fot. ASO / Pauline Ballet

Z prywatnego placu zabaw kilku puncheurów i miejsca zsyłki tych kolarzy, dla których zabrakło miejsca w składach na Criterium du Dauphine, Tour de Suisse przekształcił się w ostatnich sezonach w równie kuszącą alternatywę. 85. edycja wyścigu anonsowana jest jako najtrudniejsza od lat, czym zdołała przyciągnąć wiele wzbudzających emocje nazwisk.

O ile mnóstwo wyścigów zmuszonych jest poszukiwać swojej nowej tożsamości, by skutecznie konkurować o zainteresowanie mediów z głośniejszymi imprezami, Tour de Suisse od lat wierny jest sprawdzonemu formatowi, podczas gdy atrakcyjniejszą listę startową zawdzięcza przede wszystkim subtelnym zmianom terminów. Sprawia to, że uczestnicy 85. edycji imprezy tradycyjnie spróbują swoich sił w serii bardzo pagórkowatych odcinków, jeździe indywidualnej na czas i na dwóch etapach wiodących przez masywne alpejskie przełęcze, które łącznie zadecydują o kształcie klasyfikacji generalnej.

Potwierdzenia formy przed Wielką Pętlą na szwajcarskich szosach szukać będą między innymi Daniel Martinez, Adam Yates (INEOS Grenadiers), Aleksandr Vlasov (Bora-hansgrohe), Remco Evenepoel (Quick-Step Alpha Vinyl), Thibaut Pinot (Groupama-FDJ) i Gino Mäder (Bahrain Victorious).

Trasa
Etap 1, 12 czerwca: Küsnacht > Küsnacht (177,6 km)

Zmagania w ramach 85. edycji wyścigu Tour de Suisse otworzy odcinek ze startem i metą w Küsnacht, podczas którego kolarze pokonają 177,6 kilometra i 2746 metrów przewyższenia. Całość rywalizacji rozegra się na rundzie, której największymi atrakcjami są zlokalizowane blisko siebie podjazdy pod Pfannenstiel (3,9 km, śr. 4.9%) i Küsnachter Berg (2,7 km, śr. 8.2%), a o zwycięstwo i koszulkę lidera rywalizować w niedzielę powinni puncheurzy.

 

Etap 2, 13 czerwca: Küsnacht > Aesch (199 km)

Drugiego dnia uczestnicy Tour de Suisse przemierzą blisko 200 kilometrów na zachód, w drodze z Küsnacht do Aesch pokonując 2746 metrów przewyższenia. Tym razem wszystkie klasyfikowane wzniesienia znajdują się w drugiej części trasy, ale z ostatniego Challpass (6,3 km, śr. 6.2%) do mety prowadzi 14,5-kilometrowy zjazd. Wygląda to na dobry dzień dla harcowników i kolarzy, którzy lubią przeprowadzać solowe akcje w końcówce.

 

Etap 3, 14 czerwca: Aesch > Grenchen (177 km)

Na pierwszy rzut oka wtorkowy odcinek Tour de Suisse jawi się jako dobra okazja dla (nielicznych) sprinterów, ale wynoszące aż 3125 metrów przewyższenie może odstraszyć nawet najmocniejszych w nich. Co prawda najtrudniejsze podjazdy pokonywane będą w środkowej części dystansu, po czym trasa stopniowo odpuszcza, ale Cote au Bouvier (5,4 km, śr. 8.6%) to wyzwanie, które może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść ucieczki dnia.

 

Etap 4, 15 czerwca: Grenchen > Brunnen (191 km)

Czwartego dnia rywalizacji uczestników Tour de Suisse czeka wyprawa nad Jezioro Czterech Kantonów, na którą złoży się dystans 191 kilometrów, 2062 metry przewyższenia i zaledwie dwa klasyfikowane podjazdy. Warto jednak zwrócić uwagę, że ostatni z nich – Sattel (3,8 km, śr. 7.6%) zostanie pokonany niecałe 15 kilometrów od linii mety w Brunnen. Czy wystarczy, aby kolejny raz zniechęcić sprinterów?

 

Etap 5, 16 czerwca: Ambri > Novazzano (193 km)

W czwartek kolarze wedrą się daleko w głąb włoskojęzycznego kantonu Ticino, gdzie zdaniem nawet samych Szwajcarów kawa smakuje lepiej, a słońce świeci jaśniej. 193-kilometrowy odcinek ma dość interesujący przebieg, ponieważ rozpoczyna się długim zjazdem, co może przesunąć uformowanie się odjazdu dnia aż do wspinaczki na Monte Cereni (6,2 km, śr. 5.5%). Jego druga część zostanie natomiast rozegrana na pagórkowatych rundach wokół Novazzano, malowniczo wciśniętego pomiędzy jeziora Como, Lugano, Varese i Maggiore. Meta zlokalizowana została na krótkim podjeździe, co powinno zachęcić puncherurów do walki o etap, a czołowych zawodników klasyfikacji generalnej do podjęcia próby wydarcia kilku cennych sekund.

 

Etap 6, 17 czerwca: Locarno > Moosalp (180 km)

Tour de Suisse zwykło być kojarzone z przełęczami Furka, Grimsel i Susten, ale w sercu królewskiego etapu 85. edycji wyścigu znalazł się inny podjazd – Nufenenpass (wł. Passo della Novena; 13,6 km, śr. 7.8%), czyli najwyższe ze szwajcarskich wzniesień, przez które prowadzi utwardzona droga (2478 m n.p.m.). Drugim z wyzwań dnia będzie długa wspinaczka na metę zlokalizowaną na przełęczy Moosalp (17,7 km, śr. 7.6%), a łącznie złożą się one na dystans 180 kilometrów i wynoszące 4155 metrów przewyższenie.

 

Etap 7, 18 czerwca: Ambri > Malbun (196 km)

Drugi z decydujących górskich odcinków Wyścigu Dookoła Szwajcarii to ponowna wizyta w Ambri, po której uczestników imprezy czeka wspinaczka na Lukmanierpass (29,2 km, śr. 5.0%) i długa przeprawa doliną Renu Przedniego (Vorderrhein) w kierunku Liechtensteinu. Etap zakończy się trudnym podjazdem do niewielkiego ośrodka narciarskiego Malbun (12,6 km, śr. 8.7%).

 

Etap 8 (ITT), 19 czerwca: Vaduz > Vaduz (25,6 km)

85. edycję Tour de Suisse zwieńczy odcinek jazdy indywidualnej na czas, który rozegrany zostanie w Księstwie Liechtensteinu. 25-kilometrowa trasa ma miejsko-wiejski charakter, rozpoczynając się i kończąc w stolicy kraju, ale przez większość dystansu prowadząc przez niżej zurbanizowane obszary.

 

Faworyci

Ze względu na obsadę i fakt, że wielu uczestników 85. edycji Tour de Suisse cały czas walczy o miejsce w składzie na Tour de France lub chce ugruntować w nim swoją pozycję, wyścig zapowiada się na znacznie ciekawszy niż Criterium du Dauphine.

Na pierwszy plan wysuwa się ekipa INEOS Grenadiers, która w ubiegłym roku wygrała szwajcarską imprezę z Richardem Carapazem. Tym razem nominalnym liderem zarówno na Tour de Suisse, jak i Wielką Pętlę jest Adam Yates, ale ma on bardzo wiele do udowodnienia na tle lepiej spisującego się w tym roku Daniela Martineza. Wydarzenia najbliższych ośmiu dni mogą oczywiście ten układ sił potwierdzić, aczkolwiek skuteczna walka 26-letniego Kolumbijczyka o przewodnictwo we własnej ekipie i zwycięstwo w szwajcarskim wyścigu należą do dość prawdopodobnych scenariuszy. Tym bardziej, że Martinez zazwyczaj prezentuje w tej części sezonu wysoką formę.

Trzeba odnotować, że w składzie INEOS Grenadiers na Tour de Suisse znajdują się również Geraint Thomas i Thomas Pidcock. Rola tego pierwszego nie jest jasna, a wynikami w Tour de Romandie wysłał nieco bardziej pozytywne sygnały, więc warto obserwować, gdzie pod względem dyspozycji Walijczyk znajduje się obecnie.

Do momentu rozegrania Giro d’Italia, najlepszym zawodnikiem pierwszej części sezonu ścigającym się w barwach Bory-hansgrohe był Aleksandr Vlasov. Włoski wielki tour pozwolił na moment zapomnieć o dokonaniach 26-latka, ale to na niego niemiecka ekipa będzie stawiać w nadchodzących Tour de Suisse i Wielkiej Pętli. Bardzo słusznie, ponieważ olbrzymie postępy poczynione przez Vlasova doskonale obrazują jego tegoroczne zwycięstwa, które odnosił zarówno na bardzo stromych podjazdach, etapach jazdy indywidualnej na czas, jak i w klasyfikacjach generalnych całych wyścigów. Jeśli wróci w podobnej dyspozycji, może być bardzo trudny do pokonania.

O etapowe zwycięstwa i dobry wynik w klasyfikacji generalnej może również walczyć dla Bory Sergio Higuita.

Co zdarza się nieczęsto, jednym z głównych celów swojego sezonu Tour de Suisse nazwał Gino Mäder (Bahrain Victorious). Pozwala to sądzić, że 25-letni Szwajcar próbował zbudować szczyt formy już na najbliższy tydzień, a podejrzenia te uprawdopodabnia jego całkiem przyzwoity (na tle wcześniejszych poczynań) występ w Tour de Romandie. Mäder uwielbia długie, alpejskie podjazdy, więc powinien doskonale odnaleźć się na najtrudniejszych górskich odcinkach 85. edycji jego domowego wyścigu. Znak zapytania trzeba natomiast postawić przy etapie jazdy na czas, którego profil zdecydowanie mu nie odpowiada i młodym składzie Bahrain Victoriuos – 25-latkowi często brakuje pewności siebie i jego wyniki uzależnione są od wsparcia bardziej doświadczonych kolarzy.

Można się śmiać, że Jumbo-Visma wysyła na Tour de Suisse swoją „kadrę B”, jednak nie oznacza to, że nie będą oni w stanie walczyć o etapowe zwycięstwa i wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej wyścigu. Mowa przede wszystkim o Seppie Kussie, Rohanie Dennisie, Mike’u Teunissenie i Robercie Gesinku, ponieważ ci kolarze cały czas walczą o miejsca w składzie holenderskiej ekipy na Wielką Pętlę. 27-letni Amerykanin nie prezentował w tym sezonie najwyższej formy, ale jeśli zdołał poprawić się w tym aspekcie, powinien być jednym z najmocniejszych na drugim z górskich odcinków.

Niedawny Tour of Norway wywołał wybuch kolejnych fantazji na temat Remco Evenepoela (Quick-Step Alpha-Vinyl), ale w takich sytuacjach najczęściej właściwszym podejściem jest zaczerpnięcie głębokiego oddechu i spojrzenie na problem z nieco szerszej perspektywy. Bycie wielką rybą w małym stawie rzeczywiście wyszło 22-latkowi z Belgii rewelacyjnie, jednak wbrew panującej w mediach narracji nie może to czynić go faworytem Tour de Suisse, skoro pozostałe z rozgrywanych w tym sezonie wyścigów etapowych wyraźnie przegrywał on na podjazdach z obecnymi na starcie Danielem Martinezem (INEOS Grenadiers), Aleksandrem Vlasovem (Bora-hansgrohe) oraz innymi czołowymi zawodnikami tej specjalności. Wyjątkiem jest oczywiście Volta ao Algarve, ale Alto do Malhao (2,6 km, śr. 9.5%) nie sposób porównywać do Malbun (12,6 km, śr. 8.7%). Pagórkowate odcinki w pierwszej części imprezy i jazda indywidualna na czas mogą umożliwić Evenepoelowi zbudowanie pewnej przewagi, jednak jedynym sprawdzianem, który w jego przypadku ma znaczenie, będą górskie etapy do Moosalp i Liechtensteinu.

Z kolarzy będących w stanie poważnie zamieszać w klasyfikacji generalnej 85. edycji Tour de Suisse, wymienić trzeba również Thibauta Pinota (Groupama-FDJ), Iona Izagirre (Cofidis) oraz szybko wracających po Giro d’Italia Hugh Carthy’ego (EF Education-EasyPost) i Thymena Arensmana (Team DSM).

 

Wyścig Tour de Suisse 2022 rozgrywany będzie od 12 do 19 czerwca.

Transmisje ze wszystkich etapów można śledzić na kanałach Polsat Sport i Polsat Sport News. Pełna rozpiska tego gdzie i o której pod tym linkiem.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments