która tam urodziła dziecko. Jesteśmy wdzięczny zespołowi, że dał mi szansę. Cieszę się, że takim wydarzeniem zakończymy naszą współpracę
– dodał belgijski doświadczony kolarz.








