Foto: Milano-Torino

Po kilku latach przerwy, na trasę Giro d’Italia wraca Mark Cavendish. Brytyjski sprinter, mający na swoim koncie 15 etapowych zwycięstw we włoskim Wielkim Tourze, liczy na dopisanie do swojego palmares kolejnych skalpów. Pomóc ma mu w tym bardzo mocny pociąg, z Michaelem Morkovem na czele.

Mark Cavendish przybył do Budapesztu w dobrej formie, ale w dość kiepskim humorze – podczas środowej konferencji prasowej przed startem Giro d’Italia krótko i niechętnie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Być może myślami był już na linii startu swojego szóstego La Corsa Rosa w karierze.

– To wyścig, w którym zawsze lubiłem startować. Oczywiście jego dynamika zmieniła się po tylu latach, więc może nie być to impreza, którą pamiętałem. Zobaczymy – to jednak wyścig

– mówił krótko Mark Cavendish.

Jak dotąd, w każdej edycji włoskiego wyścigu, w której Brytyjczyk brał udział, wygrywał co najmniej jeden etap. Między innymi z tego powodu w swoim dorobku ma ich aż piętnaście. W tym roku postara się o powiększenie swojej kolekcji – dużą przewagą Cavendisha będzie pociąg ekipy Quick-Step Alpha Vinyl, w którym znajdą się chociażby tacy kolarze, jak: Davide Ballerini, Bert Van Lerberghe oraz mistrz rozprowadzenia – Michael Morkov.

– Mamy bardzo dobrą drużynę, jesteśmy w formie. Uwielbiam jeździć z Morkovem, ale nie tylko z nim. Nasz zespół jest niesamowicie mocny. Dobrze mieć koło siebie ludzi, którym ufasz. I nie chodzi tu tylko o Michaela, ale też o chłopaków przed nim – oni podnoszą moją pewność siebie

– przyznał Brytyjczyk.

Sam Cavendish dodał, że czuje się dobrze. W tym sezonie prezentował się w kratkę, ale mimo tego odniósł trzy cenne zwycięstwa – triumfował na etapach Tour of Oman, UAE Tour oraz Mediolan-Turyn. Podczas konferencji prasowej Brytyjczyk zaznaczył jednak, że wygrane nie przyszły mu łatwo, ze względu na kontuzje, których doznał w kraksie podczas torowej sześciodniówki w Gandawie.

– Czuję się całkiem zrelaksowany. Myślę, że jestem w podobnej formie (do ubiegłego roku) – miałem dobre przygotowania i cieszę się z miejsca, w którym jestem

– mówił sprinter zespołu Quick-Step Alpha Vinyl.

– Ze względu na zwycięstwa na początku sezonu, ludzie zapomnieli, że pod koniec listopada miałem przebite płuco. Oczywiście nie jest łatwo, ale ciężko pracuję. Nic nie przychodzi bez wysiłku

– dodał.

W Giro d’Italia Mark Cavendish po raz kolejny postara się pokazać, że mimo wielu przejść, jest wciąż w stanie rywalizować o zwycięstwa na etapach Wielkich Tourów. Pierwszą szansę na wygraną będzie miał najprawdopodobniej na trzecim, płaskim odcinku, który zakończy się nad Balatonem.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments