Fot. ASO

Ku wiośnie, słońcu i południu w lazurowych barwach podróżować będzie peleton wyścigu Paryż-Nicea, którego 80. edycja rozpocznie się już w niedzielę. Podczas ośmiu dni rywalizacji nie zabraknie prawdziwych klasyków, jak festiwal pagórkowatych etapów czy znany z Rajdu Monte Carlo podjazd pod Col de Turini. O cenne zwycięstwo na francuskich szosach walczyć zaś będą między innymi Primoz Roglic, Nairo Quintana, Adam Yates, Joao Almeida i Brandon McNulty.

Obok równolegle rozgrywanego Tirreno-Adriatico, “Wyścig ku Słońcu” tradycyjnie uznawany jest za najważniejszą imprezę etapową kolarskiej wiosny. Kiedyś świetny sprawdzian formy dla specjalistów od północnych klasyków i przygotowanie do Giro d’Italia, dziś – kiedy liczą się punkty, a każdy kolejny występ jest manifestacją – cel sam w sobie. Szczególnie dla pozostającego na razie nieco w cieniu starszego ze Słoweńców, który w ubiegłym sezonie wyjątkowo niefrasobliwie wypuścił triumf z rąk.

Trasa
Etap 1, 6 marca: Mantes-la-Ville > Mantes-la-Ville (159,8 km)

80. edycja wyścigu Paryż-Nicea rozpocznie się jednym z odcinków, które nazwać można rzekomo dedykowanymi sprinterom. Na papierze klasyfikowany jest on jako płaski, z całym inwentarzem w postaci punktacji na mecie i strefy ochronnej, natomiast w rzeczywistości ujawnia on swój pagórkowaty charakter – szczególnie na finałowych 30 kilometrów. Całość liczącej 159,8 kilometra trasy kręci się wokół położonego nad Sekwaną Mantes-la-Ville, a dla losów rywalizacji i żółtej koszulki najprawdopodobniej kluczowy okaże się krótki podjazd pod Cote de Breuil-Bois-Robert (1,2 km, śr. 6.0%).

Zdjęcie

Etap 2, 7 marca: Auffargis > Orleans (159,2 km)

Drugiego dnia rywalizacji poszukujący słońca peleton pokona dystans 159,2 kilometra, który dzieli miejscowość Auffargis i stary Orlean. Trasa, która konsekwentnie zmierza na południe, tym razem także w rzeczywistości będzie płaska, ale realne jest pojawienie się nowego zagrożenia w postaci dmuchającego w otwartym terenie wiatru.

Zdjęcie

Etap 3, 8 marca: Vierzon > Dun-le-Palestel (190,8 km)

Podróż na południe trwa dalej, tym razem prowadząc przez departamenty Cher, Indre i Creuse. Wyznaczona przez organizatorów Paryż-Nicea na wtorek trasa z Vierzon do Dun-le-Palestel jest zauważalnie dłuższa od pokonywanych w poprzednich dniach, a stopień trudności wzrasta wraz z upływającymi kilometrami. Początkowo płaski odcinek zmienia swój charakter na wysokości półmetka, gdzie peleton wjedzie w bardziej pagórkowaty teren, pokonując trzy podjazdy 3. kategorii i wiele innych, nieklasyfikowanych. Nie jest to rodzaj przeszkód, który z góry zniechęci typowych dla tej imprezy, wytrzymałych sprinterów, ale zlokalizowana na subtelnym wzniesieniu meta zapewne zmotywuje do walki kolarzy innych specjalności. 

Zdjęcie

Etap 4, 9 marca (ITT): Domérat > Montluçon (13,4 km)

Trasa środowego etapu jazdy indywidualnej na czas delikatnie faluje, ale tylko dlatego, że najlepsze zachowuje na sam koniec: stromy, 700-metrowy podjazd pod Cote de la rue Buffon (0,7 km, śr. 8,6%). Będzie to więc wyzwanie z gatunku tych nieoczywistych, ponieważ liczący tylko nieco ponad 10 kilometrów odcinek prowokuje do pójścia na całość, podczas gdy finałowa ścianka wymaga, by zostawić na nią nieco paliwa w baku.

Zdjęcie

Etap 5, 10 marca: Saint-Just-Saint-Rambert > Saint-Sauveur-de-Montagut (188,8 km)

Zaplanowany na czwartek etap wyścigu Paryż-Nicea prowadzi w przeważającej mierze przez departament Ardeche, na dystansie 188,8 kilometra proponując pięć kategoryzowanych podjazdów i solidne 3408 metrów przewyższenia. Pierwszy z nich, Croix de Chaubouret (9,8 km, śr. 6,6%), wydaje się idealnym miejscem do wyłonienia mocnej ucieczki dnia, podczas gdy kolejne rozmieszczone są na trasie dość równomiernie. Dla losów etapu, a w nieco mniejszym stopniu również wyścigu, ważne będzie też nieklasyfikowane wzniesienie w Saint-Vincent-de-Durfort, położone 12 kilometrów od linii mety.

Zdjęcie

Etap 6, 11 marca: Courthézon > Aubagne (213,6 km)

Najdłuższy odcinek 80. edycji imprezy poprowadzi z Courthézon w departamencie Vaucluse do Aubagne w Delcie Rodanu, które słynie z kwitnących kwiatów i Legii Cudzoziemskiej. Jedno i drugiej zdaje się tej wiosny na czasie. Zarówno ze względu na dystans, charakter podjazdów, jak i umiejscowienie ostatniego z nich – 20 kilometrów od linii mety – etap ten najprawdopodobniej przerodzi się w klasyczne przeciąganie liny pomiędzy specjalistami od wyścigów jednodniowych i sprinterami.

Zdjęcie

Zdjęcie

Etap 7, 12 marca: Nicea > Col de Turini (155,2 km)

Peleton zazna słońca Nicei już w sobotę rano, jednak głównym i w zasadzie jedynym celem królewskiego etapu imprezy będzie słynąca ze swoich serpentyn Col de Turini (14,9 km, śr. 7,3%). Kiedy peleton Paryż-Nicea po raz ostatni pokonywał tę imponującą jak na ogólne ukształtowanie Alp Nadmorskich przełęcz, triumfował startujący również w tegorocznej edycji Daniel Felipe Martinez.

Zdjęcie

Zdjęcie

Etap 8, 13 marca: Nicea > Nicea (115,6 km)

Po kilkuletniej absencji powraca klasyczny odcinek, który jako wielki finał Paryż-Nicea dostarczał w przeszłości bardzo wielu emocji – szczególnie w niepogodę. Na dystansie liczącym zaledwie 115,6 kilometra pokonanych zostanie w niedzielę pięć klasyfikowanych podjazdów, ale liczyć będzie się przede wszystkim Col d’Eze (6,0 km, śr. 7,6%) i prowadzący na Promenade des Anglais w Nicei zjazd.

Zdjęcie

Zdjęcie

Faworyci

Przed szansą na trzeci triumf z rzędu w Paryż-Nicea staje w tym roku Maximilian Schachmann, jednak najgorętszym tematem wydają się niewyrównane rachunki Primoza Roglica z tym wyścigiem.

Ewentualny sukces ścigającego się w barwach Bory-hansgrohe Niemca wpisałby go na krótką listę, na której obecnie znajdują się tylko Eddy Merckx, Sean Kelly i Laurent Jalabert. Nie jest to bardzo prawdopodobne, ale z pewnością istotne dla entuzjastów statystycznych ciekawostek. Nie można też dać głowy, że ekipa ta w nadchodzącej edycji Paryż-Nicea rzeczywiście kolejny raz postawi na Schachmanna, a nie bardzo dobrze dysponowanego triumfatora Volta a la Comunitat Valenciana, którego nazwisko chwilowo wyleciało mi z głowy.

Finał ubiegłorocznej edycji imprezy dość boleśnie obnażył największą słabość Primoza Roglica (Jumbo-Visma), jednak gwarantuje to tylko, że w obecnym sezonie przystąpi on do tej rywalizacji jeszcze bardziej zmotywowany. Trasa odpowiada predyspozycjom 32-letniego Słoweńca idealnie, a skład holenderskiej drużyny będzie w stanie udzielić mu kompetentnego wsparcia w każdym terenie, nawet jeśli jego klasyczne zacięcie (Van Aert, Laporte, Teunissen, Van Hooydonck) może zaogniać trwające już od jakiegoś czasu dyskusje.

Imponująca wygląda ekipa UAE Team Emirates, w której obok słusznie faworyzowanych Brandona McNulty’ego i Joao Almeidy wystąpią triumfatorzy dwóch rozgrywanych w ostatnich dniach wyścigów: Jan Polanc i Matteo Trentin. Wygląda więc na to, że kolarze drużyny z Emiratów będą w stanie skutecznie walczyć zarówno o etapy, jak i klasyfikację generalną bez szkody dla niczyich planów, ale z dwójki potencjalnych liderów nieco jaśniej maluje się najbliższa przyszłość Amerykanina. Żaden z odcinków tegorocznego Paryż-Nicea nie powinien stanowić dla niego niemożliwej do przebycia przeszkody, podczas gdy Col de Turini jawi się jako prawdziwy test dla Portugalczyka.

Po przejściu do drużyny drugiej dywizji, a następnie uporaniu się z fizycznymi dolegliwościami, Nairo Quintana (Arkea-Samsic) znowu się uśmiecha, co jest bardzo dobrą wiadomością dla kolarskiego świata. Forma w lutym zazwyczaj dopisywała 32-letniemu obecnie Kolumbijczykowi, ale jego triumfalny pochód przez mniejsze francuskie etapówki i tak musi robić wrażenie – nawet jeśli ich obsada nie była z najwyższej półki. Pagórkowaty etap jazdy indywidualnej na czas, głównie ze względu na bardzo mocnych w tej dyscyplinie rywali, może stawiać znak zapytania przy szansach na podbój klasyfikacji generalnej przez Quintanę. Trzeba jednak pamiętać, że pomimo pochodzenia z Ameryki Południowej, fantastycznie znosi on ściganie się w zmiennych warunkach pogodowych, deszczu i chłodzie, co w Paryż-Nicea jest znaczącym atutem.

Z silnym składem na starcie w północnej Francji stanie też ekipa INEOS Grenadiers, w której rolę lidera pełnić ma Adam Yates. Brytyjczyk niedawno okazał się best of the rest za plecami Tadeja Pogacara w UAE Tour, co z każdym kolejnym występem młodego Słoweńca wydaje się lepszą rekomendacją, więc jego formy nie powinno się kwestionować. Jeśli jednak wbrew przypuszczeniom zawiodą go dyspozycja lub szczęście, skutecznie zastąpić go może Daniel Martinez

Uwagę zwracają również Wout Poels, Jack Haig i Gino Maeder w barwach Bahrain Victorious, Matteo Jorgenson na czele Movistaru, Simon Yates w BikeExchange, Ben O’Connor w AG2R Citroen oraz francuscy liderzy: Guillaume Martin (Cofidis), David Gaudu (Groupama-FDJ) i Pierre Latour (TotalEnergies).

Na szybkich finiszach zobaczymy natomiast między innymi Jaspera Philipsena (Alpecin-Fenix), Fabio Jakobsena (Quick-Step Alpha Vinyl), Sama Bennetta (Bora-hansgrohe), Amaurego Capiota (Arkea-Samsic), Juana Molano (UAE Team Emirates), Dylana Groenewegena (BikeExchange-Jayco) i Christophe Laporte’a (Jumbo-Visma). Niewykluczone również, że pokażą się na nich zawodnicy o bardziej klasycznym zacięciu, jak Wout van Aert (Jumbo-Visma), Matteo Trentin (UAE Team Emirates), Mads Pedersen (Trek-Segafredo) czy Ethan Hayter (INEOS Grenadiers).

 

Wyścig Paryż-Nicea 2022 rozgrywany będzie od 6 do 13 marca.

Transmisje z wyścigu dostępne będą każdego dnia na Eurosporcie i w Playerze (różne godziny rozpoczęcia transmisji w weekendy; od poniedziałku do piątku od 14.15)

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł
Paweł

Stefan Kung;) triumfator Volta a la Comunicat Valenciana z 2021 r.

Jacek
Jacek

@Paweł , mamy 2022 rok, a Pani Ola nie zapomina takich faktów bez powodu …