fot. Movistar Team

Już jutro rusza Giro d’Italia Women, czyli jeden z najważniejszych wyścigów kolarskich na świecie. RCS Sport przejęło w tym roku prawa do organizacji włoskiego wyścigu, który jak co roku zapowiada się niezwykle ciekawie i selektywnie. Oto co warto wiedzieć u jego progu.

Zapowiedź 35. edycji Giro d’Italia Women, czyli wyścigu znanego jeszcze rok temu pod bardziej włoskobrzmiącą nazwą Giro d’Italia Donne, a wcześniej m.in. jako Giro d’Italia Internazionale Femminile (2010-20), Giro Donne (2009) czy Giro d’Italia Femminile (1988-2008), zacznijmy od historii. Cofnijmy się jednak nie do pierwszej z edycji, a o aż 100 lat wstecz – dokładnie w 1924 roku po raz pierwszy kobieta zmierzyła się z Giro d’Italia. Zapewne wielu zna tę historię i wie, że haczykiem jest to, że nie był to ani wyścig dla kobiet, ani też ta nie czyniła tego pod swoim nazwiskiem.

33-letnia Alfonsina Strada, a właściwie na liście startowej Alfonsin Strada, w 1924 roku stanęła na starcie męskiego Giro d’Italia pod przykrywką bycia mężczyzną. Stało się to w następstwie tego, że Emilio Colombo z Gazzetta dello Sport zaoferował możliwość udziału wszystkim chętnym zapewniając opłacenie hoteli, rachunków czy wyżywienie – na 90 zawodników przypadło podobno m.in. 600 kurczaków, 750 kg innych mięs, 4,800 bananów czy 720 jaj.

Pierwszy etap, 300 kilometrów z Mediolanu do Genui, jadąca z numerem startowym „72” Alfonsina ukończyła na 74. miejscu. Później Włoszka z dnia na dzień pięła się w górę klasyfikacji, ale pech dopadł ją na 7. etapie – podczas burzy ta upadła i poważnie uszkodziła rower. Historia głosi, że nad Alfonsiną zlitował się wreszcie jeden z mieszkańców wsi, który zrekonstruował jej kierownicę przy pomocy kija od miotły, ale 33-latka nie zmieściła się na tak zmontowanym rowerze w limicie czasu. Włoszka znalazła się poza oficjalnym wyścigiem, ale organizator zaoferował jej dalsze opłacanie hotel i możliwość ukończenia indywidualnie zmagań już poza rywalizacją.

Wyścig ukończyło ostatecznie 38 kolarzy oraz właśnie Alfonsina Strada – choć nie ujmowana w tabelach to dla wielu bohaterka. Do zwycięzcy straciła 28 godzin, ale nie była najgorsza – nad ostatnim z uczestników miała bowiem około 20 godzin przewagi! Nigdy więcej co prawda nie dopuszczono już udziału kobiety do startu w męskim Giro d’Italia, ale jej wyczyn na zawsze zostanie w pamięciach.

Panie na swój wyścig tymczasem musiały czekać koleje 64 lata, aż w 1988 roku ruszyła pierwsza edycja Giro d’Italia Femminile. Imprezę tą początkowo wygrywały głównie gospodynie, w tym aż 5-krotnie Fabiana Luperini, ale z czasem się to zmieniło – od 2011 roku na szczycie tabeli znajdziemy tylko Holenderki (po 4 tytuły Anny van der Breggen i Annemiek van Vleuten oraz 3 Marianne Vos) oraz Amerykanki (Megan Guarnier i Mara Abbott). Za ich plecami polską historię pisała jednak Katarzyna Niewiadoma – nasza najlepsza kolarka ostatnich lat regularnie plasowała się w czołówkach zajmując kolejno 11., 5., 7., 6., 7., 5. i wreszcie 2. miejsce w siedmiu kolejnych startach. Ostatni raz Kasia pojawiła się na Giro w 2020 roku, a w sumie przez włoskie szosy przewinęło się już 18 Polek. W tym roku do tej listy dopiszą się dwie kolejne – Agnieszka Skalniak-Sójka (Canyon//SRAM Racing) i świeżo upieczona mistrzyni Polski Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ). Niemniej po kolei…

Trasa

Wyścig będzie składał się z 8 etapów – jazdy indywidualnej na czas na start oraz 7 odcinków ze startu wspólnego. Królewski etap zaplanowany jest na sobotę, albowiem wtedy kolarki zmierzą się ze słynnym Blockhausem. W sumie podczas 8 dni zmagań panie przejadą 876,7 km i pokonają 11950 metrów przewyższenia.

Etap 1. (07.07, niedziela): Brescia – Brescia (15,7 km, ITT)

Zmagania otworzy jazda indywidualna na czas na dość typowym ostatnio dystansie kilkunastu kilometrów. Ten z pewnością przyniesie różnice w sekundach między czołowymi kolarkami oraz te mierzone w minutach w przypadku kolarek nie preferujących tego typu prób. Co ważne to fakt, że tuż po starcie i przed metą będzie bardzo kręto, ponadto pomiar czasu został zaplanowany na agrafce – to nie wróży wysokich średnich i będzie wymagało od zawodniczek ogromnego skupienia oraz umiejętności technicznych.

Altimetria/Profile Stage 1 Giro d’Italia Women 2024

Etap 2. (08.07, poniedziałek): Sirmione – Volta Mantovana (110 km)

Drugiego dnia na panie czeka odcinek sprinterski, ale z małym utrudnieniem. Dwukrotnie pokonywana górska premia na Cavrianie (1200 m; 5%) nie powinna podzielić stawki, ale może wpłynąć na proces formowania się pociągów sprinterskich.

Altimetria/Profile Stage 2 Giro d’Italia Women 2024

Etap 3. (09.07, wtorek): Sabbioneta – Toano (113 km)

Kobiece Giro d’Italia od zawsze słynęło z bycia jednym z najtrudniejszych wyścigów świata dla pań i w tym roku kolejny raz postanowiono to udowodnić. Podczas gdy organizatorzy dużo młodszego Tour de France Femmes co rusz powtarzają, że kobiecy peleton jeszcze nie jest gotowy na dłuższy wyścig czy więcej gór to Giro d’Italia po prostu takowe pokonuje od dekad, a pierwszą trudnością tegorocznej edycji będzie La Collina (7,8 km; 5,9%). Z niej do szczytu pozostaną jeszcze 3 kilometry w postaci lekkiego wypłaszczenia oraz ścianki na koniec.

Altimetria/Profile Stage 3 Giro d’Italia Women 2024

Etap 4. (10.07, środa): Imola – Urbino (134 km)

W środę peleton 35. Giro d’Italia Women przejedzie przez San Marino, gdzie na kolarki czeka kilka ciekawych podjazdów. Meta zlokalizowana została jednak w Urbino, do którego poprowadzi lekko wznoszący się teren (13,6 km; 2,5%).

Altimetria/Profile Stage 4 Giro d’Italia Women 2024

Etap 5. (11.07, czwartek): Frontone – Foligno (108 km)

W czwartek po raz ostatni w tegorocznej edycji do głosu zostaną dopuszczone sprinterki. Jedyna górska premia zlokalizowana została tuż po starcie, Foligno zaś to miasto kochające pojedynki najszybszych – w różnych wyścigach wygrywali tu ostatnio m.in. Jasper Philipsen, Peter Sagan, Elia Viviani czy André Greipel.

Altimetria/Profile Stage 5 Giro d’Italia Women 2024

Etap 6. (12.07, piątek): San Benedetto del Tronto – Chieti (159 km)

Niemal 160 kilometrów i praktycznie brak płaskich fragmentów – piątkowy etap na papierze nie wygląda na selektywny, ale z pewnością wejdzie kolarkom w nogi. To typowy odcinek, na którym nie da się wygrać wyścigu, ale przegrać i owszem – czy to przez poniesione straty, czy też zmęczenie, które wyjdzie kolejnego dnia. Na koniec na zawodniczki czeka podjazd do Chieti długi na 3300 metrów o średnim nachyleniu 7,9%. Będzie się działo.

Altimetria/Profile Stage 6 Giro d’Italia Women 2024

Etap 7. (13.07, sobota): Lanciano – Blockhaus (120 km)

Sobotni etap rozpocznie się nieco jak wyglądał cały piątkowy odcinek – będzie niekończące się góra-dół, ale tym razem nie zostało to okraszone nawet jedną górską premią i nikomu się to nie rzuci w oczy, albowiem po trudnych 60 kilometrach na panie czekają dwie wielkie wspinaczki – najpierw na Passo Lanciano (11,2 km; 8,6%), a następnie zjazd i ponowny przejazd przez tę przełęcz, ale z dołożonym odcinkiem prowadzącym na metę na Blockhausie (16,3 km; 8%). Różnice na mecie z pewnością będą ogromne.

Altimetria/Profile Stage 7 Giro d’Italia Women 2024

Etap 8. (14.07, niedziela): Pescara – L’Aquila (117 km)

Paryż-Nicea ma swoje charakterystyczne pagórki na zakończenie i coś podobnego przygotowali dla kolarek organizatorzy 35. Giro d’Italia Women. Żadna z niedzielnych wspinaczek nie będzie specjalnie mocno nachylona, acz znajdą się na trasie 7-8% fragmenty, w tym dwie ścianki już w L’Aquili. To tu poznamy ostateczną zwyciężczynię całego wyścigu.

Altimetria/Profile Stage 8 Giro d’Italia Women 2024

Pogoda

Wyścig przejedzie przez niemałą część Włoch, więc ciężko w kilku zdaniach zebrać całą aurę z tak dużego terenu na przestrzeni przeszło tygodnia, ale ogólnie zapowiada się na dość ciepłe ściganie z temperaturami w okolicach 25-30 stopni Celsjusza, które odczuwalnie mogą być jeszcze wyższe za sprawą dość słonecznej pogody. Opady zapowiadane są jedynie przelotnie, podobnie jak wiatry, które nie powinny wpływać na rywalizację.

Faworytki

Z najniższymi numerami startowymi na starcie staną kolarki Team SD Worx – Protime i znając ich wyniki z ostatnich miesięcy i lat nie sposób nie potraktować ich jako głównych faworytek zmagań we Włoszech. Nadal co prawda nie mam bladego pojęcia jak Lotte Kopecky łączy finiszowanie, północne klasyki, kolarstwo torowe i walkę w górach, ale po 2. lokacie w zeszłorocznym Tour de France Femmes czy tegorocznych wynikach pokroju wygranej na Jebel Hafeet podczas UAE Tour Women wydaje się, że dla mistrzyni świata nie ma terenu, w którym czułaby się źle. Belgijkę będzie wspierał bardzo mocny zespół, w tym m.in. Niamh Fisher-Black i Chantal van den Broek-Blaak.

Jeśli chodzi o silne składy to w oczy rzuca się także zestawienie Canyon//SRAM Racing. Ich liderkami zdają się być 22-letnia Neve Bradbury i 21-letnia Antonia Niedermaier, ale u boku młodej Australijki i Niemki znajdą się bardziej doświadczone Elise Chabbey, Soraya Paladin czy nasza Agnieszka Skalniak-Sójka. Ten skład stać na walkę o wygrane zarówno na etapach, jak i w klasyfikacji generalnej.

Ciekawą, młodą liderkę do wspierania będzie miała także kolejna z Polek – srebrna medalistka tegorocznych mistrzostw krajowych w wyścigu ze startu wspólnego oraz zdobywczyni złota w jeździe indywidualnej na czas, czyli Marta Jaskulska. Jej CERATIZIT-WNT Pro Cycling Team postawił we Włoszech na 23-letnią Cédrine Kerbaol. Francuzka rozwija się naprawdę szybko i wydaje się, że jej obecność w czołowej „10” nie będzie już zaskoczeniem dla nikogo. A może ta sięgnie wyżej i skończy np. na podium?

Pod koniec listy startowej znajdziemy trzecią z Polek, ale być może dla wielu najważniejszą – w koszulce mistrzyni naszego kraju zadebiutuje bowiem właśnie podczas Giro d’Italia Women 23-letnia Dominika Włodarczyk. Dla wciąż młodej Polki to będzie debiut w tak długim wyścigu, a jej liderką w UAE Team ADQ będzie 8. przed rokiem Silvia Persico.

Gospodarze, czyli Włosi, będą jednak zapewne spoglądali w stronę innego zespołu, a konkretnie Lidl-Treka. To tam ponownie razem wystąpi niezwykle mocny duet, mieszanka doświadczenia i młodości, czyli wszechstronna 32-letnia Elisa Longo Borghini oraz filigranowa, mierząca ledwie 150 centrymetrów, 23-letnia Gaia Realini. Dwie świetnie Włoszki wspierać będą m.in. Lucinda Brand, Brodie Chapman i Elizabeth Deignan – ten zespół przyjechał na papierze na Giro wyłącznie po zwycięstwo, ale czy uda się je osiągnąć?

Bardzo mocnym składem dysponuje także francuski FDJ-SUEZ. Cecilie Uttrup Ludwig wraz z jadącymi u jej boku Grace Brown i Vittorią Guazzini mogą solidnie namieszać w stawce, w szczególności na pofałdowanych etapach. Wydaje się jednak, że Dunka poniesie pewne straty na etapie z metą na Blockhausie.

W dobrym nastroju do Włoch przyjeżdża 40-letnia Mavi García. Doświadczona Hiszpanka z Team Jayco AlUla w tym roku regularnie plasuje się w czołówkach, a tu ze wsparciem Ruby Roseman-Gannon i Elli Wyllie powinna ponownie namieszać. Podobne podejście mogą mieć w Team dsm-firmenich PostNL, gdzie liderką jest 25-letnia Juliette Labous mająca do pomocy m.in. młodą Nienke Vinke czy w Human Powered Health, gdzie 30-letnia Ruth Edwards może liczyć na sporo młodsze Giadę Borghesi i Lindę Zanetti.

Ledwie 14 dni wyścigowych ma w tym roku Liane Lippert. Niemka z Movistar Teamu nieco zgasła, ale Giro d’Italia Women może być dla niej okazją do odkucia, a wspierać ją w tym powinny m.in. Arlenis Sierra i Paula Patiño. Start we Włoszech to także dobra okazja do walki o miejsca gdzieś w pod koniec czołowej „10” dla takich kolarek jak Kim Cadzow (EF Education-Cannondale), Pauliena Rooijakkers (Fenix-Deceuninck), Ane Santesteban (Laboral Kutxa – Fundación Euskadi) czy Fem van Empel (Team Visma | Lease a Bike).

Transmisja

Zmagania kolarek będzie można śledzić codziennie w Playerze/Maxie od mniej więcej 12:45 do 15:00 z polskim komentarzem Stanisława Brzóski oraz Sebastiana Szczęsnego. Ponadto późnym popołudniem (zwykle od 18:00 do 19:00) emitowane będą w telewizji skróty najważniejszych wydarzeń.

Lista startowa 35. Giro d’Italia Women:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułWout van Aert: „Mam nadzieję, że na Igrzyskach Olimpijskich będę dużo lepszy”
Następny artykułStrach przed nieznanym – zapowiedź 9. etapu Tour de France 2024
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze