Wout van Aert (Jumbo-Visma) drugi dzień z rzędu mierzy się z rozczarowaniem w wyścigu Criterium du Dauphine. Wczoraj zwycięstwo etapowe uniemożliwiło mu to, że peleton nie dogonił ucieczki, a dzisiaj… przedwczesne celebrowanie zwycięstwa. 

Po drugim etapie van Aert zachowawczo wypowiadał się o swoich szansach na etapowe zwycięstwo w Chastreix-Sancy, ale ostatecznie widać było, że ekipa Jumbo-Visma zrobiła wszystko, by 27-latek finiszował z jak najlepszej pozycji. Prawie się udało. Prawie, bo niczym Julian Alaphilippe w Liège-Bastogne-Liège 2020 van Aert zbyt wcześnie uniósł ręce w geście triumfu, dając się wyprzedzić Davidowi Gaudu (Groupama-FDJ).

– To był błąd żółtodzioba, tak, błąd kogoś, kto dopiero zaczyna. Na takim finiszu tracisz sporo prędkości, gdy zaczynasz celebrować zwycięstwo. To wydarzyło się w ułamku sekundy i David Gaudu nadjechał z innej strony. Taka porażka boli. Jestem bardzo zawiedziony, że nie wykończyłem dzisiaj pracy mojego zespołu. Wszystko było w moich rękach. Gdybym wykonał rzut roweru zamiast cieszyć się, to myślę, że miałbym zwycięstwo etapowe w kieszeni

– mówił po zakończeniu etapu Wout van Aert i przyznał, że teraz ma okazję zrozumieć, jak to jest popełnić taki głupi błąd.

– Widziałem to kiedyś u innych kolarzy. Można się z tego śmiać, ale teraz to jestem przegranym. Myślę, że zdarzyło mi się coś takiego po raz pierwszy. Albo przynajmniej pierwszy raz w tak dużym wyścigu. Gdy widzisz coś takiego u kogoś, to zastanawiasz się, jak to jest możliwe. Teraz rozumiem, jakie to uczucie i mam nadzieję, że nigdy więcej coś takiego mi się nie przydarzy

– dodał Belg, który nie mógł także powalczyć o etapowe zwycięstwo na drugim etapie, ponieważ peleton nie dogonił ucieczki.

Nagrodą pocieszenia jest dla Wouta van Aerta fakt, że na jego ramiona wróciła żółta koszulka lidera wyścigu. Jednak to rzeczywiście tylko pocieszenie, ponieważ kolarz Jumbo-Visma jasno stwierdził, że wolałby mieć etapowe zwycięstwo w kieszeni.

– Gdybym wygrał, także miałbym koszulkę lidera. Mam nadzieję, że [przed jutrzejszą jazdą na czas] będę w stanie odpowiednio się zregenerować, ponieważ dzisiaj musieliśmy dać z siebie naprawdę dużo, by dogonić ucieczkę. Nogi wciąż mnie bolą, ponieważ końcówka była bardzo trudna, a skład ucieczki był mocny. Oczywiście, w kolejnych dniach będę próbował coś ugrać

– zakończył Wout van Aert.

Tymczasem po raz pierwszy od czasu, gdy zwyciężył na Alto de Fóia, do unoszenia rąk w geście triumfu wrócił Bretończyk David Gaudu. We wtorek popisał się sprintem z idealnym timingiem, a także skutecznym rzutem roweru.

– Po tych wszystkich moich problemach, które miałem w marcu i w kwietniu to zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. Nie mam już wobec siebie żadnych wątpliwości. Nadchodzący czas zapowiada się obiecująco, ponieważ moje nogi na dzisiejszym podjeździe były dobre

– powiedział na mecie etapu David Gaudu, który wiosną zmagał się z kontuzją pleców.

Pełne sprawozdanie wraz z wynikami z trzeciego etapu wyścigu Criterium du Dauphine można znaleźć TUTAJ.

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Imię
Imię

Bądź pierwszy