Kadr z transmisji w Eurosporcie

„Kibicowskich” ekscesów podczas Tour de France ciąg dalszy. Przykład z soboty w postaci sypiącego chipsami imbecyla, który noc spędził w areszcie, nie tylko nie zadziałał na niektórych jako przestroga, ale chyba wręcz jako wyzwanie. W niedzielę w Tadeja Pogačara rzucano klapkami i bito go flagą.

Przegląd głupoty rozpocznijmy od informacji, która zapewne zasmuci oczekujących wielkich kar dla przydrożnych chuliganów. Zatrzymany w sobotę „sypacz chipsów” po nocy w areszcie, wytrzeźwieniu i przesłuchaniu został zwolniony przez francuską policję. Jak informuje francuski portal RMC Sport do postawienia oficjalnych zarzutów potrzebne byłoby złożenie zawiadomienia przez jednego z poszkodowanych tym zdarzeniem, do czego na ten moment nie doszło.

Sobotni głąb niestety szybko znalazł naśladowców. Jedna pani z hiszpańską flagą ubrana w koszulkę Sportingu Gijón postanowiła na kilka kilometrów przed metą wychłostać po plecach dzierżonymi przez siebie narodowymi barwami uciekającego już wtedy na solo Tadeja Pogačara, ale na szczęście nie potrwało to za długo – Słoweniec był od niej wyraźnie szybszy. Gorzej mógł za to zakończyć się incydent związany z „miotaczem klapka” – tak roboczo można nazwać osobę, która rzuciła swoim obuwiem prosto w koła Słoweńca jadącego wówczas na kole Jonasa Vingegaarda. Na szczęście klapek odbił się od przedniego koła nie powodując żadnego zachwiania u lidera wyścigu.

Do pojedynku na głupotę dołączyli także dwaj panowie stojący pod sam koniec podjazdu na Plateau de Beille. Jeden z nich postanowił biec blisko środka jezdni między Tadejem Pogačarem a wozem dyrektora wyścigu, drugi zaś wpadł na pomysł, że najlepszym rozwiązaniem będzie kopnięcie mężczyzny tak by ten się zachwiał bądź potencjalnie przewrócił na samym środku jezdni. Na szczęście i ten incydent zakończył się bez żadnych szkód.

Dziś mamy dzień przerwy od ścigania w Tour de France. Kolarze powrócą do rywalizacji we wtorek i miejmy nadzieję, że przydrożny pojedynek na głupotę nie będzie kontynuowany. Sportowych emocji podczas tegorocznej Wielkiej Pętli mamy całe mnóstwo i obyśmy tylko o tych mogli rozmawiać przez ostatni tydzień wyścigu.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułOgólnopolska Olimpiada Młodzieży 2024 za nami. Znamy wyniki
Następny artykułDobre wyniki polskich juniorów w Pucharze Narodów i „juniorskim Tour de France”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Kazek
Kazek

Gdzie widzicie tam ”osobę, która rzuciła swoim obuwiem prosto w koła Słoweńca” ? Po prostu podczas biegu kibicowi spadł laczek z nogi. Na pewno ostatnie co miał na myśli to ”rzucanie” w zawodnika laczkiem.

Marcin
Marcin

Panie Jakubie… „miotaczowi klapek” zwyczajnie tytułowy klapek spadł z nogi. Na filmie nie widać, że celowo kopie klapkim w koło Pogacara, by ten stracił nad maszyną panowanie. Więcej wyrozumiałości względem fanów, na Alpe dHuez miałem przyjemność być w 2004 roku. Tam to się działo!