fot. AG2R Citroen Team / Getty Images

Choć centrum kolarskiego świata jest aktualnie Belgia, we Francji również rywalizują gwiazdy światowego formatu. Podobnie jak wczoraj, w cieniu „opening weekend”, na południowym-wschodzie Francji odbędzie się jednodniowy wyścig z kalendarza ProSeries – Drome Classic. Lista startowa jest bardzo zbliżona do tej, którą w sobotę mieliśmy okazję zobaczyć w Faun-Ardèche Classic – znajdziemy na niej takich zawodników, jak Julian Alaphilippe, Primoz Roglic, Benoit Cosnefroy czy Brandon McNulty.

Trasa

Peleton biorący udział we francuskich wyścigach z cyklu Boucles Drôme-Ardèche przeniesie się dziś na wschód od Rodanu, do miasta Étoile-sur-Rhône, gdzie rozpoczną się i zakończą zmagania w Drome Classic. Jak sama nazwa wskazuje, kolarze będą ścigali się po górzystym departamencie Drome. W porównaniu do wczorajszego Faun-Ardèche Classic, trasa Drome Classic będzie znacznie mniej wymagająca.

Pierwsza część zmagań rozegra się na lekko pofałdowanej rundzie, pokonywanej dwukrotnie, obfitującej w krótkie, kilkuset metrowe ścianki – Mur d’Eurre (1 km; 6,7%), Mur d’Allex (0,7 km; 8,4%), Plateau du Soulier (0,5 km; 6,8%) i Côte Chaude (0,6 km; 5,3%; linia mety), które jednak nie powinny mieć żadnego wpływu na końcowe rozstrzygnięcia. Po przejechaniu dwóch, ponad 40-kilometrowych okrążeń, kolarze ponownie podjadą pod Mur d’Eurre i Mur d’Allex. Niedługo po zjeździe z drugiego wzniesienia, peleton przemknie na południe od Étoile-sur-Rhône, gdzie czekają go największe, terenowe atrakcje dnia.

Kilka kilometrów po przejechaniu przez szczyt Mur d’Allex, szosa zacznie lekko piąć się w górę. Będzie oznaczało to rozpoczęcie wspinaczki pod Col du Deves, pierwszy kilkukilometrowy podjazd wyścigu (4,2 km; 4,5%). Z jego wierzchołka do mety w Étoile-sur-Rhône pozostanie 50 kilometrów i będzie to dopiero początek największych trudności. Od tamtego momentu, praktycznie do samego końca rywalizacji, trasa będzie prowadziła raz w górę, raz w dół. Po pokonaniu Col du Deves, kolarze przeprawią się przez Col de la Grande Limite (3,9 km; 6,6%), gdzie niektórzy zawodnicy rzeczywiście mogą być już „na limicie”. Po lekko krętym, kilkukilometrowym zjeździe, zawodnicy rozpoczną podjazd Côte des Roberts. Nachylenie jego pierwszej, 3-kilometrowej części, oscyluje w okolicach 3,5% i raczej nie da się we znaki żadnemu z zawodników.

Po pokonaniu łatwiejszego fragmentu, gradient gwałtownie wzrośnie i przez 1200 metrów będzie utrzymywał się na poziomie 9%. Ze szczytu do mety pozostanie niespełna 30 kilometrów. Stamtąd peleton przemknie w dół, w stronę Étoile-sur-Rhône, ale zanim dojedzie do miasta, będzie musiał wjechać na kilka krótkich ścianek, gdzie kluczowe może być ustawienie – Côte de Grane (1,7 km; 5,4%), a także znane i lubiane Mur d’Allex i Plateau du Soulier.

Końcówka będzie bardzo techniczna – na 750 metrów do mety kolarze przejadą przez rondo, na którym skręcą w lewo. Następnie, po zaledwie 150 metrach jazdy na wprost, ponownie zmienią kierunek jazdy – udadzą się w prawo i rozpoczną finałową wspinaczkę – Côte Chaude. Podjazd ma 600 metrów i zaczyna się wymagającym, 14-procentowym fragmentem. Z czasem wzniesienie stopniowo się wypłaszczy – 200 metrów przed kreską nachylenie będzie wynosiło zaledwie 2%.

Pogoda

W wyścigach Boucles Drôme-Ardèche zmieniła się trasa i miasto goszczące start i metę, ale pogoda zgoła pozostała taka sama. Kilkanaście stopni Celsjusza, słonecznie, z lekkimi podmuchami wiatru – w takich, przyjemnych, warunkach przyjdzie się jutro ścigać kolarzom biorącym udział w Drome Classic.

Możliwe scenariusze rozegrania wyścigu

Drome Classic jest wyścigiem z gatunku tych, które nie sposób przewidzieć. Trasa imprezy jest na tyle skomplikowana, że może wydarzyć się na niej bardzo dużo – należy spodziewać się, że od podjazdu pod Col de la Grande Limite będziemy obserwować ciągłe ataki i próby jak największej selekcji, by ewentualny peleton, który dotrze do podnóża Côte Chaude, był jak najmniej liczny. Na tym może zależeć w szczególności takim ekipom, jak Quick-Step Alpha Vinyl i Jumbo-Visma, które z pewnością nie będą ponownie chciały dać się ograć drużynie UAE Team Emirates, tak, jak to miało miejsce we wczorajszym Faun-Ardèche Classic.

Być może właśnie z tego powodu, zamiast atakować, tym razem postawią na kontrolę i kasowanie wszystkich możliwych akcji. O ataki w końcowej fazie wyścigu mogą pokusić się niedynamiczni górale, ale także zawodnicy drużyn, mających w swoich szeregach wielu „puncheropodobnych” kolarzy, jak AG2R Citroen Team czy TotalEnergies. Najbardziej prawdopodobną opcją jest jednak finisz najlepszych puncherów i górali na podjeździe Côte Chaude. Niezwykle istotne będzie ustawienie w końcówce – to ono może zadecydować o końcowym sukcesie.

Biorąc pod uwagę dwa ostre zakręty na 750 metrów do mety, a następnie błyskawiczne zderzenie się z bardzo stromą szosą, dla liderów myślących o końcowym triumfie ważne będzie plasowanie się na jednej z czołowej pozycji, by móc szybko zareagować na ataki rywali lub samemu zainicjować tego typu akcję. Jeśli jakiś zawodnik na finałowej wspinaczce będzie tracił do czoła peletonu około 10 rowerów lub więcej, może nie być w stanie nawiązać walki z rywalami, choć niekoniecznie musi być od nich słabszy. O wygranej zadecyduje więc nie tylko siła lidera, ale i drużyny. Z tego powodu warto zwrócić uwagę szczególnie na kolarzy Quick-Step Alpha Vinyl, Jumbo-Visma, BORA-hansgrohe, AG2R Citroen Team czy UAE Team Emirates – to właśnie te zespoły mogą być licznie reprezentowane w końcówce Drome Classic.

Faworyci

Julian Alaphilippe (Quick-Step Alpha Vinyl) – mistrz świata we wczorajszym Faun-Ardèche Classic sprawdził nogę, wraz z Primozem Roglicem kilkukrotnie rozrywając peleton, jednak ostatecznie to nie on był kolarzem ekipy Patricka Lefevere’a, walczącym o końcowe zwycięstwo. Dziś może być inaczej – wyścig ponownie pasuje Julianowi Alaphilippe’owi. Obecnie zawodnik Quick-Step Alpha Vinyl jest chyba najlepszym zawodnikiem na świecie pod tego typu końcówkę. By uniknąć powtórki z wczorajszego wyścigu, skład belgijskiej drużyny, z takimi kolarzami, jak Andrea Bagioli, Mauri Vansevenant czy Dries Devenyns, może starać się kontrolować sytuację i nie dopuszczać do odjazdu żadnych groźnych zawodników. Niewykluczone jednak, że ponownie będą starali się rozegrać ten wyścig na kilka kart i w akcji zobaczymy między innymi świetnie spisującego się wczoraj Vansevenanta, czy ubiegłorocznego triumfatora – Bagiolego.

Primoz Roglic (Jumbo-Visma) – praktycznie te same słowa można napisać o drużynie Jumbo-Visma. Jeśli zdecyduje się ona pojechać „all-in” na swojego lidera, Primoza Roglica, będzie w stanie bezpiecznie dowieźć go do finiszu na Côte Chaude, gdzie będzie on jednym z najszybszych zawodników. Dla holenderskiego zespołu jest to chyba najlepsze wyjście, bowiem poza Słoweńcem brakuje mu zawodnika, mogącego pokonać na finiszu któregokolwiek z mocniejszych kolarzy Quick-Step Alpha Vinyl. Oprócz Primoza Roglica, w składzie Jumbo-Visma znaleźli się Sam Oomen, Jonas Vingegaard, Steven Kruijswijk, Sepp Kuss i Gijs Leemreize.

Benoit Cosnefroy (AG2R Citroen Team) – lider bardzo mocnego składu AG2R Citroen Team. Jest jednym z niewielu kolarzy, którym w ostatnich kilkunastu miesiącach udało się pokonać Juliana Alaphilippe’a w finiszu pod górę. Swoimi wynikami w sezonie 2022 nie nawiązał jeszcze do rewelacyjnego ubiegłego roku, ale kiedyś trzeba zacząć – końcówka Drome Classic wydaje się być wymarzona dla Francuza, jednak, na jego niekorzyść, nie tylko jemu pasuje rozwiązanie zaproponowane przez organizatorów. O zwycięstwo nie będzie więc łatwo, ale będzie on jednym z głównych faworytów do wzniesienia rąk na mecie w Étoile-sur-Rhône. Po ekipie AG2R Citroen Team można spodziewać się aktywnej jazdy – oprócz wspomnianego Cosnefroya, w jej składzie na Drome Classic znaleźli się między innymi Lilian Calmejane czy Dorian Godon, którym również pasuje końcówka dzisiejszego wyścigu.

Pierre Latour (TotalEnergies) – wczorajsze 22. miejsce w Faun-Ardèche Classic przerwało jego imponującą serię sześciu miejsc w czołowej „8”. Jutro może rozpocząć nową – francuski góral w sprincie raczej nie może równać się z takimi kolarzami, jak Benoit Cosnefroy czy Julian Alaphilippe, jednak wiele razy prezentował się świetnie w wymagających finiszach na krótkich, ale stromych podjazdach. Po kolarzu TotalEnergies można spodziewać się zajęcia miejsca w czołowej dziesiątce.

Biniam Girmay (Intermarche – Wanty – Gobert Materiaux) – Erytrejczyk rozpoczął sezon 2022 znakomicie – już w drugim wyścigu odniósł zwycięstwo w Trofeo Alcudia, gdzie w sprincie z okrojonej grupy był szybszy od takich zawodników, jak Ryan Gibbons czy Giacomo Nizzolo. W ubiegłym roku Biniam Girmay udowodnił, że potrafi radzić sobie w pagórkowatym terenie, a w ostatniej edycji Drome Classic (wtedy Royal Bernard Drome Classic) zajął wysokie, siódme miejsce. Jeśli tylko zdoła on znaleźć się w czołówce u podnóża finałowej wspinaczki, ma szanse na osiągnięcie naprawdę satysfakcjonującego wyniku.

Felix Großschartner (BORA-hansgrohe) – Austriak raczej nie zaliczy startu sezonu do udanych. Mimo gorszego występu w Faun-Ardèche Classic, może liczyć on na osiągnięcie solidnego wyniku w mniej wymagającym Drome Classic. Kolarz BORA-hansgrohe może dobrze poradzić sobie w pagórkowatej końcówce, a także jest w stanie wykorzystać swoją dynamikę na ściankowym finiszu, gdzie jest w stanie włączyć się w walkę o zwycięstwo. W przeszłości, między innymi na etapach Vuelta a Espana, udowadniał, że w wymagającym terenie dysponuje bardzo dobrym przyspieszeniem, na poziomie Primoza Roglica.

Diego Ulissi (UAE Team Emirates) – Włoch nie jest może w szczytowej formie, ale mimo tego nie należy go skreślać. W wyścigu poprowadzonym pagórkowatymi szosami zawsze będzie bardzo groźny. Wczoraj, w Faun-Ardèche Classic, nie wytrzymał on trudów długich podjazdów i przeciął linię mety dopiero na 35. miejscu, prawie 4 minuty za swoim rodakiem, Brandonem McNultym, ale dziś może być inaczej – teren jest mniej wymagający, a końcówka wymaga eksplozywności, którą Diego Ulissi posiada. Dzięki temu ma szanse na dodanie do swojego tegorocznego dorobku kolejnego wysokiego miejsca. Poprzednio plasował się w czołówce w Grand Prix Cycliste de Marseille i Etoile de Besseges.

W walkę o wygraną w pagórkowatym terenie mogą również włączyć się tacy zawodnicy, jak Axel Zingle (Cofidis), zwycięzcy etapów Saudi Tour i Tour of Oman – Maxim Van Gils (Lotto Soudal), Anthon Charmig (Uno-X Pro Cycling Team) – a także Marco Tizza (Bingoal Pauwels Sauces WB), Stefano Oldani (Alpecin-Fenix) czy Quinn Simmons (Trek-Segafredo). Na starcie Drome Classic zobaczymy też Nacera Bouhanniego (Team Arkea Samsic. Francuski sprinter niejednokrotnie pokazał, że jest w stanie poradzić sobie z krótkimi ściankami – było to widoczne chociażby na pierwszym etapie Etoile de Besseges 2021, którego końcówka była bliźniacza do tej w Drome Classic. Bouhanni finiszował wtedy tylko na drugiej pozycji, przegrywając jedynie z Christophe’em Laporte’em.

Choć losy wyścigu powinny rozstrzygnąć się między puncherami i dynamicznymi góralami, w walkę o zwycięstwo z pewnością będą chcieli wmieszać się kolarze, którym nie do końca odpowiada charakterystyka Drome Classic. Ataków z dystansu można spodziewać się między innymi po takich kolarzach, jak Guillaume Martin (Cofidis), Lennard Kämna (BORA-hansgrohe) czy będący w bardzo dobrej formie Brandon McNulty (UAE Team Emirates) i Sepp Kuss (Jumbo-Visma), a także Warren Barguil (Team Arkea Samsic) – Francuz jest dynamicznym zawodnikiem, lecz w przypadku kilkunastoosobowego finiszu u boku kolarzy pokroju Juliana Alaphilippe’a, nie ma zbyt dużych szans na zwycięstwo.

W wyścigu Drome Classic wystartuje jeden Polak – Kamil Małecki, reprezentujący barwy Lotto Soudal.

Mój typ

Do dwóch razy sztuka – ponownie jak wczoraj postawię na zwycięstwo aktualnego mistrza świata, Juliana Alaphilippe’a, przed Primozem Roglicem.

Transmisja

Wyścig Drome Classic będzie transmitowany w Playerze/GCN+ od godziny 13.35.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments