fot. Getty Images

Przed nami niedzielny wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn, który otworzy szosowe zmagania w ramach Mistrzostw Europy 2022. Na starcie stanie 142 zawodników, wśród nich 7 reprezentantów Polski i pewne jest jedno – poznamy nowego mistrza, bowiem tytułu z wiadomych względów bronić nie może Sonny Colbrelli.

To będzie 7. edycja Mistrzostw Europy w obecnej formie. Od 2016 roku kolarze elity walczą o medale tegoż czempionatu i koszulkę w gwiazdy, acz wyścig ten wciąż tworzy swoją tożsamość i szuka swojego miejsca w kalendarzu. UEC, czyli Europejska Unia Kolarska, od lat stawia na trasy dedykowane sprinterom, a przy okazji stara się z całych sił, by ich zawody nie były omijane przez największych. W dużym stopniu im się to udaje, choć np. w 7. edycji Mistrzostw Europy ponownie zabraknie m.in. Brytyjczyków, dla których to już 4 absencja w tychże zawodach.

Łącznie na starcie pojawią się 33 reprezentacje narodowe z Europy i okolic (Cypr, Izrael czy Armenia). Zgłoszonych mamy sumarycznie 142 zawodników, acz niektóre kadry nie wykorzystały swojej puli miejsc i startują w niepełnych składach. Skrajnym przypadkiem jest właśnie nieobecność Brytyjczyków, ale także tylko 1 Portugalczyk czy luki w zestawieniach Belgów, Francuzów czy Norwegów.

Polskę reprezentować będą Stanisław Aniołkowski (na co dzień Bingoal Pauwels Sauces WB), Cesare Benedetti (BORA-hansgrohe), Maciej Bodnar (TotalEnergies), Alan Banaszek, Norbert Banaszek i Jakub Kaczmarek (cała trójka HRE Mazowsze Serce Polski) oraz Filip Maciejuk (Bahrain-Victorious).

Trasa
Napiszę bardzo krótko, bo po prostu nie ma o czym. Na 207,9km niby mamy ponad 2000 metrów przewyższenia, ale te w większości zbudowane są przez znajdujący się ledwie 12km od startu podjazd pod Kesselberg (5,1km; 4,9%) i ulokowany przed połową zmagań Eurasburg (1km; 10,4%). Kluczowe dla rywalizacji będą jednak płaskie rundy miejskie w Monachium, na których znalazło się kilka ostrych zakrętów i agrafek.

Dwa ostatnie zakręty pod kątem 180 stopni znalazły się na 3700 i 1100 metrów przed metą.

Pogoda
Na szczęście na ten moment prognozy zapowiadają, że jutro kolarzy ominą deszcze, te bowiem mogłyby siać spustoszenie w peletonie na technicznej rundzie w Monachium. Powinno być dość pochmurnie, w okolicach 25 stopni Celsjusza, raczej bezwietrznie – a zatem idealnie, by ścigać się na 100%.

Faworyci
Choć 4 edycje z rzędu wygrywali Włosi to wydaje się, że w tym roku przyjdzie koniec ich fantastycznej serii. Italia posyła co prawda w bój Elię Vivianiego, Matteo Trentina czy Alberto Dainese oraz solidną obstawę, acz ostatnimi czasy żaden z tych kolarzy nie wygrywał sprintów przeciwko najlepszym rywalom na świecie.

Numerem 1 na papierze wydaje się być genialnie wspomagany Fabio Jakobsen. Holendrzy postawili wszystko na jedną kartę i to właśnie 25-latek ma dać pomarańczowym tytuł mistrza Europy. Podobnie taktycznie postąpili także Belgowie, których jedynym liderem wydaje się być Tim Merlier.

Dwóch bardzo mocnych sprinterów w bój posyłają Francuzi. Arnaud Démare i Bryan Coquard z pewnością są w stanie nawiązać walkę o wygraną, zwłaszcza ten pierwszy. Reprezentujący na co dzień Groupamę kolarz wygrał niedawno jeden z etapów 79. Tour de Pologne, podobnie jak nadzieje gospodarzy – Pascal Ackermann i Phil Bauhaus.

O tytuł mistrza Europy z pewnością powalczy także były mistrz świata – Duńczyk Mads Pedersen. Stać go na wiele, podobnie jak ostatniego z wielkich sprinterów obecnych na liście startowej, będącego nieco pod formą Sama Bennetta. Irlandczyk nie będzie mógł liczyć na aż tak duże wsparcie jak rywale, ale z pewnością chciałby coś udowodnić sobie i innym po niezbyt udanym sezonie.

„Drugi szereg”? Pewnie gdyby przeczytał to Alexander Kristoff to by się na mnie obraził, ale Norweg jest raczej świetnym klasykowcem aniżeli sprinterem zdolnym do walki ramię w ramię z najlepszymi na świecie. 35-letni Norweg może jednak próbować zabierania się w jakieś akcje, w których z pewnością będzie jednym z najszybszych zawodników.

Na podobny scenariusz liczyć też mogą Hiszpanie, których liderem zdaje się być Iván García Cortina. Problem braku rasowego sprintera dotyka także Słowenię – tam finiszować powinien Luka Mezgec. Wydaje się, że nikogo nie mają Szwajcarzy, Austriacy czy Czesi – te reprezentacje z pewnością postawią na porwanie stawki.

O miejsca w pierwszej dziesiątce powalczyć powinny także mniejsze kadry. Martin Laas będzie bronił dumy Estonii, Emīls Liepiņš zafiniszuje ku uciesze Łotyszy, a Itamar Einhorn powalczy o historyczny wynik dla Izraela. My jako Polacy powinniśmy mieć nadzieję, że gdzieś przed nimi wszystkimi na mecie zamelduje się Stanisław Aniołkowski – pozycja w pierwszej dziesiątce wydaje się być w jego zasięgu, a kto wie, może będzie coś wyżej?

Mój typ
Wszystko wskazuje na to, że Fabio Jakobsen nie będzie miał sobie równych.

Transmisja
Wyścig elity mężczyzn od 10:15 do 15:45 pokazywany będzie w Eurosporcie 1 oraz w Eurosport Playerze. Sam moment startu (10:10-10:25) obejrzeć będzie można także w TVP Sport – polska telewizja powróci do rywalizacji o godzinie 14:30 i pokaże wyścig już do konca.

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
DNF
DNF

Rok temu Polacy 6xDNF (wszyscy odpadli na pierwszym podjeździe). Powtórka?