fot. Lotto Dstny

Arnaud De Lie przyjechał na Tour de France z wielkimi ambicjami. Świeżo upieczony mistrz Belgii miał tu walczyć o etapowe triumfy i rzeczywiście kilkukrotnie był blisko, ale zawsze czegoś brakowało. 22-latek, a także jego kolega z zespołu Cedric Beullens oraz dyrektor sportowy Kurt Van de Wouwer analizują przyczyny porażek.

Podczas tegorocznej, 111. edycji Tour de France Arnaud De Lie 4-krotnie finiszował w pierwszej „5” etapów, ale najwyżej zajął dotychczas 3. lokatę. To nieco rozczarowujące dla sprintera Lotto Dstny, który jeszcze większą porażkę poniósł we wtorek – wówczas zajął dopiero 17. miejsce po tym jak zgubił koło swojego pociągu na ostatnich kilometrach.

Nie byłem już w stanie utrzymać się w czołówce. Znów byłem za daleko. Powinienem był tam zająć lepszą pozycję, ale cóż, takie jest kolarstwo. Zdobywam ważne doświadczenie podczas tego Tour de France. Staram się nie myśleć tak dużo ani o porażkach, ani o tym, że koniecznie muszę wygrać. Czasami wykonujesz perfekcyjny sprint i wygrywasz, ale czasami kończysz drugi czy trzeci z cenną lekcją. Mamy zgraną drużynę i miło nam się współpracuje. Przed nami jeszcze kilka okazji by coś odmienić

— opowiadał Arnaud De Lie.

Sytuację uspokaja także Kurt Van de Wouwer, dyrektor sportowy Lotto Dstny. Ten również mocno wierzy w swojego podopiecznego, wyciąga wnioski z tego co było dobre, a także bez presji analizuje to co się nie udało.

Arnaud udowodnił w poprzednich sprintach, że ma dobrą nogę. W tym ostatnim sprincie pod górę, w którym zwyciężył Biniam Girmay, był naprawdę blisko. Nie możemy w związku z tym patrzeć tylko na negatywy – dziś zgubił pozycję, ale to się zdarza. Arnaud czterokrotnie plasował się w pierwszej piątce. Brakuje tylko jakby tego ostatniego depnięcia, które dawałoby wygraną. Nadal jest czas i miejsce na niewielką poprawę. Sam Arnaud zawsze daje do zrozumienia, że ​​ma swój plan na ostatnich 300 metrach. Jeśli utknie, wybierze złe koło czy po prostu ruszy za szybko to taki będzie los, ale pewnego dnia powinniśmy sięgnąć po zwycięstwo

— rozwinął Kurt Van de Wouwer.

Jednym z pomocników mistrza Belgii jest Cedric Beullens, dla którego jest to debiut w Tour de France. 27-latek wciąż dociera się ze swoim liderem, ale bardzo ceni sobie rozmowy jakie odbywają i widzi w nich potencjał do rozwoju oraz poprawy wyników.

Dużo rozmawiamy o preferencjach Arnaud. Ważne jest, aby tego słuchać. Czasem ma dzień gdy prosi nas o rozprowadzenie aż do ostatniego metra, innym razem chce być dobrze dowieziony jedynie na ostatnie kilometry i następnie samemu szukać koła rywali. Widać, że szuka tego optimum i myślę, że jest wystarczająco silny, aby wygrać tutaj etap. Mamy tutaj silnych ludzi, takich jak Campenaerts i Van Moer, którzy potrafią prowadzić peleton przez długie kilometry. Udowodniliśmy to także już na pierwszym etapie sprinterskim. Po prostu nie zawsze jest to mądre posunięcie. Decyzje każdego dnia zależą jednak do Arnaud i dyrektorów. Jest wiele zmiennych – to jak wieje wiatr czy jak potoczy się finał. Miejmy nadzieję, że wreszcie pewnego dnia znajdziemy właściwe rozwiązanie

— obszernie tłumaczył Cedric Beullens.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTour de Pologne 2024: Poznaliśmy szczegóły na temat ostatnich etapów
Następny artykułTour de France 2024: Jonas Vingegaard przed Tadejem Pogačarem! Kraksa Primoža Rogliča!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze