fot. Team Visma | Lease a Bike

Dwójkowy finisz Jonasa Vingegaarda z Tadejem Pogačarem zwieńczył emocjonujący, 11. etap Tour de France. Zwycięstwo padło łupem Duńczyka, a Słoweniec utrzymał żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Na finałowym zjeździe kraksę zaliczył Primož Roglič.

Środowy etap Wielkiej Pętli prowadził z Evaux-les-Bains do Le Lioran. Zdecydowana część odcinka prowadziła po pofałdowanej trasie, jednak jej charakter zmienił się około 60 kilometrów przed metą. Wtedy kolarze rozpoczęli wspinaczkę pod Col de Neronne (3,8 km; 9,1%), po której czekały na nich podjazdy Puy Mary Pas de Peyrol (5,4 km; 8,1%), Col de Pertus (4,4 km; 7,9%), gdzie do zdobycia były sekundy bonifikaty, a także Col de Font de Cere (3,3 km; 5,8%). Ze szczytu ostatniego wzniesienia do mety pozostawały 3 kilometry.

Podobnie jak wczoraj, przez długi czas nie oglądaliśmy na czele wyraźnej ucieczki, jednak nie przez opieszałość kolarzy, a zbyt wielu chętnych. Tempo na pofałdowanej trasie było bardzo wysokie, a do aktywnych kolarzy należeli między innymi Richard Carapaz (EF Education-EasyPost) czy Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike). Pierwszy odjazd utworzyli Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility), Quentin Pacher (Groupama-FDJ) i Kevin Vauquelin (Arkea-B&B Hotels), mający już w swoim dorobku zwycięstwo etapowe.

Grupa wypracowała sobie około 20 sekund przewagi, ale kontrataki nie ustawały. Z peletonu przyspieszał między innymi Michał Kwiatkowski, który starał się zabrać do ucieczki wraz z Tomem Pidcockiem. Wszystkie akcje były jednak szybko kasowane – doścignięci zostali również uciekinierzy.

Od peletonu po niespełna 50 kilometrach zdołali oderwać się Cristian Rodriguez (Arkea-B&B Hotels) z aktywnym Richardem Carapazem. Do dwójki dojechało jeszcze kilku zawodników, w tym Paul Lapeira (Decathlon AG2R La Mondiale), Axel Zingle (Cofidis), Magnus Cort (EF Education-EasyPost) czy Anthony Turgis (TotalEnergies), który wywalczył pełną pulę 20 punktów na lotnej premii. Niedługo później wszystko ponownie się zjechało.

Na kategoryzowanej wspinaczce pod Côte de Mouilloux ucieczkę uformowali Richard Carapaz, Ben Healy (EF Education-EasyPost), Matteo Vercher (TotalEnergies), Paul Lapeira (Decathlon AG2R Citroen Team), Oier Lazkano (Movistar Team) i Oscar Onley (Team dsm-firmenich PostNL). Pomimo kontrataków, to właśnie ta szóstka zdołała odjechać od głównej grupy, jednak nie na dobre.

Sytuację kontrolowała ekipa UAE Team Emirates, mająca w swoich szeregach Tadeja Pogačara. W dalszej części etapu, do czołówki zdołali doskoczyć jeszcze Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), Julien Bernard (Lidl-Trek), Romain Gregoire (Groupama-FDJ) i Guillaume Martin (Cofidis). Ich przewaga cały czas oscylowała w okolicach 2 minut.

Jeszcze przed rozpoczęciem największych trudności, upadek w głównej grupie zanotował Wout van Aert, mający pomagać Jonasowi Vingegaardowi.

Największe trudności

Tymczasem z przodu zaatakował Oier Lazkano, do którego był w stanie doskoczyć Ben Healy. Duet wjechał razem na szczyt Col de Neronne, a za nimi jechał Richard Carapaz. Na kolejnej wspinaczce Ekwadorczyk złożył prowadzącym kolarzom krótką wizytę, ale chwilę później ponownie odpadł z czołówki.

Jednocześnie z tyłu mocno pracował Pavel Sivakov z UAE Team Emirates, uszczuplając główną grupę. Gdy prowadzenie objął Adam Yates, wielu dobrze znanych górali opuściło peletonik, a wśród nich był inny zawodnik UAE Team Emirates – zajmujący 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Juan Ayuso. Bliskowschodnia ekipa skupiała się jednak dzisiaj na Tadeju Pogačarze, który zaatakował chwilę po złapaniu ostatniego z uciekinierów, Bena Healy’ego.

Nastąpiło to na stromym odcinku w końcówce podjazdu Puy Mary Pas de Peyrol. Słoweniec szybko zyskał niewielką przewagę – kilka sekund dalej jechał Jonas Vingegaard i Primož Roglič, a więcej tracił Remco Evenepoel.

Duńczyk chwilowo odjechał starszemu Słoweńcowi, jednak duet spotkał się razem na zjeździe. Tymczasem Remco Evenepoel został wchłonięty przez grupę pościgową, napędzaną przez Carlosa Rodrigueza (INEOS Grenadiers).

Podczas gdy faworyci walczyli o każdą sekundę na zjeździe, na jednym z zakrętów wspinaczki pod Puy Mary Pas de Peyrol kibice zgromadzili się, by podziękować Romainowi Bardet, dla którego jest to ostatni start w Tour de France w karierze. Miejmy nadzieję, że tym razem sędziowie spojrzą na tę sytuację łaskawym okiem i nie uznają jej za niszczenie wizerunku kolarstwa.

Jeszcze przed rozpoczęciem wspinaczki pod Col de Pertus, złapani zostali również Jonas Vingegaard i Primož Roglič, jednak nie na długo…

Na stokach podjazdu mocne tempo narzucił Jonas Vingegaard, odczepiając kolejnych zawodników. Z grupy odpadli Adam Yates, Joao Almeida, Carlos Rodriguez i Remco Evenepoel, a chwilę później ich los podzielił także Primož Roglič. Przed szczytem Duńczyk miał już w zasięgu wzroku ubranego na żółto Tadeja Pogačara i zdołał do niego dojechać.

Gdy tylko to się stało, kolarz UAE Team Emirates ponownie przyspieszył i zyskał tym samym 8 sekund bonifikaty. 5 sekund powędrowało do zawodnika Team Visma | Lease a Bike. Przy okazji Pogačar objął prowadzenie w klasyfikacji górskiej.

Tadej Pogačar i Jonas Vingegaard kolejne kilometry przejechali razem, zgodnie współpracując, co pozwoliło im na utrzymanie ponad 30-sekundowej przewagi nad duetem Roglič-Evenepoel.

Aż do ostatnich metrów nie zobaczyliśmy żadnego ataku w dwóch parach prowadzących w wyścigu. Finałowy sprint rozpoczął jadący na pierwszej pozycji Jonas Vingegaard, który zdołał utrzymać się przed Tadejem Pogačarem i o pół koła przed Słoweńcem przeciął linię mety. W ten sposób Duńczyk wygrał pierwszy etap w tegorocznym Tour de France.

Remco Evenepoel wpadł na metę na trzeciej pozycji ze startą niespełna 30 sekund. Na finałowym zjeździe upadek zaliczył Primož Roglič, przez co nie mógł powalczyć o etapowe podium, a na kreskę wpadł około minutę za Vingegaardem. Ze względu na strefę ochronną, sędziowie powinni zaliczyć Słoweńcowi czas Belga.

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Tadej Pogačar.

Wyniki 11. etapu Tour de France 2024:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 111. Tour de France:

 

Poprzedni artykułArnaud De Lie nie może wygrać etapu: „Znów byłem za daleko”
Następny artykułJonas Vingegaard: „To dla mnie bardzo emocjonalny moment”
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Chcieliście wydymac Freda xD

Marcraft
Marcraft

Ofensywna taktyka nie zadziałała, dlatego teraz trzeba będzie jechać bardziej defensywnie. To oczywiście negatywnie zadziała na atrakcyjność wyścigu, ale o to już miejcie pretensje do Duńczyka.

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Now f him Jonas!

Andrzej
Andrzej

Niesamowite, ten gościu to totalny twardziel! Tak okropnie rozwalić się w kraksie, a po dopiero 3 miesiącach wygrywa z Pogačarem, który podobno jest w życiowej formie. Sam wyrokowałem, że nie zdąży przygotować odpowiedniej formy. I przepraszam za to.
A co do Rogliča to kto jak kto, ale on prędzej czy później musiał się wywalić.

Albert
Albert

Jonas Vinigo będzie na żółto w Paryrzu.

NieZnamSieNaKolarstwie
NieZnamSieNaKolarstwie

Ty się Tadek uspokój trochę bo nie będzie dubleta Giro/Tour.

pio
pio

no to Vini ciągnij tak dalej! Powodzenia 🙂

reko
reko

dla mnie pierwsza oznaka słabości Tadka. Jest dużo bardziej dynamiczny, a nie był w stanie ciągnąć sprintu, przysiadł, a to dowód na to że nogi zapiekły, a w baku zrobiło się pusto. Czyli Vini miał rezerwę, a Tadek już nie. Kibicuje Tadkowi , ale wydaje mi się, że Vini metodycznie w Pirenejach będzie go ujeżdżał, szczególnie że Tadek podmeczony po Giro. Musi przestać fikać i finiszować jak szalony na każdą tablicę….

Podejrzliwy kibic kolarstwa
Podejrzliwy kibic kolarstwa

Ciekawe jakie „leki” tak szybko uzdrowiły Duńczyka, że tak fruwa teraz mimo niedawnego przebicia płuca!. Żeby nie było nie jestem fanem Pogacara i wobec jego jazdy też jestem podejrzliwy.

Pepe
Pepe

Z wypowiedzi po etapie wynika, że zarówno Tadej jak i Remco są bardzo dobrze przygotowani na długie podjazdy w Pirenejach. Zapowiada się ciekawie.

Goat
Goat

Tadej i jego ulanska fantazja. Powinien siedzieć za plecami Dunczyka i nie wychylać się.

elem
elem

duński karzeł co się wozi na kole całe wyścigi i napojony SOKIEM pod korek daje nam pokaz jak nie powinien wyglądać sport. Taki sport to ja wiecie co XD