fot. Gran Piemonte

Na 2 dni przed Il Lombardią zostanie rozegrany ostatni z poprzedzających ją włoskich klasyków. 106. edycja Gran Piemonte nie będzie jednak przetarciem dla faworytów sobotniego Wyścigu Spadających Liści, a raczej okazją do potyczki dla sprinterów.

Egan Bernal, Rigoberto Urán czy George Bennett, ale także Giacomo Nizzolo, Sonny Colbrelli i przed rokiem Matthew Walls – to kilku spośród ostatnich zwycięzców. Ktoś mądry spyta jak to jest możliwe, że tak dobrzy górale wygrywali ten sam wyścig co specjaliści od sprintu? Odpowiedź jest prozaiczna – organizatorzy rokrocznie mocno zmieniają przebieg swojej imprezy i raz Gran Piemonte jest rajem dla kolarzy celujących w Il Lombardię, a innym razem oglądamy sprint z dużego peletonu po spokojnym przejeździe. W tym roku wybrano ten drugi wariant, co zresztą idealnie (moim zdaniem) podsumował jeden z internautów zestawiając ze sobą dwa profile:

Trasa
Małe żale na temat przebiegu wyścigu padły już powyżej, ale przyjrzyjmy się temu, co pozostało z całkiem ciekawego klasyku, jaki oglądaliśmy niejeden raz. W tym roku kolarze pojadą z Omegny do Beinasco, a na 198km znajdzie się tylko jeden warty uwagi podjazd. Il Pilonetto to co prawda dość trudny podjazd długi na 3300m o średnim nachyleniu 8%, ale do mety pozostanie stamtąd prawie 60km. Szanse na porwanie stawki są zatem nikłe.

Zdjęcie

Pogoda
Synoptycy zapowiadają przeszło 20 stopni Celsjusza, pełne słońce i wiatr na niewyczuwalnym poziomie. To oznacza, że przed kolarzami celującymi w Il Lombardię prawie 5 godzin przyjemnego treningu, a sprinterzy będą mogli po prostu powalczyć bez analizowania czy czołowy podmuch nie utrudni im finiszu.

Faworyci
Oglądając listę startową wraz ze znajomymi mocno głowiliśmy się czy ekipy na pewno sprawdziły profil wyścigu. Wiele zespołów desygnowało po prostu kolarzy jadących za 2 dni Il Lombardię, niejako wykluczając się z walki o wygraną. Z racji na przebieg wyścigu zostaje zatem analiza dość nielicznych sprinterów obecnych na liście startowej.

Genialne wrażenie robi skład Quick-Step Alpha Vinyl Team. Jest Mark Cavendish, a u jego boku pojawią się król rozprowadzania Michael Mørkøv, zwycięzca poniedziałkowego Coppa Bernocchi, czyli Davide Ballerini oraz niezastąpiony Tim Declercq. Belgijska ekipa będzie dziś zapewne bardzo widoczna.

Duże nadzieje pokładam także w jeździe Team BikeExchange – Jayco, którą spróbuje wykończyć Kaden Groves. Australijczyk ostatnio nie błyszczał, ale sprinterzy potrafią nieraz zaskoczyć w momencie, gdy nie ma żadnych podstaw do wiary w ich formę.

W poniedziałek wygrał Włoch z Quick-Stepu, ale nie tylko on. W niemieckim Sparkassen Münsterland Giro najszybszy był Olav Kooij (Jumbo-Visma), który przez Italię udaje się na francuskie Paryż-Tours. CRO Race nieco rozgrzało z kolei oczekiwania wobec Elii Vivianiego (INEOS Grenadiers), który zgarnął tam etapowy skalp. Zwycięstwo w ostatnich tygodniach wpadło także na konto innego z obecnych tu Włochów – Simone Consonniego (Cofidis).

O wysokie lokaty powinni powalczyć także tacy kolarze jak Corbin Strong bądź Giacomo Nizzolo (Israel – Premier Tech), Max Kanter (Movistar Team), Matteo Trentin (UAE Team Emirates), Madis Mihkels (Intermarché – Wanty – Gobert), Gleb Syritsa (Astana Qazaqstan Team), Giovanni Lonardi (EOLO-Kometa) czy Stefano Oldani (Alpecin-Deceuninck).

Mój typ
Ostatnio nie mam idealnej passy w przewidywaniach, ale mam nadzieję, że Olav Kooij będzie nie tylko bezpiecznym, ale i celnym typem.

Transmisja
Wyścig będzie dostępny dla widzów na antenie Eurosportu 1 od 14:50 do 16:30.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments