fot. Dariusz Krzywański - DkpCycling&Life

W miniony weekend byliśmy świadkami jednego z największych sukcesów w historii polskiego kolarstwa młodzieżowego. Dublet na etapie zaliczanego do Pucharu Narodów wyścigu LVM Saarland Trofeo „ustrzelili” nasi juniorzy, a na 4. miejscu cały wyścig zakończył Michał Żelazowski. Nie mogło to umknąć naszej uwadze i porozmawialiśmy z 17-latkiem u progu zbliżających się Mistrzostw Polski.

Sprawozdanie z niemieckiego wyścigu można znaleźć w naszym serwisie pod tym linkiem, skupmy się tymczasem na sylwetce jednego z największych talentów rocznika 2004. Michał ostatnimi czasy notuje regularnie świetne wyniki, które obijają się szerokim echem nie tylko w serwisach stricte kolarskich. Jeśli jednak ktoś nadal o nim nie słyszał (bądź wie niewiele) to zdecydowanie warto przeczytać tę rozmowę.

Myślę, że na start fajnie by było, żebyś przedstawił się nieco naszym czytelnikom. Które sukcesy w swojej dotychczasowej przygodzie z kolarstwem uważasz za najważniejsze?

Nazywam się Michał Żelazowski i w tym sezonie jako drugoroczny junior reprezentuje barwy włoskiej ekipy Energy Team ASD. Uważam, że możliwość szkolenia za granicą w kraju, który rokrocznie płodzi największe talenty światowego peletonu jest sukcesem samo w sobie. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat kilka razy plasowałem się w top10 na wyścigach rangi UCI oraz cyklu Nation Cup, jednak największy dotychczasowy sukces odnotowałem na niedawno zakończonym LVM Saarland Trofeo – Pucharze Narodów w Niemczech, gdzie dzięki pomocy kolegów z reprezentacji zająłem dwa razy drugie miejsce na etapach oraz czwarte w klasyfikacji generalnej.

Co sprawiło, że trafiłeś do włoskiej ekipy? Czy szkolenie tam mocno różni się od tego w naszym kraju?

To był wynik ciężkiej wieloletniej pracy, która zaczęła przynosić owoce w postaci wyników na wyścigach w Polsce, a później i za granicą. Mojemu trenerowi, Maciejowi Stanowiczowi udało nawiązać się kontakt z grupą włoskich managerów, a następnie z ich pomocą, z jak się potem okazało, moją przyszłą drużyną. Oczywiście szkolenie włoskie różni się diametralnie od „naszego”, polskiego. W trakcie pobytu w Italii dużo się nauczyłem, jednak w kwestiach treningowych wolałem kontynuować współpracę z dotychczasowym trenerem.

Do startów klubowych możesz dokładać także te reprezentacyjne. Uważasz, że związek dobrze Was jako juniorów wspiera w tym roku?

Połączenie startów klubowych oraz reprezentacyjnych daje wymarzone możliwości rozwoju dla zawodnika w moim wieku, zatem cieszę się, że oprócz startów z drużyną mam też okazję do zaprezentowania się na zawodach najwyższej rangi, wśród najlepszych juniorów na świecie. To zawsze wielki zaszczyt zakładać koszulkę z orzełkiem na piersi. W trakcie wyjazdów kadrowych otaczają nas ludzie z pasją, a ich poświęcenie stanowi fundament dla naszych wyników. Pomimo ich największych chęci są pewne bariery, których ze względów finansowych nie jesteśmy wstanie przeskoczyć. Sprawa jest zbyt złożona, żeby zamknąć ją w kilku zdaniach.

Przed nami Mistrzostwa Polski. Stawiasz sobie pod ich kątem jakiś cel?

To ważny start, ale nie chciałbym nakładać na siebie zbyt dużej presji. W tym roku trasa prowadzi niedaleko mojego polskiego domu, co na pewno ułatwi mi rekonesans w najbliższych dniach. Niestety płaskim terenom Mazowsza daleko do miana optymalnych dla mnie ciężkich, długich wspinaczek. Jak przed każdymi zawodami moim celem będzie dać z siebie wszystko, a wynik pokaże to na co było mnie danego dnia stać. Jestem w dobrej formie więc w grę wchodzi nawet walka o koszulkę Mistrza Polski.

Za miesiąc Mistrzostwa Europy, później światowy czempionat, który będzie miał miejsce w odległej Australii. Liczysz na miejsce w kadrze? Jak dogadujecie się jako drużyna?

Zbliżają się najważniejsze imprezy, i oczywiście tak jak każdy z moich kolegów chciałbym znaleźć się w ostatecznym składzie. Rywalizujemy między sobą na wyścigach w Polsce, lecz za granicą jesteśmy drużyną. Stanowimy bardzo zgraną grupę i doskonale się ze sobą dogadujemy.

Dziś są sukcesy, które z pewnością motywują do pracy. Kto jest Twoją podporą w tych gorszych momentach?

Na czele tej długiej listy na pewno muszą znaleźć się najbliższe mi osoby – mama Karolina i dziadkowie Iwona i Zenek. Wspierają mnie odkąd jeszcze jako 9-latek zakochałem się w kolarstwie. Na czele przyszywanej rodziny stoi zaś mój trener – Maciej Stanowicz. Właśnie mija trzeci rok naszej współpracy i czuję, że to dopiero początek. W sporcie dużą role odgrywa także trening mentalny. W tym obszarze współpracuje z psycholożką sportu Alicją Nowicką. Gdy przebywam w Italii zawsze mogę liczyć na wsparcie mojej włoskiej rodziny – całej drużyny Energy Team ASD a w szczególności dyrektorów sportowych – Fabio oraz Giacomo.

Z tego miejsca chciałbym również wspomnieć o sponsorach, bez których złożenie i dopracowanie sprzętu umożliwiającego mi równą walkę ze światową czołówką byłoby niemożliwe – Biomechanika Kolarska Piotr Grzyb i Bike Center Sklep Serwis Rowerowy Świdnica.

W przyszłym roku przechodzisz do wyższej kategorii wiekowej. Myślałeś już o swojej przyszłości? Jeśli tak czy planujesz pozostać w zagranicznej ekipie?

Moja dalsza ścieżka zależy w dużym stopniu od tego co zaprezentuje w tym sezonie. Chciałbym znaleźć się w drużynie, w której będę miał zapewnione jak najlepsze warunki do dalszego rozwoju mojej kariery sportowej.

Rozmawiał Jakub Jarosz

My tymczasem zapraszamy na Mistrzostwa Polski, które już za tydzień odbędą się na Mazowszu. Całą masę informacji o tych zawodach i wiele wywiadów znajdą Państwo w naszym serwisie pod tym linkiem. Na miejscu pracować będą nasi dziennikarze, a zatem śledźcie Naszosie.pl przy okazji krajowego czempionatu (i nie tylko).

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michal
Michal

Trzymamy za Was kciuki! Obyście nawiązali wynikami do duetu Kwiato&Majka.
Powodzenia!