fot. Dariusz Krzywański / DkpCycling&Life

Droga do szczytu w juniorskiej rywalizacji o medale Mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas prowadziła w tym roku przez zagraniczny peleton. Zarówno złoty medalista Filip Gruszczyński, jak i zdobywca srebra Dawid Wika-Czarnowski łączą starty w Polsce z tymi w drużynach z innych państw – bohater tego wywiadu ściga się dla belgijskiego FlandersColor-Galloo Team.

Kolarstwo profesjonalizuje się, ale i sięga po coraz młodszych zawodników oczekując od nich coraz więcej i więcej. Niegdyś można było mówić o dwudziestoparoletnim talencie, dziś nastolatkowie pukają do drzwi World Touru. Jednym z takich młodych kolarzy jest Dawid Wika-Czarnowski, który już drugi rok ściga się dla belgijskiego FlandersColor-Galloo Team. W Mistrzostwach Polski 17-latek założył jednak trykot UKS TFP Jedynki Kórnik i to właśnie po medalu tychże miałem okazję z nim porozmawiać.

Wiadomo, że jestem zadowolony, choć jest lekki niedosyt, bo nie ukrywam, że ambicje miałem zdecydowanie na złoty medal. Myślałem, że uda mi się to osiągnąć, wszystko wydawało się, że jest przygotowane perfekcyjnie, ale nie udało się. Niestety Filip był lepszy, gratulacje dla niego i walczymy dalej w sobotę

— rozpoczął rozmowę Dawid Wika-Czarnowski.

Wywiad błyskawicznie przeniósł się na wątki belgijskie w rowerowej przygodzie młodego kolarza. Ten wydaje się być bardzo świadomy swojej sportowej wartości oraz zadowolony z tego jak na ten moment prowadzi swój rozwój.

Patrząc na zagranicznych zawodników to jeśli chcemy im dorównać to musimy się z nimi ścigać. Jeśli chce się złapać do jakiejś dobrej grupy, najlepiej development czy continental to musimy rywalizować za granicą, a przy okazji podnosimy także swój poziom

— rozwinął zdobywca srebrnego medalu.

Dawid Wika-Czarnowski był w tym roku m.in. 2. w klasyfikacji generalnej francuskiego La Route d’Éole czy siódmy w etapówce w Cottbus, do tego mogliśmy go oglądać wysoko podczas takich wyścigów jak E3 Saxo Classic, Wyścig Pokoju czy LVM Saarland Trofeo. Gdy nazwałem Dawida liderem polskiej kadry w tym roku ten się jednak ze mną nie zgodził, a oto jak to argumentował.

Ja mam to szczęście, że jestem bardzo uniwersalnym zawodnikiem, ścigam się tak naprawdę w każdym terenie i uważam, że jestem dobry, ale czy od razu jestem liderem kadry? Nie wiem czy bym to tak określił, moim zdaniem to Filip ma lepsze wyniki, choć ja mam moje stary w Belgii, bo jak już mówiłem by zaistnieć w świecie trzeba się ścigać z zagranicą, a rywalizując tylko w Polsce niczego się na dłuższą metę nie osiągnie

— szczerze wyznawał Dawid Wika-Czarnowski.

W sobotę na juniorów czeka stosunkowo płaskie 138 kilometrów. Czy uniwersalność 17-latka przyniesie mu sukces? Ciężko wyrokować, ale z pewnością jest ona istotną zaletą młodego zawodnika.

Zdecydowanie to mi może pomóc. Jestem szybki, potrafię wygrać z grupy, choć odpowiadają mi bardziej selektywne wyścigi. Ma padać deszcz, wszystko się może stać, więc liczę na pozytywny scenariusz

— zapowiadał 17-letni kolarz.

Rok temu Dawid Wika-Czarnowski wziął udział w aż 10 wyścigach etapowych i jeszcze większej liczbie jednodniówek, a ścigał się głównie w Belgii. Tegoroczny kalendarz kolarza FlandersColor-Galloo Team nie jest póki co aż tak bogaty, ale przed nim jeszcze dalsza część sezonu. Jakie ma na nią plany polski junior?

Teraz mam trochę przerwy, potem wyjeżdżam do Belgii na 2 wyścigi, w tym jeden UCI, a później mam nadzieję, że zacznę przygotowania do Mistrzostw Świata w Glasgow. Podoba mi się też trasa Mistrzostw Europy – Holandia jest znana z tego, że łatwo o boczne wiatry i ranty, co zdecydowanie mi pasuje, a do tego jeszcze będzie tam słynne Col du VAM, mityczne wręcz, które też mi pasuje. Ta trasa praktycznie jest pode mnie

— snuł plany Dawid Wika-Czarnowski.

Na koniec poprosiłem mojego rozmówcę o wskazanie osób, dzięki którym znalazł się w tym miejscu – na podium Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Ten bez chwili zawahania zaczął wymieniać najważniejsze postaci w swojej przygodzie z tym sportem.

Chciałbym podziękować swojej rodzinie, rodzicom, a przede wszystkim dwóm osobom. Pierwszą z nich jest mój trener Robert Taciak, bo bez niego ten sukces zdecydowanie nie byłby możliwy, on wkłada całe swoje serce by mnie przygotować. Drugą osobą jest mój tata, który tak naprawdę jest moim największym fanem i najbardziej mnie wspiera. Gdyby nie on to nie istniałbym w obecnym świecie kolarstwa i jestem mu wdzięczny tak naprawdę za całą karierę

— zakończył Dawid Wika-Czarnowski.

Rozmawiał Jakub Jarosz


Dziennikarze Naszosie.pl są obecni na Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Ostrołęka 2023. Zachęcamy do śledzenia materiałów z tych zawodów, a także naszych relacji tekstowych, które towarzyszyć Państwu będą przez wszystkie dni zmagań o medale naszego krajowego czempionatu.

Zapowiedź Mistrzostw Polski – Ostrołęka 2023
Mistrzostwa Polski 2023 – wszystkie teksty

Poprzedni artykułKamil Gradek – solidna firma [wywiad]
Następny artykułTour de France 2023: Team Jayco AlUla z Groenewegenem
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Fan krecika
Fan krecika

No i git krecior