fot. Tour of the Alps

Geoffrey Bouchard (AG2R Citroën Team) zwyciężył dziś w swoim pierwszym zawodowym wyścigu. Francuz, po imponującym samotnym odjeździe przez ponad 20 kilometrów, triumfował w etapie otwierającym zmagania w tegorocznej edycji Tour of the Alps, tym samym został on pierwszym liderem. Podium uzupełnili Pello Bilbao (Bahrain – Victorious) oraz Romain Bardet (Team DSM). 

30-latek został zaproszony na konferencję prasową, gdzie opowiedział o tym jak wyglądał ten sukces z jego perspektywy:

Czy taki był wasz plan od początku? Może celowałeś w punkty do klasyfikacji górskiej?

Plan był, aby ktoś z naszej ekipy poszedł w ucieczkę. Clément Champoussin w zeszłym sezonie wygrał etap na hiszpańskiej Vuelcie, a Felix Gall był bardzo mocny w wyścigu Dookoła Kraju Basków, więc mieliśmy kilka silnych kart do rozgrywania zarówno dzisiejszego etapu, jak i całego wyścigu, na naszą korzyść. Początkowo jechałem z tyłu, przebiłem się i poszedłem w jedną akcję, która, jak się okazało, dojechała do mety. Przez znaczną część etapu wiał też czołowy wiatr, co nie ułatwiało nam zadania.

Wiedzieliśmy, że profil etapu odpowiadał specyfice Pello Bilbao, Bahrain w drugiej części rywalizacji mocno pracował. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się dojechać. Dopiero na ostatnich 200 metrach uświadomiłem sobie, że wygrywam wyścig. Rok temu na Giro przez defekt etapowy skalp wymknął mi się z rąk, teraz wreszcie mam swój pierwszy zawodowy triumf, co bardzo mnie cieszy.

Czy pojawisz się w tym roku na Giro d’Italia?

W tym roku Giro nie znajduje się w moim kalendarzu. Mam wielkie nadzieje na start w Tour de France i to mój cel numer jeden. Jestem Francuzem we francuskiej ekipie, więc debiut w Wielkiej Pętli to moje ogromne marzenie. Wierzę, że będę tam w stanie wspomóc Bena O’Connora w walce o jak najlepszą lokatę w klasyfikacji generalnej. Nie zmienia to oczywiście tego, iż kocham Giro i wyjątkową atmosferę, jaka wtedy panuje.

Notujesz świetne wyniki we włoskich wyścigach, stoi za tym jakiś sekret?

Spędzam wiele czasu z Andreą Vendrame, gdy jedziemy razem wyścig, czy wyjeżdżamy na obóz, to zawsze jesteśmy wspólnie w pokoju. Nauczył mnie trochę włoskiego, chociaż głównie to tych mniej poprawnych słów. Ściganie się we Włoszech to czysta przyjemność, kibice są tutaj prawdziwymi pasjonatami, a przy ulicach oklaskują nas tłumy, to wspaniałe uczucie.

Co znaczy dla Ciebie pierwszy zawodowy triumf? Wiele razy byłeś bardzo blisko. 

Jako junior czy młodzieżowiec nigdy nie łapałem się do kadry narodowej. Potem poszedłem do normalnej pracy, w między czasie ścigając się jako amator, dopiero po paru latach uznałem, że spróbuję dać z siebie, chciałem po prostu spróbować zostać kolarzem. Przez wiele czasu brakowało mi pewności siebie, dostałem pierwszy kontrakt dopiero w 2018 roku w wieku 27 lat, moje osiągnięcia nigdy nie wynikały z gigantycznego, wrodzonego talentu, lecz z ciężkiej, systematycznej pracy. Ten sukces smakuje wyjątkowo, jazda w uciecze jest niczym gra, musi być bardzo przemyślana, musisz jechać mocno by utrzymywać swoją przewagę, ale nie na tyle mocno by samemu się zagotować. Dziś mi się to udało.

Przeszedłeś na zawodowstwo późno, więc czy uważasz, że nadal możesz się jeszcze sportowo rozwinąć?

Tak, tak jak mówiłem, czasem brak mi pewności siebie, ale moje rezultaty wyraźnie pokazują, iż z roku na rok notuję progres. Moja kariera trwa krótko, więc mam w sobie masę motywacji, nie jestem wypalony, więc z dnia na dzień ciężko pracuję.

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments