fot. Team Visma | Lease a Bike

Kilkudziesięciu poszkodowanych kolarzy, kolejna kraksa Remco Evenepoela i Primoža Rogliča, desperackie próby utrzymania równowagi na rowerze i wieńcząca wszystko neutralizacja – z tego zapamiętamy 5. etap Criterium du Dauphine.

Dzisiejszy odcinek „Delfinatu” nie wyglądał na taki, który przejdzie do historii tego wyścigu. Organizatorzy przygotowali dla zawodników pagórkowaty odcinek, mogący zakończyć się finiszem z grupy bądź dojazdem do mety ucieczki – wszystko zależało od nastawienia kolarzy. Szybko stało się jasne, że o wygraną najprawdopodobniej powalczą dziś sprinterzy.

Trzej uciekinierzy nie stanowili większego zagrożenia dla peletonu, czego nie można powiedzieć o warunkach atmosferycznych i śliskich zjazdach, które były dziś zdecydowanie największym utrudnieniem. Jadący w ucieczce Adne Holter zaliczył upadek kilkadziesiąt kilometrów przed metą, a później z trudem mieścił się w kolejnych zakrętach. Problemy z utrzymaniem się na rowerze miał także Mathis Le Berre, lider klasyfikacji górskiej, któremu zdecydowanie lepiej szło podjeżdżanie, niż zjeżdżanie.

Francuz dwukrotnie bronił się przed upadkiem wypięciem nogi z bloków i rozpaczliwym łapaniem równowagi. Na szczęście w obu przypadkach zakończyło się to powodzeniem i obyło się bez kraksy. Tego samego nie można niestety powiedzieć o kilkudziesięciu kolarzach jadących w peletonie.

Niespełna 40 kilometrów przed metą doszło w niej do sporej kraksy, w której poszkodowani byli między innymi Neilson Powless, Ide Schelling czy Andreas Kron. Jeśli do opisania upadku około 10 zawodników użyliśmy przymiotnika „spory”, to w jaki sposób można sklasyfikować kraksę, która wydarzyła się kilkanaście kilometrów później?

W upadku na mokrym zjeździe brało udział 4 bądź 5 razy więcej zawodników…

Prawie 1/3 peletonu momentalnie przewróciła się i ślizgała się tak, jakby ścigała się po lodzie. Ze względu na brak wystarczającej liczby karetek w kolumnie, etap został zneutralizowany. Zawodnicy dojechali do mety w Saint-Priest, ale nie walczyli o zwycięstwo.

– Dobra decyzja ze strony organizatorów o neutralizacji dzisiejszego etapu po ogromnej kraksie na „lodowych” drogach. Również leżałem, ale czuję się dobrze, bez kontuzji

– napisał na platformie „X” Michał Kwiatkowski.

– Myślę, że ogólnie jest w porządku, kask mnie uratował. Są chłopaki w gorszej sytuacji i stanie ode mnie, więc życzę wszystkim jak najszybszego powrotu do zdrowia

– mówił Remco Evenepoel, lider wyścigu, który upadł na prawe ramię.

Oprócz jadącego w żółtej koszulce Belga, poszkodowany był również Primož Roglič, jednak zdołał wrócić na rower. Po zakończeniu rywalizacji przyznał, że upadł na operowane przed kilkoma laty ramię i będzie musiał przejść badania lekarskie, by sprawdzić, czy nie doszło do żadnych poważniejszych kontuzji.

Po kraksie na mokrym zjeździe do szpitala zostali przewiezieni między innymi kolarze Team Visma | Lease a Bike – Steven Kruijswijk i Dylan van Baarle – a także Remy Rochas. Holenderska drużyna poinformowała, że pierwszy z jej zawodników doznał pęknięcia biodra, a drugi złamania obojczyka. Obaj kolarze wypadli tym samym ze składu Team Visma | Lease a Bike na Tour de France. Pośród zawodników, którzy ucierpieli w kraksie, byli też między innymi Juan Ayuso, Nils Politt, Gregor Mühlberger czy Oliver Naesen.

Poprzedni artykułTour of Britain kobiet 2024: Lotte Kopecky o błysk szprychy przed Letizią Paternoster
Następny artykułSerge Pauwels analizuje trasę Mistrzostw Świata: „Jest trudniejsza niż myślałem”
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Marcraft
Marcraft

Kiedyś jechało się bez kasków. Głupota ludzka nie znała granic. Ale z tego wynika też fakt, że kiedyś większość jechała bardziej zachowawczo, natomiast Merckx nie. Po prostu miał niebywale wiele szczęścia i stąd liczba jego sukcesów.

Andrzej
Andrzej

Jest też inny powód jego licznych sukcesów.
A mianowicie jeździł na rowerze lepiej od innych.

Hubert
Hubert

Technika, chłopaku.. technika.. teraz łupinki dają poczucie nieśmiertelności..