Fot. Voster ATS Team / Szymon Gruchalski

Rok temu w Kartuzach Maciej Paterski (Voster ATS Team) sięgnął po wymarzony tytuł szosowego mistrza Polski elity mężczyzn. Kilka tygodni temu musiał podjąć decyzję, że nie stanie do obrony biało-czerwonej koszulki.

W ostatni weekend czerwca w Nowym Dworze Mazowieckim rozegra się walka o medale szosowych mistrzostw Polski. Zapraszamy do rozmowy z Maciejem Paterskim, który po roku w mistrzowskiej koszulce, z powodów zdrowotnych, będzie zmuszony oddać tytuł.

To już pewne – krajowy czempionat bez twojego udziału. Co dokładnie stanęło na drodze do obrony tego tytułu?

Maciej Paterski: Od tygodni zmagałem się z kontuzją. Miałem niepokojące objawy, noga odmawiała mi posłuszeństwa. Nie był to zwykły ból kręgosłupa, tylko w grę wchodziły problemy neurologiczne. To utrudniało mi trenowanie i ściganie. Na początku myślałem, żeby dociągnąć ten sezon do końca i dopiero zająć się swoim zdrowiem. Ale – po pierwsze – doktor zasugerował, że mogłoby to być niebezpieczne. A po drugie – w całej mojej karierze zawsze starałem się stawać na starcie w 100% sprawny i przygotowany. Teraz stało się to niemożliwe.

Konieczny w twoim przypadku był zabieg chirurgiczny. Jak teraz się czujesz i jak ma się twoje zdrowie?

Jestem dwa tygodnie po operacji. Odpukać, wszystko sprawnie się goi, czuję się dobrze i szybko się regeneruję.

Możemy więc mieć nadzieję, że szybko zobaczymy cię ponownie na rowerze?

Jasne, chciałbym jak najszybciej wsiąść na rower. Według lekarzy w tym tygodniu mogę już, na razie na spokojnie, wracać na szosę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to chciałbym w lipcu ponownie stanąć na starcie.

To była trudna decyzja, żeby odpuścić w takim momencie sezonu? Czy przyszła naturalnie?

Szczerze mówiąc, miałem takie objawy, że głównie byłem skupiony na moim zdrowiu, a raczej jego braku. Nie mogłem normalnie funkcjonować jako kolarz. Wiedziałem, jak mogłoby to utrudniać walkę w mistrzostwach Polski, a także w każdym innym wyścigu. Postawiłem na to, żeby uratować drugą część sezonu i to musiało stać się priorytetem.

Masz za sobą rok w koszulce z orzełkiem. Jaki on był dla ciebie?

To był dobry rok, w jakimś stopniu wyjątkowy. Tak jak mówiłem już wcześniej, dla mnie możliwość ścigania się w biało-czerwonym stroju to wielki zaszczyt. Cieszę się, że mogłem w tej symbolicznej koszulce odnosić też zwycięstwa i prezentować ją, mam nadzieję godnie, poza granicami Polski.

Starty w koszulce mistrza Polski to większa presja czy może większa motywacja?

Na pewno nie czułem żadnej presji. Bardziej mnie to motywowało i dawało większy luz, co w moim przypadku jest kluczowe i pozwala mi się odblokować.

Jaki dla ciebie był sezon 2022 do momentu przymusowej pauzy?

Ten sezon zaczął się dla mnie bardzo dobrze, wygrałem klasyk w Słowenii. Niestety później zaczęły się moje zdrowotne kłopoty i było tylko coraz gorzej. Szkoda, bardzo szkoda. Trochę wyścigów mnie ominęło. Ale jak wrócę, będę chciał się zrewanżować za tę straconą część sezonu i będę starał się jeszcze ugrać coś dla siebie.

Zbliżające się mistrzostwa Polski będziesz śledził z perspektywy kibica. Myślisz, że będzie ciekawie?

Nie mam wątpliwości, że będą to ciekawe wyścigi. Nie ukrywam, że najmocniej czekam na ten elity mężczyzn, w którym powalczą moi koledzy. Będzie trzeba jechać czujnie, zapewne wyścig będzie dynamiczny. Mamy mocną drużynę i mocno wierzę w chłopaków, ale oczywiście trzeba pamiętać, że mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami. Na pewno będę śledził te wyścigi i będą to dla mnie równie duże emocje.

Rozmawiała: Karolina Halejak

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments