fot. Tour of Britain

8 monumentów w latach 2020-22 i ani jednej pozycji poza pierwszą ósemką – oto statystyka Wouta van Aerta w jego ostatnich startach w pomnikach kolarstwa. Belg jest niesamowicie skuteczny i regularny, drugiego takiego kolarza ze świeczką szukać.

Począwszy od wygranego przez kolarza Jumbo-Visma Mediolan-San Remo 2020 zaczęła się pewna piękna, wręcz niewyobrażalna seria. 8 kolejnych monumentów Wout van Aert kończył w pierwszej ósemce, w tym aż pięciokrotnie meldował się na podium. Belg omijał kolejne kraksy, radził sobie z defektami, chorobami i gorszą dyspozycją – gdy już pojawiał się na starcie to był po prostu nie do zatrzymania. Jedyne, czego może mu brakować to większej liczby wygranych, ale czy można mieć wszystko?

To był dla mnie najlepszy możliwy wynik. Próbowałem podążać za najlepszymi wspinaczami, a na szczycie Cote de la Roche-aux-Faucons starałem się nadążyć. Na ostatnich kilometrach dałem z siebie wszystko, by sprintem zdobyć podium, co wymagało dużej siły. Finiszowałem na ostatnich nogach, ale na szczęście wystarczyło to, by stanąć na podium. Jadąc w koszulce mistrza Belgii naprawdę chciałem wyjść do dekoracji. Patrząc z szerszej perspektywy czasowej moim celem tej wiosny było wygranie monumentu i niestety mi się nie udało. Jednak biorąc pod uwagę okoliczności, mogę być zadowolony z tego, jak się spisałem

— relacjonował po niedzielnym wyścigu Wout van Aert.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments