Tirreno-Adriatico / RCS Sport

Wczorajsze kadry zabudowań na obłych wzgórzach, które peleton omijał pędząc wzdłuż wybrzeża, były zapowiedzią tego, co czeka uczestników włoskiego wielkiego touru w czwartek. Dziś Giro d’Italia wjedzie w doskonale znaną z Tirreno-Adriatico krainę muri – etruskich miasteczek, wąskich uliczek, stromych ścianek i krętych dróg, które w pakiecie gwarantują kilka godzin ekscytującej rywalizacji.

Mówi się, że to zawodnicy decydują o charakterze i jakości widowiska, ale część Marchii odwiedzana przez różowy wyścig w ten czwartek posiada dar narzucania preferowanych przez kibiców kolarstwa rozwiązań. Wąskie i kręte drogi rozciągają peleton na sposób znany z ardeńskich klasyków, zmuszając uczestników wyścigu do nieustannej walki o pozycje, która tylko zaognia się na dojeździe do kolejnych ścianek. Uważać też trzeba na zróżnicowanej jakości nawierzchnię i pułapki, które czają się w gęsto zabudowanych centrach miast. Przed kolarzami zatem dość nerwowy dzień, nawet jeśli pogoda nie przestanie dopisywać, a walkę o etapowy triumf rozegra między sobą potencjalnie liczna ucieczka dnia.

Przechodząc już do konkretów, trasa 12. etapu tegorocznego Giro d’Italia liczy 193 kilometry i 2162 metry przewyższenia, co czyni go typowym klasykiem wśród odcinków wielkich tourów. Rozpocznie się w Martinsicuro, należącym do położonej na granicy Abruzji i Marchii Riwiery Palmowej, której część stanowi również San Benedetto del Tronto.

Pierwsza część etapu jest płaska, prowadząc wzdłuż wybrzeża Adriatyku aż do Porto Civitanova. Na wysokości tej miejscowości, a więc po pokonaniu ok. 55 kilometrów, peleton odbije w głąb lądu, gdzie zmierzy się w całą serią krótkich i sztywnych podjazdów. Te klasyfikowane znajdują się w Osimo (7,0 km, śr. 2,3%), Monsano (4,2 km, śr. 4%), Ostrze (1,0 km, śr. 8,5%) i La Croce (5,4 km, śr. 3,1%), ale akcji pomiędzy nimi zdecydowanie nie zabraknie.

Finałowa ścianka, Monte Giove (2,6 km, śr. 5,0%, max. 20%), oddalona jest od linii mety o 9,3 kilometra i stanowi idealne miejsce do wczesnego przeprowadzenia późnej selekcji. Końcówka w Fano, gdzie nad Adriatyk docierała antyczna Via Flaminia, jest co prawda płaska, ale niepozbawiona technicznych wyzwań innego rodzaju. Jeszcze bardziej, niż miało to miejsce w Lukce, jej przebieg sprzyjać będzie próbującym uciec kolarzom.

Oto, co na temat 12. etapu 107. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 12, 16 maja: Martinsicuro > Fano (193 km | 2162 m)

Podczas 12. odcinka włoski wielki tour odda cześć Tirreno-Adriatico, nie stroniąc od wąskich uliczek i stromych ścianek w często odwiedzanym przez wiosenną etapówkę terenie. W zależności od wcześniejszych zdarzeń losowych, ogólnego morale peletonu i pogody, to może być dzień dla harcowników lub liczących na sprint ze zredukowanej grupy klasykowców, choć z Pogačarem w wyścigu nikt i nigdy nie będzie zupełnie bezpieczny.

W czwartek uczestnicy imprezy pokonają 193 kilometry i 2162 metry przewyższenia, a płaską końcówkę zaliczyć można do technicznych.

Pogoda

Kolejny bardzo pogodny dzień. Temperatura do 22 stopni Celsjusza, niewielkie zachmurzenie. Wiatr znad Adriatyku (E, SE) o prędkości do 25 km/h powinien dodatkowo pomóc ucieczce na odcinku prowadzącym wzdłuż wybrzeża.

Faworyci

W Fano znajdowała się kiedyś świątynia Fortuny, a dziś na jej uśmiech liczyć będzie wielu uczestników Giro d’Italia.

Niewiele jest w tegorocznym włoskim wielkim tourze etapów tak dobrze skrojonych pod harcowników, dlatego w górę szosy będzie chciało się dziś wybrać bardzo wielu kolarzy. Trasa bez dwóch zdań sprzyja tym, którzy obok dyspozycji dysponują sprytem i doświadczeniem wyniesionym z wyścigów jednodniowych, dlatego ponownie swoich sił w odjeździe powinien spróbować Julian Alaphilippe (Soudal-Quick Step). Nie można Francuza nazwać faworytem tego odcinka, ale stanie on na jego starcie ze świadomością, że lepszej szansy w tym wyścigu może już nie dostać.

Od pierwszego dnia formą błyszczy Jhonatan Narvaez (INEOS Grenadiers), którego zestaw umiejętności idealnie wpisuje się w wyzwania stawiane przez pagórkowatą trasę. Nieco cichszy był ostatnio Maximilian Schachmann (Bora-hansgrohe), ale jeśli mądrze oszczędzał energię, tym razem może pokonać Ekwadorczyka na płaskiej końcówce.

Spodziewam się dalszej ofensywy ze strony ekipy Visma | Lease a Bike, a podstawowym wyborem na czwartkowy odcinek wydają się Attlia Valter i Jan Tratnik. Zaznaczyć przy tym jednak trzeba, że Tim van Dijke również nieźle radzi sobie w tego rodzaju terenie.

Dobrą dyspozycję powinni spróbować ponownie wykorzystać Pelayo Sanchez (Movistar), Benjamin Thomas (Cofidis) i Andrea Bagioli (Lidl-Trek), a innymi standardowymi typami na klasycznie pagórkowaty etap są Andrea Vendrame, Bastien Tronchon, Aurelien Paret-Peintre (Decathlon AG2R La Mondiale), Magnus Sheffield (INEOS Grenadiers), Nicola Conci, Quinten Hermans (Alpecin-Deceuninck), Ewen Costiou (Arkea-B&B Hotels), Davide Ballerini, Simone Velasco (Astana Qazaqstan), Michael Valgren, Andrea Piccolo, Mikkel Honore (EF Education-EasyPost), Mauri Vansevenant (Soudal-Quick Step), Kevin Vermaerke (dsm-firmenich PostNL), Filippo Zana (Jayco AlUla) i Alexander Kamp (Tudor Pro Cycling).

Istnieje przeświadczenie, że część sprinterów może przetrwać trudy dzisiejszego odcinka, ale w żadnym prawdopodobnym scenariuszu nie prowadzi on do finiszu z dużego peletonu. Trudno sobie wyobrazić, że po całodziennej pracy, ekipy najszybszych zawodników wystawiają się na nieuniknione ataki na trudnej, finałowej ściance.

Część sprinterów może rozważyć zabranie się do ucieczki dnia, jednak muszą jednocześnie mieć w głowie jutrzejszy, dedykowany im odcinek. Zaryzykować mogą dobrze wspinający się Laurence Pithie (Groupama-FDJ), Filippo Fiorelli (VF Group-Bardiani CSF-Faizanè) i Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck), który zainteresowany jest zbieraniem punktów na lotnych premiach.

Spośród najlepszych kolarzy klasyfikacji generalnej, oczywistym wyborem jest Tadej Pogacar (UAE Team Emirates), chociaż wiele do powiedzenia w tego rodzaju sprintach potrafią mieć Daniel Martinez (Bora-hansgrohe) i Geraint Thomas (INEOS Grenadiers).

Poprzedni artykułGiro d’Italia 2024: Nie tylko relegacja Tima Merliera – więcej kontrowersji wokół finału 11. etapu
Następny artykułORLEN Wyścig Narodów 2024: Relacja tekstowa z 2. etapu [na żywo]
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Prorok! Kolejny raz! (Piszę to znając wyniki etapu)