fot. Gran Piemonte

Z serii włoskich klasyków, spośród których pomimo takiej samej kategorii kibice kolarstwa szosowego i sami kolarze bez problemu potrafią wyodrębnić ważniejsze i te mniej ważne, wyłamuje się czwartkowy Gran Piemonte. Równie prestiżowy i wiekowy jak Giro dell’Emilia czy Tre Valli Varesine, ale mimo wszystko dedykowany innemu typowi zawodnika, zapewnia chwilę oddechu tuż przed najważniejszym aktem końca sezonu.

W 108. edycji Gran Piemonte udział wezmę między innymi Kaden Groves, Alberto Bettiol, Matej Mohorič, Stanisław Aniołkowski, Filippo Ganna, Tom Pidcock, Corbin Strong, Alex Aranburu i Diego Ulissi.

Lista zwycięzców jednego z flagowych klasyków regionu zawiera kolarzy o bardzo różnych specjalnościach, od Giacomo Nizzolo po Geogre’a Bennetta. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, ponieważ niewiele wyścigów kolarskiego kalendarza wykazuje aż tak daleko idący brak przywiązania do miejsca akcji, każdego roku rzucając uczestników w inne miejsce na mapie Piemontu.

Na tle rozegranych w poprzednich sezonach edycji, tegoroczna odsłona imprezy przedstawia się umiarkowanie. Gdyby była to trasa jednego z etapów wielkiego touru, byłby on jednoznacznie dedykowany sprinterom, jednak wyścigi jednodniowe – szczególnie pod koniec sezonu – rządzą się swoimi prawami i nieco łatwiej jest w nich wykorzystać nawet niepozorne podjazdy celem skutecznego podzielenia stawki.

Trasa

108. edycja Gran Piemonte prowadzi z położonego pod Biellą Valdengo do Borgomanero, a trasa liczy 182 kilometry i 1638 metrów przewyższenia.

Po sennej pierwszej części rywalizacji, krajobraz wyraźnie zmieni swój charakter po pokonaniu przez kolarzy 110 kilometrów, kiedy peleton wjedzie na rundę zlokalizowaną u południowo-zachodniego brzegu Lago d’Orta.

Tam uczestnicy wyścigu zmierzą się z podjazdami pod Passo della Colma (8,6 km, śr. 5,5%), Cremosinę (4,9 km, śr. 2,9%) i Traversagnę (3,1 km, śr. 4,0%). Szczyt ostatniego kategoryzowanego wzniesienia dzielą od mety w Borgomanero aż 24 kilometry, ale na tym odcinku znajdują się jeszcze dwie krótsze wspinaczki, a całościowo doskonale nadaje się on do skutecznego uciekania przed peletonem.

Warto też zwrócić uwagę na najdłuższy podjazd dnia, Passo della Colma, którego druga część jest wystarczająco stroma, by przynajmniej próbować dokonać definiującej losy wyścigu selekcji.

Ostatnie 3 kilometry rywalizacji są względnie płaskie, przy czym finałowa prosta wygląda na false flat.

Pogoda

Cieplej i mniej deszczowo, jednak bez gwarancji, że kolarzom przyjdzie rywalizować na suchych szosach. Do 19 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, opady deszczu głównie w pierwszej części wyścigu, wiatr słaby o zmiennym kierunku.

Faworyci

Otwarta na interpretację trasa tegorocznego Gran Piemonte daje nadzieję na sukces wielu zupełnie różnym kolarzom i gwarantuje, że niezależnie od scenariusza, w czwartkowe popołudnie oklaskiwać będziemy sukces kogoś spoza krótkiej listy najbardziej oczywistych podejrzanych.

Alpecin Deceuninck stawia na Kadena Grovesa, co w kontekście samej trasy ma duży sens, natomiast październikowe występy Australijczyka jednoznacznie sugerują, że myślami jest on już gdzieś na plaży na południowej półkuli. Na szczęście ekipa ta posiada dość solidny “plan B” w osobie zwycięzcy niedawnego Coppa Bernocchi, a więc Stana Van Trichta.

Wątpliwości dotyczące formy można zresztą zgłaszać odnośnie większości nieźle wspinających się sprinterów, co nie dziwi zważywszy, że aktualny układ sił i kalendarza niespecjalnie pozwala im marzyć o licznych sukcesach w schyłkowej części sezonu. Dotyczy to między innymi Corbina Stronga (Israel-Premier Tech), Matteo Trentina (Tudor Pro Cycling), Marijna van der Berga (EF Education-EasyPost) i Diego Ulissiego (UAE Team Emirates), podczas gdy nieco lepiej wyglądał ostatnio Alex Aranburu (Movistar).

Na sprint z większej grupy liczyć będzie również Stanisław Aniołkowski (Cofidis), choć w składzie tej samej ekipy wystartują dziś równie dobrze sprawdzający się na tego rodzaju trasach Axel Zingle i Benjamin Thomas.

Drużyna INEOS Grenadiers wyraźnie idzie w ofensywę, stawiając na siłę i znajomość terenu pochodzącego z Verbanii Filippo Ganny oraz formę, jaką w pod koniec ubiegłego tygodnia pokazał Tom Pidcock.

Bahrain-Victorious sięga po cechujący ich niegdyś chaos ze składem, w którym każdy może być każdym, o ile tylko pójdzie za tym oportunizm w warstwie taktycznej. Atakować powinien najlepiej spisujący się na podjazdach Edoardo Zambanini, podczas gdy Matej Mohorič, Nikias Arndt, Matevž Govekar i Fred Wright są niezłymi typami na okoliczność sprintu ze zredukowanej grupy.

Jeśli dzisiejszy wyścig ma zostać rozstrzygnięty w mniej oczywisty sposób, trzeba trzymać kciuki za takich kolarzy jak Romain Bardet (dsm-firmenich PostNL), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Neilson Powless (EF Education-EasyPost), Vito Braet (Intermarche-Wanty) czy Jan Christen (UAE Team Emirates).

Transmisja

Wyścig Gran Piemonte 2024 rozegrany zostanie w czwartek, 10 października.

Transmisja w serwisie Max od 14.15, na kanale Eurosport 2 od 15.15.

Poprzedni artykułPrimož Roglič zakończył sezon i nie wystartuje w Il Lombardii
Następny artykułTour of Taihu Lake 2024: Norbert Banaszek w czołówce
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze