fot. Tour of the Alps

Romain Bardet (Team DSM) zwyciężył w 45. edycji wyścigu Tour of the Alps, dla Francuza to dziesiąty zawodowy triumf, lecz dopiero drugi w wieloetapowej imprezie. Podium włosko-austriackiej rywalizacji uzupełnili: Michael Storer (Groupama – FDJ) ze stratą 14 sekund oraz tracący 16 sekund – Thymen Arensman (Team DSM). 

Dla 31-letniego zawodnika to pierwszy sukces od zeszłorocznego triumfu na 14. etapie hiszpańskiej Vuelty, kiedy to jako pierwszy przekroczył linię mety na szczycie Pico Villuercas. Romain na sezon 2022 jako główny cel wyznaczył sobie uzyskanie jak najlepszego rezultat we włoskim Giro, więc takie osiągnięcie podczas jednej z najważniejszych imprez przygotowawczych zwiastuje doskonałą formę u Francuza. Zwycięzca całej imprezy Tour of the Alps pojawił się na konferencji prasowej, gdzie odpowiadał na pytania dziennikarzy:

To był ciężki i dramatyczny dzień, który rozstrzygał się do samego końca, jak to wyglądalo z twojej perspektywy?

Nie spodziewałem się aż tak złej pogody. Było zimno i mokro przez cały dzień. Mieliśmy świadomość, że ostatni podjazd jest najtrudniejszy w całym wyścigu i to tam chcieliśmy zrobić różnicę. Poszło bardzo dobrze i ostatecznie udało nam się zwyciężyć.

Ty i Pello byliście bardzo blisko siebie w „generalce” przed etapem, po tym co widziałeś w poprzednich dniach, czy byłeś pewny, że pokonasz go nawet bez bonifikat na mecie?

Skupiliśmy się tylko na klasyfikacji generalnej, więc odpuściliśmy ucieczkę. Byłem nastawiony, by dać z siebie 100% na ostatnim wzniesieniu i tam zerwać rywali. Pello jest bardzo szybki, więc ciężko by było dojechać z nim na finisz i tam go pokonać. Gdy już ruszyłem, zostaliśmy we trójkę, w tym także mój klubowy kolega – Thymen Arensman, który bardzo mi pomógł, wyszło idealnie.

Przewaga ucieczki w pewnym momencie była bardzo wysoka, czy był moment gdy myślałeś, że uciekinierzy mogą wygrać także klasyfikację generalną?

Zawiązała się bardzo mocna ucieczka, ale wiedzieliśmy że wszyscy z przodu tracą wiele w „generalce”, więc nie czuliśmy się zagrożeni. Ich przewaga momentami była wysoka, ale dopóki trzymaliśmy zapas 2 minut w wirtualnej klasyfikacji to wszystko było w porządku. Oczywistym było to, iż sporo nadrobimy na ostatnim podjeździe.

Co ta wygrana dla Ciebie znaczy?

To wspaniałe uczucie, ale nie nakładamy na siebie żadnej presji przed Giro. Skupiamy się na sobie. Przed wyścigiem w zasadzie planowaliśmy pojechać tylko po etapy, ale czułem się na tyle dobrze, że zmieniliśmy strategię.

To był świetny dzień dla Francji, Thibaut Pinot wygrał etap, a ty klasyfikację generalną.

Tak, to był wspaniały dzień dla nas, Francuzów. Znam Thibauta doskonale, ścigaliśmy się razem w juniorskim zespole, a także stoczyliśmy ze sobą wiele świetnych pojedynków. Jesteśmy w tym biznesie od lat, młode pokolenie kolarzy wchodzi na najwyższy kolarski poziom bardzo mocno, ale my nadal tu jesteśmy i walczymy o najwyższe cele.

Co myślisz o Thymenie Arensmanie?

To mój dobry kolega, spędziłem z nim w tym roku więcej czasu niż z moją żoną. To jeden z najbardziej utalentowanych kolarzy jakich w swojej karierze widziałem. Ma potężny silnik, odpowiednie nastawienie psychiczne, jest dobrym chłopakiem. Nie powinno obciążać się go zbyt dużą presją. Stać go na wiele, ale musi rozwijać się stopniowo i w odpowiednich warunkach.

Jaki jest sekret twojego powrotu do formy i do zwycięstw?

Zmiana drużyny z pewnością mi pomogła. Mogłem pracować w inny, nowy sposób, zacząłem trenować więcej. W Teamie DSM nie czuję tyle presji co wcześniej. Stawiamy sobie realne cele i potrafimy zachować spokój w każdej sytuacji.

Romain Bardet już w niedzielę weźmie udział w Liège-Bastogne-Liège, a jego kolejnym startem będzie Giro d’Italia, gdzie celować będzie w jak najwyższą lokatę w klasyfikacji generalnej.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments