fot. Israel – Premier Tech

Dość sensacyjnym zwycięzcą 4. etapu Tour de Suisse okazał się być Daryl Impey. 37-letni kolarz z RPA raczej zbliża się powoli do końca kariery, ale zdołał jeszcze zaskoczyć swoich rywali w sprincie i odnieść swoje 30. zawodowe zwycięstwo w karierze.

Kolarz Israel – Premier Tech na mecie w Brunnen nie krył swojego zadowolenia. Nie licząc triumfu w mistrzostwach krajowych w jeździe indywidualnej na czas z 2020 roku oraz w klasyfikacji generalnej Czech Cycling Tour z sierpnia 2019 (wydatnie pomogła mu wówczas drużynowa czasówka) to Daryl Impey na zwycięstwo odniesione ramię w ramię z rywalami czekał od lipca 2019 roku – wówczas wygrał 9. etap Tour de France, kiedy to okazał się być najlepszym z 15-osobowej ucieczki.

Potrzebowałem tego. Może jestem stary, ale wciąż mam w sobie to coś. Moje ostatnie zwycięstwo było dawno temu. Z kolei zespół przeszedł w tym roku trochę trudny okres, więc odniesienie dzisiejszego triumfu w tak prestiżowym wyścigu jest dla nas dobrą motywacją i miejmy nadzieję, że to początek dobrych rzeczy, które nadejdą

— mówił na mecie 4. etapu Tour de Suisse jego zwycięzca, Daryl Impey.

Walka na finiszu w Brunnen trwała do ostatnich metrów, a kolarz z Republiki Południowej Afryki do ostatniej chwili nie mógł być pewny sukcesu. Był zdecydowanie szybszy od rywali, ale koło wystawił im w ostatniej chwili, a drugi na mecie Michael Matthews przegrał bardzo nieznacznie.

Widziałem niebieski błysk po mojej lewej stronie i nie chciałem odrywać rąk od kierownicy, aby świętować. W końcówce utrzymywałem się na kole Bettiola, ale potem kilku rywali wskoczyło do przodu w ostatnim zakręcie i naprawdę myślałem, że nie mam pozycji. Na takiej długiej prostej po prostu pomyślałem, że zaryzykuję i miałem nadzieję, że gdzieś powstanie dla mnie luka. Zobaczyłem ją na 300 metrów przed metą, zaryzykowałem i miałem nogi, by wytrzymać finisz aż do końca

— dodał w kontekście końcówki 37-latek.

Daryl Impey w zeszłym sezonie mierzył się z dość poważną kontuzją i nie było pewne, czy będziemy go w ogóle oglądać jeszcze w światowym peletonie. Tym występem udowodnił jednak, że zaufanie ekipy Israel – Premier Tech wobec jego osoby nie było przesadzone.

To dla mnie ważny moment, ponieważ przeszedłem przez wiele trudności od czasu wypadku w zeszłym roku, kiedy złamałem miednicę. Przez ostatnie kilka dni stchórzyłem w sprintach, hamowałem i nie brałem udziału. Dzisiaj odbudowałem swoją pewność siebie, znów zwyciężyłem, więc naprawdę się tym cieszę

— zakończył swój wywiad na mecie 4. odcinka Tour de Suisse Daryl Impey.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments