fot. Il Giro di Sicilia

Triumfatorem ostatniego, zakończonego monumentalną wspinaczką pod Etnę etapu Giro di Sicilia – Tour of Sicily został Damiano Caruso. Włoch, a uściślając do regionu to przedstawiciel gospodarzy, Sycylijczyk wygrał także klasyfikację generalną całego wyścigu.

Czwarty etap sycylijskiej imprezy od początku był planowany jako ten decydujący o losach klasyfikacji generalnej, a wszystko za sprawą całej masy podjazdów. Przedsmakiem wszystkiego była górska premia Contrada Giuliana (10,9km; 4,9%), acz clue zabawy to podjazd pod Etnę – gdyby nie liczyć do sumy wypłaszczenia w środku i zjazdu pod koniec to mielibyśmy do czynienia z 35km o średnim nachyleniu przeszło 6%! Prawdziwe szaleństwo z sumą przewyższeń na poziomie 3500 metrów na ledwie 140km.

Altimetria/Stage Profile Tappa 4 Stage 4 Il Giro di Sicilia 2022

Od samego startu w peletonie było szalenie wysokie tempo – do ucieczki próbowali zabierać się kolejni kolarze, w pewnym momencie przed niewielkim peletonem kręciło przeszło zawodników. Wszystko się jednak zjeżdżało, a pierwsza poważniejsza akcja odjechała po prawie godzinie rywalizacji. Utworzyło ją aż 15 zawodników.

Na czele kręcili tracący ledwie 31 sekund w klasyfikacji generalnej Alessandro Fedeli (kadra Włoch), Vincenzo Albanese (EOLO-Kometa), a także Antonio Nibali (Astana, +45″), Mattia Bais (Drone Hopper, +53″), Riccardo Ciuccarelli (Biesse – Carrera, +53″), Simone Ravanelli (Drone Hopper, +1’05”), Yeisson Ferney Casallas (Colombia Tierra de Atletas, +1’40”), Lorenzo Ginestra (Work Service, +2’29”), Alessio Nieri (Bardiani-CSF-Faizanè+, 3’15”) Diego Rosa (EOLO-Kometa, +3’17”), Gabriele Petrelli (Friuli ASD, +4’24”), Christian Scaroni (kadra Włoch, +5’18”), Simone Petilli (Intermarché – Wanty, +6’10”), Gage Hecht (Human Powered Health, +7’04”) oraz Emil Dima (Giotti Victoria, +21’09”).

Akcja ta nie mogła odpowiadać wszystkim siłom w peletonie i została skasowana u podnóża pierwszego przejazdu przez Contrada Giuliana (10,9km; 4,9%). Wówczas na czele znaleźli się Pier-André Coté (Human Powered Health), Filippo Fiorelli (Bardiani-CSF-Faizanè), Michael Belleri (Biesse – Carrera), Matteo Zurlo (Zalf Euromobil Fior), David Martin (EOLO-Kometa), Stefano Gandin (Team Corratec) oraz Nicola Venchiarutti (Work Service Vitalcare Vega). Im udało się wreszcie zbudować większą przewagę nad główną grupą.

Przed szczytem do ucieczki doszli jeszcze dwaj Kolumbijczycy – Rafael Pineda i German Gomez z Colombia Tierra de Atletas, a po aż 20 punktów na premii sięgnął Pier-André Coté. Drugi był jednak dotychczasowy lider tej klasyfikacji Stefano Gandin, który tym samym bronił swojego prowadzenia na ten moment rywalizacji w pojedynku o trykot górala.

Fala wycofań
Z trasy dochodziły co rusz niepokojące informacje o wycofaniach kolejnych zawodników – najgłośniejszym z nazwisk był Domenico Pozzovivo (Intermarché – Wanty – Gobert), który u progu etapu z metą na Etnie był 5. kolarzem klasyfikacji generalnej. Z rowerów zeszli także m.in. Luca Coati, Nelson Soto, Davide Baldaccini czy Lorenzo Pellegrini.

Show must go on, a zatem reszta dalej walczyła o zwycięstwo, a szczególnie mocno marzyć mógł o nim obecny w ucieczce, a 4. w klasyfikacji generalnej Filippo Fiorelli. Włoch wygrał lotną premię powiększając swoją przewagę w klasyfikacji punktowej, a przy okazji zdobył 3 sekundy bonifikaty.

Drugi przejazd przez Contrada Giuliana (11,3km; 5,8%) mocno podzielił odjazd, a na czele w pewnym momencie utrzymywali się już tylko Kolumbijczycy Rafael Pineda i German Gomez. Ich przewaga na 30km przed metą spadła jednak do ledwie półtorej minuty nad peletonem prowadzonym przez reprezentację Włoch.

Morderczy podjazd
Ostatnia godzina rywalizacji niesamowicie wymęczyła kolarzy. Na górską premię pierwszy wpadł German Gomez, ale co ważne dla losów tej klasyfikacji jako trzeci dotarł tam Stefano Gandin – dało mu to kolejne 10 oczek i praktycznie gwarancję wygrania tej koszulki. Jedynym, który mógł mu ją odebrać był bowiem uciekający Kolumbijczyk.

Przed tym pozostawało jeszcze 17,4km podjazdu o średnim nachyleniu 7,3% pod Etnę. Różnica u podnóża między nim i jego klubowym kolegą z Colombia Tierra de Atletas a peletonem wynosiła 1:40. 14km przed metą tempa nie wytrzymał wczorajszy triumfator i lider wyścigu, czyli Fran Miholjević (Cycling Team Friuli ASD), acz Chorwat i tak może ten wyścig uznać za bardzo udany.

10km przed metą nie było już śladu po ucieczce, a grupa liderów liczyła ledwie 11 kolarzy. Niedługo później mocno przyspieszył Damiano Caruso (kadra Włoch), który chciał swoim atakiem wykończyć świetną pracę swoich kolegów. W grupie pozostali z nim jedynie Vincenzo Nibali (Astana Qazaqstan Team), Jefferson Alexander Cepeda (Drone Hopper – Androni Giocattoli) i Louis Meintjes (Intermarché – Wanty – Gobert), nieco tracił Kenny Elissonde (Trek – Segafredo).

Francuz w najgorszym dla siebie momencie miał nawet 30 sekund straty do czołowej czwórki, ale po krótkich zjazdach wrócił do niej i 3km przed metą to właśnie ci kolarze walczyli nie tylko o zwycięstwo etapowe, ale i o klasyfikację generalną. Najmocniej na czele kręcił Damiano Caruso – Sycylijczyk był bowiem wirtualnym liderem. Swoją pracą zerwał ponownie z koła Kenny’ego Ellissonde, trudności miał także Louis Meintjes.

1300m przed metą ponownie przyspieszył jadący w niebieskim stroju włoskiej reprezentacji Damiano Caruso i tym samym samotnie Sycylijczyk samotnie zmierzał po wygraną w swojej domowej imprezie. To mu się udało, a za jego plecami rozegrała się walka o drugie miejsce. W niej zwycięski okazał się być odrodzony Louis Meintjes, a trzeci był Jefferson Alexander Cepeda. W klasyfikacji generalnej kolarz z RPA i Kolumbii zajęli odwrotne lokaty w stosunku do tych z dzisiejszego odcinka. Tuż za podium znalazł się z kolei słynny Rekin z Mesyny – drugi z Sycylijczyków, Vincenzo Nibali.

Wyniki 4. etapu Giro di Sicilia:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments