Filippo Ganna wziął rewanż za mistrzostwa świata i tym razem pokonał Remco Evenepoela w „czasówce” na hiszpańskiej Vuelcie. Co mieli do powiedzenia bohaterowie dzisiejszego ścigania?
Filippo Ganna (INEOS Grenadiers) niespełna miesiąc temu przegrał w Stirling złoty medal mistrzostw świata z Belgiem o 12 sekund. Tym razem okazał się szybszy od Remco o szesnaście sekund:
Po Giro d’Italia zwycięstwo tutaj było moim celem i marzeniem. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Nie byłem pewny czy po mistrzostwach świata zespół będzie chciał mnie w składzie na Vueltę. Jednak jestem tutaj i chcę pomóc na kolejnych etapach Geraintowi. Przed nami jeszcze długa droga. Trasa dzisiejszego etapu bardzo mi odpowiadała, a pogoda nie spłatała figla tym razem.
Ostatnio Remco Evenepoel (Soudal – Quick Step) miał patent na Gannę, ale tym razem musiał uznać jego wyższość. Wywalczył natomiast kilkanaście sekund przewagi nad konkurentami w klasyfikacji generalnej:
Nie miałem dziś najlepszego dnia. Jednak mimo tego byłem lepszy od wielu konkurentów, więc mogę być usatysfakcjonowany. Było wiadomo, że nie będzie łatwo pokonać Włocha podczas tej jazdy na czas. To inne ściganie niż na mistrzostwach świata. Obaj inaczej przejechaliśmy dotychczasowy dystans na Vuelcie. Ganna był lepszy i to nie ulega wątpliwości. Ja muszę się skoncentrować na kolejnych etapach. Przed nami jeszcze wiele górskich etapów i to tam rozstrzygnie się wyścig.
Koszulkę lidera utrzymał natomiast Sepp Kuss (Jumbo – Visma):
Po raz pierwszy w karierze startowałem do „czasówki” jako ostatni, więc nikt mnie nie wyprzedził. Starałem się cieszyć tym dniem i jechać na maksimum swoich możliwości. Czułem się dobrze i jestem zadowolony z faktu, że nadal jestem liderem wyścigu. Wiadomo jednak, że na jednym etapie wszystko mogę stracić. Wiele może się wydarzyć w kolejnych dniach.


![Vuelta a España 2026: Orluis Aular relegowany i ukarany żółtą kartką [wideo]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Orluis-Aular-218x150.jpeg)





