fot. Lotto Dstny

W końcówce 13. etapu Tour de France doszło do dość sporej kraksy, w następstwie której wielu kolarzy znalazło się na asfalcie, a inni zostali zablokowani i pozbawieni możliwości finiszowania. Jury uznało, że winnym tego zdarzenia jest Maxim Van Gils i nałożyło na niego wysoką karę. Belg nie zgadza się z takim werdyktem.

13. etap tegorocznego Tour de France, choć bardzo szybki, chaotyczny i pełen ataków, ostatecznie zakończył się sprinterską potyczką z dość dużego peletonu. Na ostatni kilometr wjechała duża grupa, ale niestety nie cała razem przecięła linię mety – na kilkaset metrów przed końcem Maxim Van Gils wpadł w schodzącego ze zmiany i rozglądającego się Amaury Capiota, a następnie mogliśmy oglądać efekt domina. Wśród najpoważniej poszkodowanych znalazł się m.in. Cees Bol (Astana Qazaqstan Team).

Na szczęście u Ceesa Bola po badaniach mamy informację, że obrażenia odniesione podczas upadku na ostatnim kilometrze nie są poważne i spodziewamy się, że jutro będzie mógł kontynuować wyścig

— napisano w mediach społecznościowych Astana Qazaqstan Team.

Komisja sędziowska po dość pobłażliwym początku tegorocznego Tour de France z czasem zaczęła być naprawdę rygorystyczna – podjęto decyzje o wielu relegacjach, a inni kolarze otrzymują czasem naprawdę wysokie kary. Takową otrzymał także Maxim Van Gils – 24-letni Belg został uznany winnym spowodowania tej kraksy i otrzymał aż 1500 franków grzywny, a z jego dorobku odjęto aż 60 punktów UCI. Kolarz Lotto Dstny uważa jednak, że jury podjęło błędną decyzję.

Ktoś z Arkéi skończył zmianę i zaczął rozglądać się za siebie. Między nim a barierką była wówczas przerwa, myślę, że miała z pół metra. Uwierzcie mi, że nie pchałbym się w lukę, której nie ma. Nie jestem sprinterem by podejmować takie ryzyko

— przyznawał na gorąco Maxim Van Gils, a jeszcze mocniej wypowiadał się jego dyrektor sportowy.

Capiot zmienił kierunek jazdy. Może i zrobił to nieznacznie, ale w efekcie Maxim został zablokowany między nim a barierkami. Nie miał wyboru – mógł albo wypchnąć Capiota, albo samemu upaść. Różnica prędkości i czas reakcji sprawiały, że nie dało się tego uniknąć. Nie sądzę, że Maxim zrobił coś złego

— dodał Kurt Van de Wouwer.

W następstwie tej kraksy zatrzymany został m.in. Arnaud De Lie, czyli sprinter, którego próbował wyprowadzić Maxim Van Gils. Belg również jest zdania, że jego klubowego kolegę z Lotto Dstny potraktowano zbyt surowo.

Znów mamy kraksę, bo ktoś się oglądał. Zawsze tak to się kończy. Podczas sprintu zawsze należy patrzeć do przodu, nigdy do tyłu. Oczywiście sprint może być niebezpieczny, ale czemu pozwalamy na to dodatkowe ryzyko. UCI powinno się tym zainteresować. Powinien być na to jakiś przepis, bo tak się nie da ścigać. W przeciwnym razie upadki nadal będą się zdarzały. Mam nadzieję, że wszyscy wyszli z tej kraksy bez szwanku. Sam nie upadłem, ale kolejny raz straciłem szansę na wygraną. To rozczarowujące

— powiedział w rozmowie dla Sporzy Arnaud De Lie.

Wersja różnych osób ze środowiska Lotto Dstny jest zatem dość spójna i niejako zrzuca winę na schodzącego ze zmiany Amary Capiot z Arkéa – B&B Hotels. Sędziowie podjęli jednak inną decyzję i to ich werdykt jest ostateczny. My zaś możemy co najwyżej obejrzeć sobie jeszcze raz nagranie z tego feralnego zdarzenia – kraksa ma miejsce w 16 sekundzie filmu z ostatniego kilometra etapu.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułPolskie Pireneje – zapowiedź 14. etapu Tour de France 2024
Następny artykułTour de France 2024: Kolejne wycofanie – Tom Pidcock poza wyścigiem
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Pogromca mitów
Pogromca mitów

Obejrzałem powtórkę i mają jednak rację. Capiot zjeżdżał na lewo nie patrząc gdzie jedzie, van Gils nie miał szansy wyhamować.

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Całe szczęście, że nie jest Polakiem, jeszcze dostałby dyskwalifikację. Cywilizowany biały człowiek z Zachodu dostal tylko grzywnę i odjęcie punktu.