Gdy w ręce wpadły mi pedały zatrzaskowe nieznanej mi dotychczas marki TIME, pierwsze, co przyszło mi do głowy, to co tym razem odstawię w czasie testu… Chwila zawahania, szybka analiza SWOT w głowie – i biorę, sprawdzimy, co to za wynalazek. Kolano zrosło się po ostatnim teście, łokieć już nie dokucza, więc do testu podejść można tak, jak należy, czyli z pełną pompą.

Być może dwa pokolenia młodsze ode mnie byłyby najbardziej zaciekawione unpackingiem a nie zawartością opakowania, i w tym temacie nakręciłyby siedemnaście tiktokowych klipów, lecz ja w tym względzie w suspens bawić się nie będę, bo jestem już starym człowiekiem, i choć mi się jeszcze troszkę chcę, to w unpackingi bawić się nie zamierzam; jakie jest pudełko, każdy widzi, czarne z okienkiem, w środku pedały TIME – i to nawet dwa – bloki, kilka papierków i tyle, koniec unapckingu. Nadto nie jest to tekst sponsorowany, więc będzie po mojemu.

Jako że pedały zatrzaskowe TIME XPRO 10 przeznaczone są do rowerów szosowych, to wkręciłem je w rower przełajowy i pojechałem w teren.

Zapytacie dlaczego? Otóż, co tak naprawdę powie nam test na szosie, przy jednym wpięciu i wypięciu butów na siedemdziesiąt kilometrów? Niewiele. A test, gdy w ciągu godziny jest: piach, deszcz, błoto, trawa, kraksa, korzenie, wypięcie butów, wytrząśnięcie błota, wpięcie butów, konieczny krótki podbieg, ponowne ich wpięcie… To jest życiowy test, a nie, sterylne, szosowe warunki… A poza tym, pedały nie są moje, więc skrupuły co do rys na nich – na bok.

Montaż. Tak i bloki, jak i pedały, montaż prosty i całkowicie intuicyjny, nie wymaga nawet chwili zastanowienia. Sprawdzić dokręcenie pedałów, ułożenie bloków; wszystko zajmuje dosłownie chwilę, i już można przymierzać się do przejażdżki.

Co w tym momencie dość istotne – dłuższą chwilę sprawdzałem, jak poziomują się pedały same z siebie, czyli grawitacyjnie. Inaczej przecież ustawiamy się do wpinania na przykład dwustronnych SPD, a inaczej do szosowych platform, które to czasem lubią płatać figle i zaskoczyć nas ześlizgnięciem się buta, którym nie trafiliśmy w zatrzask.

TIME XPRO 10, analogicznie do widzianego niedawno przeze mnie pracownika budowlanki, jak złapią poziom, trzymają się ich z godnym pochwały uporem. Podczas celowego obracania, kręcenia i szybkiego zmieniania pozycji – do właściwej wracają rzeczywiście szybko, i jest to ich duży plus.

Wpinanie butów. Specjalnie, wskakując na rower przełajowy z założonymi pedałami TIME zwróciłem uwagę, jak skomplikowane będzie pierwsze wpięcie całkowicie nieznanego mi systemu. Wszak czym innym jest wieloletnia praktyka na znanych nam zatrzaskach, i wpinanie ich niemalże przez sen, a czym innym przejście na zgoła odmienny system, co czasem nieść może doświadczenia porównywalne do bardzo starej skrzyni biegów, która miała wsteczny nad trójką i czasem pomyłka w czasie jazdy przyczyniała się do mnóstwa hałasu i konieczności późniejszego zbierania resztek skrzyni biegów z asfaltu.

W tym wypadku; wskoczyłem na rower, i przy pierwszym podejściu, wpiąłem bloki w zatrzaski. Plus. Duży plus; zero konieczności szukania nogą pedału, brak konieczności kilkukrotnego – i bardzo irytującego – ustawiania butem pedału.

Ruszyłem, pierwsze kilometry to zwykłe sprawdzanie, jak współpracują pedały z zatrzaskami, jak łatwo się wpinają i wypinają, jak trafić przodem zatrzasku w wyżłobienie w pedale, odpowiedziane za wpięcie całości.

I właśnie wtedy, by niepotrzebnie nie stopniować napięcia – spadł mocny deszcz. Trasa – leśna, szutrowo – piaszczysto – korzenista. Ta kombinacja, pokonywana w deszczu, nie wróży nic dobrego, ale daje za to bogaty obraz użytkowania pedałów w nielaboratoryjnych warunkach. I zatrzaski, i pedały, w krótkim czasie oblepiły się błotem, zlewając niczym kameleon z otoczeniem, piasek zgrzytał nie tylko w zębach ale i podczas wpinania butów.

Mimo to – nadal utrzymywały poziom, i nadal udawało się bezproblemowo wpinać buty. Co ważne; od razu da się odróżnić, czy zatrzask chwycił mocno, czy też należy operację powtórzyć, uprzednio stukając butem, by pozbyć się nadmiaru błota.

Jedyny raz, gdy pedały nie wpięły się niejako z automatu – to odcinek, z racji przeoczenia zjazdu – pokonany po wysokiej i mokrej trawie. Tego krowiego pokarmu napchało się i w pedały i zatrzaski tyle, że czułem się jak Janosik, niosący masę zielonych darów, i w te, splątane niczym algi morskie, długie źdźbła trawy zwyczajnie nie da się wbić bloków – które i tak nie są do tego stworzone. Uderzenie butem w zatrzask – i dało się jechać dalej.

Kraksa. Cóż; mokre korzenie rządzą się swoimi śliskimi prawami, a ich przeoczenie potrafi lekko zaboleć – ale w tym też wypadku pedały zadziałały tak, jak powinny, czyli wypięły się, gdy tylko rower przyjął bardziej wertykalną pozycję, i zobaczyłem go przez chwilę nad swoją zaskoczoną głową.

Wstać, otrzepać się, sprawdzić rower i można testować dalej.

Piasek. Błoto. Dużo błota (pamiętajmy – nie są to pedały przełajowe) – wystarczy jedna próba amatorskiego stepowania, by zatrzask działał jak nowy. I niezależnie od stopnia zabłocenia, utrzymują poziom, ułatwiający wpięcie.

Sprawdzałem też, jak zachowają się chwilę po krótkiej przebieżce po piachu, czy ów nie wpłynie na pewność trzymania bloków; nie dzieje się z nimi nic niepokojącego.

Niezależnie od zabłocenia utrzymują poziom, ułatwiający wpięcie, nawet zapiaszczone nie wypuszczają bloków.

W ramach zaleconej ostrożności przed przesadnym katowaniem pedałów pojechałem sprawdzić je w warunkach bojowych – na imprezie Gravel Folks Czerwińsk. Na trasie organizatorzy przygotowali wszystko, co możliwe – bruk, piach, błoto, trawy, zboża, szutry, płyty, silngle nad jeziorem, kraksę, deszcz i jego konsekwencje oblepiające pedały z każdej możliwej strony, kręte ścieżki, koleiny, inny rodzaj kolein i wszystko, poza niedźwiedziami, co da się namierzyć w mazowieckim. Była nawet strzelnica; i nie wspominałbym o niej, gdyby nie fakt, że mimo trwającego tam strzelania, nie zostałem omyłkowo postrzelony.

Pedały dały radę. Dojechały na metę w całości, nie sprawiły zawodu i to dojechały na metę w skądinąd niezłym czasie.

Użytkowanie szosowe – czym może zaskoczyć nas względnie spokojna jazda szosowa, gdzie nie ma potrzeby wpinania i wypinania butów co i rusz? Pedały trzymają się stabilnie, czuć pożądaną sztywność, podczas sprinterskich depnięć nie pojawia się żaden luz. Po wypięciu buta na światłach, TIME szybko wraca do pożądanej – poziomej – pozycji, pozwalając wpiąć się intuicyjnie.

Parametry techniczne:

Materiał – karbon (co ciekawe, TIME sam wytwarza karbon, z którego wytwarzają produkty),

System zapięcia – I-Click (zapięcie z wykorzystaniem kompozytowej płytki),

Waga – 113 gramów, przy dużej powierzchni podparcia, wynoszącej 725 mm2,

Oś – wydrążony tytan,

Konstrukcja – mocno aerodynamiczna, „podkreślona” dolną częścią pedałów,

Regulacja – możliwa w trzech zakresach,

Bloki – w zestawie,

Luz roboczy +/- 5%.

Sugerowana cena: 799 PLN

Dystrybutor: Aspire Sports

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Mateusz
Mateusz

kolego Sławomir Niciński: 1. waga to 226g – zawsze podajemy komplet 2 sztuki
2. skad info o tym carbonie? mam model 15 za 1,5tys.zł i pedały są z tworzywa, z jakiego nie wiem, ale to nie carbon
3. przy takim traktowaniu, zarówno pedały jak i (szybciej) bloki zniszczysz tak,- że pojawią się luzy i przestanie to trzymać się kupy,= i właśnie dlatego są to pedały szosowe. Twój test niczego nie wykazał, nawet po 70km w błocie.
4. jeśli piszesz że jesteś Facetem starej daty, ścigasz się i piszesz że nie wiesz co to TIME ? No wybacz, ale zaufanie do takiego testującego będzie mizerne.
i 5 moje subiektywne odczucie: opisy przyrody w teście sprzętu technicznego nieco infantylne. Wolę Mickiewicza.

Piotresko
Piotresko

Pełna zgoda kol. Mateuszem. Marka „Time” jest znana od ponad 20 lat. Rowery na ramach ww. producenta wygrywały w kilku klasykach. Jeździł na nich Quick-Step. Ten artykuł powinien być oznaczony jako reklamowy albo sponsorowany…

Marbo
Marbo

Panie Niciński cytuję :” Nieznanej mi dotychczas firmy TIME” jakie to żenujące… Pozdrawiam

Stefan
Stefan

He he, jeździłem na Time’ach w pierwszej połowie lat 90, a firma znana była już pod koniec 80. Oj, dzieci, dzieci…