fot. Team Astana – Qazaqstan

Medialny szum wokół Miguela Ángela Lópeza nie chce opaść. Kolumbijczyk dolewa oliwy do ognia mówiąc wprost – „Nie stosowałem żadnego dopingu. Mój biologiczny paszport też jest czysty”. 28-latek chce udowodnić, że zasługuje na drugą szansę i za rok wrócić na najwyższy poziom kolarstwa.

Ekipa Astana Qazaqstan Team najpierw zawiesiła Miguela Ángela Lópeza już w lipcu za jego rzekomy udział w sprawie powiązanej z kontrowersyjnym doktorem Marco Maynara Mariño, ale później zniosła to zawieszenie w związku z brakiem wystarczających dowodów. Te znalazły się podobno w grudniu, kiedy to ostatecznie zwolniono Kolumbijczyka, acz on sam zaprzecza wszystkiemu. Koniec końców trafił jednak do kontynentalnego Team Medellin – EPM, gdzie przez następny rok będzie próbował utrzymać formę wyścigową.

Cieszę się, że dostałem szansę w Medellín-EPM , chociaż moją ambicją pozostaje ponowne granie w drużynie World Team przed przejściem na emeryturę. Czasami w życiu trzeba zrobić mały krok w tył, a potem zrobić kolejny duży krok do przodu. Dzięki pomocy przyjaciół i rodziny przetrwałam ten okres. To wszystko co mogłem zrobić, jeśli nagle nie masz zespołu blisko Bożego Narodzenia. Nie mogę się obwiniać. Nie stosowałem żadnego dopingu. Mój biologiczny paszport też jest czysty

— opowiadał lokalnym mediom Miguel Ángel López.

Pierwszym wyścigiem w nowych barwach dla Kolumbijczyka będzie styczniowa Vuelta a San Juan rozgrywana w Argentynie. Przyjdzie mu się tam zmierzyć m.in. z Remco Evenepoelem, Sergio Higuitą, Eganem Bernalem czy Einerem Augusto Rubio.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments