Malownicze miasteczka na klifach, letnie burze, pola słoneczników i finisz w mieście, gdzie wbrew prawdopodobieństwu uciekinierzy pokonują pełen sprinterów peleton. Czy to może się nie udać? 111. edycja Tour de France udowadnia, że owszem, niestety może, ale my tak czy inaczej będziemy trzymać kciuki za ambicje harcowników w to czwartkowe popołudnie.
W czwartek peleton Wielkiej Pętli wyruszy z Aurillac, które jak czytam jest francuskim odpowiednikiem Suwałk na mapach pogodowych, w dodatku niesłusznie. Z ponad 2200 metrów przewyższenia, które czeka dziś kolarzy, większość pokonana zostanie w pierwszej części liczącego 203,6 kilometra etapu. Na tle koniec końców niewielkich wyzwań, pozytywnie wyróżnia się podjazd do niezwykle malowniczego Rocamadour (2,0 km, śr. 5,8%), z którym uczestnicy wyścigu i widzowie mieli okazję bliżej zapoznać się w edycji Tour de France z 2022 roku.
Drugą część 12. etapu otwiera lotny finisz w Gourdon (110 km), a przeprawę przez charakterystyczne dla tych stron pola słoneczników dodatkowo urozmaici krótka wspinaczka na Cote de Montclera (2,0 km, śr. 6,4%).
Finałowa prosta w Villeneuve-sur-Lot liczy aż 1200 metrów, ale poprzedza ją szereg przeszkód typowych dla tras prowadzonych przez centra miast, łącznie z przejazdem przez most.
Oto, co na temat 12. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 12, 11 lipca: Aurillac > Villeneuve-sur-Lot (203,6 km | 2304 m)
204 kilometry pomiędzy Aurillac a Villeneuve-sur-Lot to festiwal zróżnicowanych krajobrazów, od pól słoneczników do zawieszonych na wapiennych klifach miast. To również teren tradycyjnego przeciągania liny pomiędzy ucieczką dnia a sprinterskimi teamami, w której akurat tutaj dość często górą bywają ci pierwsi.




Pogoda
Do 29 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, wysokie prawdopodobieństwo opadów deszczu i lokalnych burz. Wiatr słaby, głównie z kierunków N i NE.
Faworyci
Na mapie Tour de France Villeneuve-sur-Lot cieszy się renomą miejsca, w którym wbrew prawdopodobieństwu uciekinierzy wydzierają zwycięstwa z rąk goniącego peletonu. Przebieg tegorocznego wyścigu, szczególnie w odniesieniu do dedykowanych sprinterom etapów, każe niestety wątpić w możliwość ponownego powtórzenia takiego scenariusza.
Rozglądając się za czwartkowym triumfatorem w gronie sprinterów, nie sposób nie odnieść wrażenia, że jedno doskonałe rozprowadzenie przez Mathieu van der Poela i jeden etapowy sukces Jaspera Philipsena (Alpecin-Deceuninck) wystarczyły, by przenieść nas z powrotem na francuskie szosy z 2023 roku. Belgijski kolarz z powrotem jest murowanym faworytem sprintów i nie ma w tym wielkiej przesady – w jego przypadku pojedynczy zastrzyk pewności siebie robi naprawdę ogromną różnicę.
Dość niespodziewanie, Biniam Girmay (Intermarche-Wanty) utrzymuje się na pozycji best of the rest, a jego przewaga w klasyfikacji punktowej pozostaje solidna. 24-letniemu Erytrejczykowi brakuje przyspieszenia na zupełnie płaskich finiszach, ale znacznie częściej od swoich rywali znajduje się we właściwym miejscu.
Biorąc pod uwagę pozycje wywalczone w dotychczasowych sprintach, nieźle spisywał się dotąd Fernando Gaviria (Movistar), nawet jeśli ani razu nie otarł się o zwycięstwo. Dzisiejszy sprint może okazać się dla Kolumbijczyka o tyle skomplikowany, że długa finałowa prosta będzie sprzyjała obudzeniu się jego demonów.
Spoza grona dotychczasowych zwycięzców, z etapu na etap formę zdaje się budować Pascal Ackermann (Israel-Premier Tech), ale kolejny sukces Marka Cavendisha (AstanaQazaqstan) czy Dylana Groenewegena (Jayco AlUla) również nie jest wykluczony.
W sprintach liczy się tylko wygrane etapy, ale pomimo ich braku, już teraz ten Tour do udanych zaliczyć mogą Arnaud De Lie (Lotto Dstny) i Marijn van der Berg (EF Education-EasyPost). Ten odcinek, przynajmniej na papierze, nie jest jednak dla nich. W przeciwnej sytuacji znajduje się Sam Bennett (Decathlon AG2R La Mondiale), któremu pomimo doświadczenia brakuje dotąd zarówno szczęścia, jak i potrzebnej w rozgrywaniu tego rodzaju końcówek pewności siebie.
W tej edycji Tour de France uciekinierzy zdołali doprowadzić do sytuacji, w której niespecjalnie chce się im kibicować. Do typowych zawodników próbujących szczęścia w odjeździe na tego rodzaju odcinku należą jednak Magnus Cort (Uno-X Mobility), Jasper Stuyven (Lidl-Trek) czy Matej Mohoric (Bahrain-Victorious), choć ostatni wydaje się być bez formy, a dodatkowo krążą plotki o infekcji rozprzestrzeniającej się w ekipie z Bahrajnu.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Najnowsze artykuły









Pogacar wie, że Vinigo jest lepszy, więc wybiera takie wyścigi, które będą usprawiedliwieniem przegranej w Tour de France