fot. Strade Bianche

Absolutnie niesamowity pojedynek o zwycięstwo w wyścigu Strade Bianche stoczyły ze sobą Lotte Kopecky oraz Annemiek Van Vleuten (Movistar). Koło w koło jechały do samej kreski, na której szybsza okazała się mistrzyni Belgii z drużyny SD Worx. Jest to jej zdecydowanie największy sukces w karierze, odniesiony dodatkowo w imponującym stylu i nad bardzo mocną rywalką. 

W sobotę 5 marca rozegrano dziewiątą edycję wyścigu Strade Bianche kobiet. Zawodniczki miały do przejechania 136 kilometrów, z czego 31 prowadziło po słynnych toskańskich szutrowych drogach. Złożyło się na nie osiem sektorów: Vidritta (2,1 km), Bagnaia (5,8 km), Radi (4,4 km), La Piana (5,5 km), San Martino in Grania (9,5 km), Monteaperti (800 metrów, krótki, ale stromy z nachyleniem dwucyfrowym), Colle Pinzuto (2,4 km, nachylenie do 15%), Le Tolfe (1,1 km, nachylenie do 18%).

Finisz wyglądał tak samo jak w przypadku wyścigu mężczyzn. Po podjechaniu stromego podjazdu na Via Santa Catarina następował krótki zjazd na Piazza del Campo w Sienie, który stanowi unikatową scenerię zakończenia kolarskiego wyścigu – absolutnie jedyną w swoim rodzaju i jednocześnie bardzo wymagającą.

W wyścigu wystartowały trzy Polki: jedna z największych faworytek Katarzyna Niewiadoma (Canyon-SRAM), Marta Lach (Ceratizit-WNT Pro Cycling) oraz Marta Jaskulska (Liv Racing Xstra).

 

Pierwszą kolarką, która zdecydowała się na akcję ofensywną była Rebecca Koerner (Uno-X). Po chwili dojechała do niej Emily Newsom z EF Education-TIBCO-SVB. W tym momencie obie zawodniczki miały 40 sekund przewagi nad peletonem. Jak to zwykle bywa, przewaga pierwszych uciekinierek dość szybko wzrosła – po kilkudziesięciu kilometrach do około 3 minut.

Jednak pierwsze sektory gravelowe przyniosły zmianę sytuacji. Na czwartym z nich – La Piana – duńska zawodniczka została doścignięta, a na czele pozostała samotna Amerykanka Emily Newsom. Dojeżdżając do piątego gravelowego sektora miała około 3 minut przewagi nad peletonem.

Emily Newsom odegrała główną rolę w pierwszej części wyścigu, ale naturalnie została doścignięta przed kluczową fazą rywalizacji, czyli mniej więcej 60 kilometrów przed metą.

Wówczas wyścig rozpoczął się niejako na nowo, ponieważ następowało wiele prób ataków i ucieczek. Każda z drużyn, która miała w swoim składzie kandydatkę do zwycięstwa chciała być z przodu głównej grupy lub wysłać swoją przedstawicielkę do ucieczki. W sumie taka przepychanka trwała dość długo, ponieważ 30 kilometrów przed metą peleton wciąż jechał razem. Jednak mocne zawodniczki jak Erica Magnaldi (UAE Team ADQ) czy Pauliena Rooijakkers (Canyon-SRAM) wykorzystywały każdy podjazd, aby zredukować peleton i zmęczyć rywalki.

27 kilometrów przed metą na mocniejsze pociągnięcie zdecydowały się
Alena Amialiusik (Canyon-SRAM) oraz Marta Bastianelli (UAE Team ADQ). Białorusinka i Włoszka pociągnęły za sobą kilkuoosobową grupkę zawodniczek, w której nie było między innymi Annemiek Van Vleuten i Kasi Niewiadomej. Wobec tego na czele peletonu natychmiast pojawiły się zawodniczki Movistaru, który zniwelowały stratę, ale chwilę później zapłaciły za to na stromiźnie szutrowego sektora Monteaperti. Tym samym Van Vleuten została pozbawiona swoich domestiques.

22 kilometry przed metą na samotny atak zdecydowała się Lotte Kopecky, ale mistrzyni Belgii została doścignięta kilka kilometrów później, na szutrowym sektorze Colle Pinzuto. Na tym sektorze dokonała się kluczowa dla ostatecznych losów wyścigu zmiana sytuacji. Od głównej grupy odłączyła się grupa piętnastu następujących zawodniczek: Chantal van den Broek-Blaak, Lotte Kopecky, Ashleigh Moolman, Demi Vollering (Team SD Worx), Katarzyna Niewiadoma, Elise Chabbey (Canyon-SRAM), Cecilie Uttrup Ludwig, Grace Brown (FDJ), Annemiek Van Vleuten (Movistar), Yara Kastelijn (Plantur-Pura), Liane Lippert, Floortje Mackaij (Team DSM), Marianne Vos (Jumbo-Visma), Elisa Longo Borghini, Shirin van Anrooij (Trek-Segafredo), Silvia Persico (Valcar Travel & Service).

W bardzo trudnej sytuacji znajdowała się osamotniona Van Vleuten, dlatego też na ostatnim szutrowym sektorze Le Tolfe, 12 km przed metą, postanowiła przyspieszyć na podjeździe. Atak Holenderki był mocny jak zwykle, ale w znakomity sposób na koło usiadła wspaniale dysponowana Lotte Kopecky. W grupce goniącej znajdowała się Kasia Niewiadoma. 10 kilometrów przed metą prowadząca dwójka miała około 10 sekund przewagi.

Dużą pracę na czele grupki goniącej wykonała Kasia Niewiadoma, która 7,8 km przed metą doścignęła Van Vleuten i Kopecky. Zaraz potem kontratakowała Ashleigh Moolman-Pasio, która pociągnęła za sobą Van Vleuten, Niewiadomą, Kopecky, Uttrup Ludwig oraz Longo Borghini. W tym momencie do mety pozostawało około 8 km.

Na dojeździe do starego miasta w Sienie zawodniczki czarowały się, wzajemnie się na siebie oglądając, a także łapiąc nieco dłuższy oddech przed ostateczną rozgrywką. 4,5 kilometra przed metą do czołówki dojechała grupka goniąca, ale gdy tylko droga zaczęła się wznosić zawodniczki próbowały to wykorzystać i zrobić selekcję. Trzeba przyznać, że była to jedna z najliczniejszych grupek, jakie dojechały do ostatnich 5 km Strade Bianche w ostatnich latach. Ich połączenie sprawiło, że Polka zyskała koleżankę w osobie Chabbey.

Ostatni kilometr rozpoczęła cała grupa 12 zawodniczek. Jako pierwsza przyspieszyła Van Vleuten, za którą ponownie jak przyklejona jechała Kopecky. Jednak na Via Santa Caterina to Holenderka prowadziła, choć Belgijka wciąż siedziała jej na kole. Te dwie kolarki stoczyły ze sobą wspaniały pojedynek o zwycięstwo. Ostatecznie Van Vleuten musiała uznać wyższość Belgijki, przegrywając tym razem dwójkowy sprint. Na najniższym stopniu podium stanęła Ashleigh Moolman-Pasio, co świadczy o wspaniałym wyścigu w wykonaniu SD Worx.

Katarzyna Niewiadoma ukończyła wyścig na czwartym miejscu.

Wyniki: 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments