hindley landa carapaz giro d'italia 2022
Giro d'Italia / Facebook

Na trasę 17. odcinka 105. edycji Giro d’Italia uczestnicy wystartują u podnóża pochmurnej Passo di Gavia, ale szybko wydostaną się z jej potężnego uścisku, szerokimi dolinami pędząc w kierunku Trentino. Tam, w finale krótkiego i dynamicznego etapu, czeka ich pierwsza randka z nieco mniej znanymi, ale całkiem wymagającymi przełęczami pasma Prealpi Vicentine. Kto zostanie królem tego polowania?

Kiedy jeszcze przed rozpoczęciem tegorocznej edycji włoskiego wielkiego touru pisaliśmy, że dojrzewa on jako wyścig, a jego organizatorzy nie boją się konsekwentnie stawiać na mniej oczywiste rozwiązania sprawdzane w poprzednich sezonach, mieliśmy na myśli wiele rzeczy. Doskonałym tego przykładem jest między innymi środowy odcinek imprezy, który łączy krótki dystans z finałem na przełęczach położonych na zachód od Doliny Adygi – pod drugim względem bardzo przypominając zeszłoroczny etap z finałem na Sega di Ala.

Jak pamiętamy, był on anonsowany jako dzień dedykowany uciekinierom, podczas gdy ostatecznie zmusił do zaciętej walki pretendentów do tytułu, generując nadspodziewanie duże różnice czasowe w klasyfikacji generalnej wyścigu. 17. etap 105. edycji Giro d’Italia wydaje się równie nieoczywisty, ponieważ rozpoczynająca się od samego startu wspinaczka na Passo Tonale prowokuje najlepszych górali do zabrania się w odjazd, ale następujący po niej 70-kilometrowy odcinek niemal nieustannych zjazdów sprawi, że tak zbudowanej grupie trudno będzie utrzymać przewagę nad rozpędzonym peletonem.

Niezależnie od scenariusza, właściwa część rywalizacji rozpocznie się po pokonaniu blisko 120 kilometrów, kiedy kolarzom przyjdzie się zmierzyć z podjazdami pod Passo del Vertiolo (11,8 km, śr. 7.7%, max. 12%) i Monte Rovere (7,9 km, śr. 9.9%, max. 15%). Ten drugi należy do wzniesień, które nie odpuszczają na całym dystansie, a w końcówce jeszcze mocnej dokręcają śrubę, co dobrze wróży nadchodzącemu pojedynkowi najlepszych uczestników włoskiego wielkiego touru. Nosi też wiele imion, między innymi Kaiserjägerstrasse, co sprawia, że pytanie o króla środowego polowania wydaje się całkiem zasadne.

Ostatnią premię górską dnia od mety w Lavarone dzieli 4-kilometrowy odcinek w terenie, który najtrafniej będzie nazwać pofałdowanym.

Oto, co na temat 17. etapu 105. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 17, 25 maja: Ponte di Legno > Lavarone (168 km)

Kiedy widzę Ponte di Legno, myślę Passo di Gavia, ale organizatorzy tegorocznej edycji włoskiego wielkiego touru postanowili obejść się z uczestnikami wyścigu nieco łagodniej, otwierając środowy odcinek łatwiejszą wspinaczką na przełęcz Tonale (8,7 km, śr. 6.3%). Dalsza część etapu również zaskakuje, prowadząc przez Val di Sole, Val di Non i dwa relatywnie niszowe wzniesienia powyżej soczystej doliny Adygi. W połączeniu z dystansem 168 kilometrów i przewyższeniem liczącym 3950 metrów, tworzy to obraz górskiego etapu szytego na miarę ucieczki dnia.

Pogoda

Temperatura od 9 stopni Celsjusza na Passo Tonale do 24 stopni w okolicach Doliny Adygi i szanse pojawienia się deszczu przez większość dnia przekraczające 75%. Podobnie jak we wtorek, dotyczy to burz i opadów głównie o zasięgu lokalnym, dlatego deszczowe chmury mogą zarówno przez większość środowego etapu omijać kolarzy, jak i nieustannie ich prześladować.

Faworyci

Krótki etap, więc i analiza potencjalnych zwycięzców będzie tym razem zwięzła. Niezależnie od tego, czy triumfator 17. odcinka 105. edycji Giro d’Italia wyłoniony zostanie z ucieczki dnia, czy grupy faworytów, recepta na sukces wydaje się prosta: trzeba w jednym kawałku dotrzeć do finałowych dwóch podjazdów, pokonać je ramię w ramię z najmocniejszymi kolarzami i albo zaatakować na najbardziej stromym segmencie Monte Rovere, albo wygrać sprint z małej grupy w Lavarone.

Po wszystkim, co widzieliśmy w ostatnich dniach, z grupy faworytów postawić trzeba na Jaia Hindleya (Bora-hansgrohe), który uwielbia tak strome wzniesienia, aktualnie wspina się z największą lekkością i – co najważniejsze – dysponuje najlepszym sprintem. Nie wydaje mi się, aby zdołał on odjechać od Richarda Carapaza (INEOS Grenadiers) na finałowym podjeździe, ale jeśli dotrą na metę w tym samym czasie, triumf Australijczyka wydaje się niemal pewny. Kolejny raz kroku dotrzymać im może również Mikel Landa (Bahrain Victorious), ale triumf Baska w jakimkolwiek sprincie należy do scenariuszy z pogranicza nieprawdopodobnych i niemożliwych.

Z zawodników zajmujących wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej, być może o jakiś atak w końcówce pokusi się w środę Domenico Pozzovivo (Intermarche-Wanty-Gobert). Doświadczony Włoch z pewnością jest rozczarowany stratą, jaką poniósł na 16. odcinku ze względu na defekt.

Na tym etapie rozgrywania wyścigu mamy też wykrystalizowaną ścisłą elitę uciekinierów, do której należą Lennard Kämna (Bora-hansgrohe), Thymen Arensman (Team DSM), Koen Bouwman (Jumbo-Visma), Simon Yates (BikeExchange-Jayco), Santiago Buitrago (Bahrain Victorious), Joe Dombrowski (Astana Qazaqstan), Lorenzo Fortunato (EOLO-Kometa), Jan Hirt (Intermarche-Wanty-Gobert), Hugh Carthy (EF Education-EasyPost), Guilio Ciccone, Bauke Mollema (Trek-Segafredo) i Guillaume Martin (Cofidis). Każdy z nich jest zdolny odnieść w środę zwycięstwo, dlatego jeśli dojdzie do ich pojedynku, zadecyduje forma dnia i właściwe decyzje podejmowane na trasie.

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2022: oficjalna lista startowa

Giro d’Italia 2022: plan transmisji telewizyjnych

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments