To ten wyścig, który wygrać można nawet z bardzo przegranej pozycji. W którym wytrzymałość i determinacja często warte są więcej, niż budowana dopiero forma. W którym pozwolić sobie można na bardzo kreatywne rozwiązania taktyczne, ale w równie figlarnym nastroju bywa towarzysząca mu pogoda. Omloop Het Nieuwsblad, bo o nim mowa, zgodnie z planem i obyczajem wyznacza ten dzień, od którego kolarski cyrk zaczyna kręcić się w absolutnie zawrotnym tempie, a dla specjalistów od wyścigów klasycznych rozpoczyna się gra o prawdziwą stawkę. Nawet, jeśli sami nie będą chcieli tego przyznać.

Za nami już pierwsze, nieśmiałe próby sił na trasach Etoile de Besseges, Tour de la Provence, Volta a la Comunitat Valenciana czy na Bliskim Wschodzie oraz idące z nimi w parze wskazówki na temat tego, kto po solidnie przepracowanej zimie czuje się mocny. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że w kolarskich snach oddzielających od siebie ciemne dni pomiędzy listopadem i lutym, początek sezonu zawsze ma kształt kostki brukowej szczelnie pokrywającej strome pagórki Flandrii.

Ostatni weekend lutego, w wymiarze symbolicznym traktowany jako otwarcie nowego rozdziału, stanowi więc ważny punkt kalendarza dla wszystkich osób żyjących zmaganiami na szosie, a przywilej bycia pierwszym jest bardzo ważnym składnikiem mitu otaczającego Omloop Het Nieuwsblad. Jak się na szczęście szybko okazuje, nie jedynym. Wyścig ten, rozgrywany od 1945 roku, tradycyjnie jest początkiem trwającej nieco ponad miesiąc kampanii na meandrujących przez Flandrię brukowanych drogach, jednak tym, co naprawdę go wyróżnia, jest wykraczający poza skalę fun factor.

Kiedy bowiem trasa jest bardzo trudna, dyspozycja niepewna, a pora roku w ciągu jednego dnia potrafi zmienić się dwukrotnie, do głowy zawodowych kolarzy (i dyrektorów sportowych) potrafią przychodzić bardzo szalone pomysły. Agresywne nastawienie i zdrowy poziom taktycznego oportunizmu zawsze czynią kolarstwo barwniejszym, ale tu potrafią się opłacać, a nawet największe wpadki relatywnie łatwo jest przypudrować znaną śpiewką o odległych celach na tę część sezonu. Dlatego chociaż Omloop Het Nieuwsblad wygrywany był w przeszłości przez największe legendy północnych klasyków, w minionej dekadzie zyskał łatkę wyścigu “małych faworytów” – a więc zawodników, których wymienia się w gronie pretendentów do zwycięstwa na pozycjach 8-15, ale ostatecznie na nich nie stawia, a w swoich fantasy teams umieszcza dlatego, że byli relatywnie tani.

Każdy, kto w sporcie szuka odrobiny wzruszeń i mniej prawdopodobnych historii, pokocha ten wyścig za jego upodobanie do czarnych koni.

Trasa

Jeszcze do niedawna trasa Omloop Het Nieuwsblad, choć niepozbawiona charakterystycznych dla siebie punktów, nie miała tego jednego, z góry naznaczonego jako miejsce ataku faworytów podjazdu. Sprawiało to, że możliwych do wprowadzenia w życie było wiele alternatywnych wariantów taktycznych, przebieg rywalizacji był trudny do kontrolowania, a pretendenci do tytułu musieli stale zachowywać czujność, spodziewając się decydujących ataków już 50-60 kilometrów od linii mety. W efekcie wyścig ten relatywnie rzadko padał łupem najsilniejszych kolarzy całej wiosennej kampanii, jednak charakteryzował się ekscytującą rozgrywką i generował niespodziewane rezultaty.

Wszystko to miało znaleźć swój kres przed trzema laty, kiedy to organizatorzy Omloop Het Nieuwsblad postanowili poświęcić pożądany element chaosu na rzecz posiadania “flagowego” hellingen, włączając do finałowej części trasy ikoniczny podjazd pod Muur-Kapelmuur. Wyścig porzucił też definiujący go przez lata Taaienberg, całkiem jakby wzniesienie, które tak często przyczyniało się do rwania peletonu na strzępy daleko od linii mety, stracił swoje miejsce w zawodowym kolarstwie wraz z odejściem Toma Boonena.

Dodatkowe punkty prestiżu zostały w związku z tym pierwszym przyznane, natomiast tak wyraźne zaznaczenie głównego akcentu przy jednoczesnym umieszczeniu go w finałowej części trasy nieco związało rywalizację pod względem taktycznym, co potwierdziła zachowawcza edycja z 2018 roku. Poziom nieprzewidywalności tym samym nieco spadł, ale bardzo trudna sekwencja kilku hellingen bezpośrednio poprzedzających Muur-Bosberg ciągle oddziela mężczyzn od chłopców i sprawia, że wielu czekających na finałowy podjazd nie doczeka go wcale.

77. edycja wyścigu Omloop het Nieuwsblad rozegrana zostanie na trasie bardzo zbliżonej do tej ubiegłorocznej: dystans jest dłuższy o 4 kilometry, a Molenberg zastąpią Marlboroughstraat i Biesestraat, jednak zmiany te nie powinny wpłynąć na ogólny charakter rywalizacji.

Wyścig o łącznej długości 204,5 kilometra tradycyjnie rozpocznie się w centrum Gandawy, a pierwsze przeszkody na trasie kolarze napotkają relatywnie wcześnie, bo już po pokonaniu niespełna 40 kilometrów. Wstępną fazę rywalizacji zamknie brukowany odcinek Haaghoek i pierwszy przejazd przez Leberg (700 m, 4,7%).

Środkową część trasy inauguruje pokonywany tuż za półmetkiem Katteberg (600 m, 6,2%), po którym, jeszcze w rozsądnych interwałach, uczestnicy tegorocznej edycji Omloop Het Nieuwsblad wspinać się będą na Leberg (700 m, 4,7%), Hostellerie (500 m, 2,9%) i Valkenberg (500 m, 6,5%).

Momentem, w którym zazwyczaj robi się naprawdę gorąco, a tempo i częstotliwość ataków wyraźnie wzrasta, jest dotarcie peletonu do podnóża Wolvenbergu (800 m, 4,3%), a następnie bardzo dosłownie zapierającej dech sekwencji Marlboroughstraat (900 m, 3,8%)-Biesestraat (800 m, 3,2%)-Leberg (700 m, 4,7%)-Berendries (900 m, 7,3%)-Elverenberg-Vossenhol (1000 m, 4,3%). Najprawdopodobniej to właśnie tam oderwie się wyselekcjonowana grupa zawodników, w której znajdzie się zwycięzca tej edycji imprezy.

Wielki finał, podobnie jak przed rokiem, rozegra się na legendarnym Muur van Geraardsbergen (1000 m, 7,2%) w sekwencji z Bosbergiem (700 m, 6,7%). Szczyt tego ostatniego od linii mety w Ninove dzieli niecałe 13 kilometrów.

Z uwagi na kilka zakrętów umiejscowionych blisko mety, nowa końcówka Omloop Het Nieuwsblad jest znacznie bardziej techniczna. Powinno to sprawić, że w przypadku finiszu zarówno z dużej, jak i kilkuosobowej grupy, obok umiejętności czysto sprinterskich kluczowe będą walka o pozycje i pewna doza taktycznej ogłady.

omloop het nieuwsblad 2022 mapa
omloop het nieuwsblad 2022 profilPogoda

Kapryśna aura znacząco wpływa na dynamikę rozgrywania północnych klasyków, ale po mokrym i wietrznym tygodniu w Belgii pogoda ma się zmienić, a uczestniczącym w otwierającym wiosenną kampanię kolarzom towarzyszyć będą korzystne warunki.

Prognozowane są temperatury w okolicach 8-10 stopni Celsjusza, niewielkie zachmurzenie, słabe podmuchy wiatru i szanse pojawienia się opadów poniżej 10%.

Wyścig kobiet

Dokładnie tego samego dnia, w sobotę 26 lutego odbędzie się również 14. edycja Omloop Het Nieuwsblad kobiet. Po starcie w Gandawie, zawodniczki pokonają dystans 128,4 kilometra, na którym zmierzą się z pięcioma brukowymi sektorami i dziewięcioma krótkimi podjazdami. Będą to kolejno Edelareberg, Wolvenberg (800 m, 4,3%), Marlboroughstraat (900 m, 3,8%), Biesestraat (800 m, 3,2%), Leberg (700 m, 4,7%), Berendries (900 m, 7,3%), Elverenberg (1000 m, 4,3%), Muur van Geraardsbergen (1000 m, 7,2%) i Bosberg (700 m, 6,7%). Druga część trasy pokrywa się więc z finałową częścią wyścigu mężczyzn.

Drużyna SD Worx ugruntowała w ostatnich latach swoją pozycję najsilniejszego żeńskiego teamu, co przekłada się na jej notowania również przed pierwszym północnym klasykiem sezonu. Liderką ma być znajdująca się na fali wznoszącej Lotte Kopecky, jednak rozstrzygnięcia zapadające już na trasie mogą sprawić, że o triumf zamiast niej powalczą Chantal van der Broek-Blaak, Demi Vollering czy Marlen Reusser.

Swój sukces sprzed dwóch lat spróbuje powtórzyć niebezpieczna w każdym terenie i okolicznościach Annemiek Van Vleuten (Movistar), jednak w przypadku sprintu z większej grupy duże szanse na triumf będzie mieć ścigająca się w tych samych barwach Emma Norsgaard, która po raz pierwszy zabłysnęła w poprzedniej edycji Omloop Het Nieuwsblad.

Po dobrym początku sezonu wysoko stoją też notowania dziewczyn z ekipy Trek-Segafredo, którym przewodzi świetnie dysponowana Elisa Balsamo, podczas gdy za akcje ofensywne odpowiadać będzie Ellen van Dijk.

Katarzyna Niewiadoma (Canyon/ /SRAM Racing) nie odnosiła dotąd w Omloop Het Nieuwsblad wielkich sukcesów, jednak jutro dostanie kolejną szansę na poprawienie swojego dorobku w tym wyścigu, a w barwach Ceratizit-WNT Pro Cycling zobaczymy również Martę Lach.

Do zawodniczek zdolnych walczyć o zwycięstwo w otwierającym wiosenną kampanię klasyku należą również Grace Brown (FDJ Nouvelle-Aquitaine Futuroscope), Marta Bastianelli (UAE Team ADQ) czy Sarah Roy (Canyon/ /SRAM Racing).

Wyścig mężczyzn

Bez Mathieu Van der Poela, ale za to z powracającym po latach Peterem Saganem i Woutem van Aertem po zimowej przerwe, 77. edycja Omloop Het Nieuwsblad jak zwykle zapowiada się na świetne widowisko z trudnym do przewidzenia finałem.

Kampania wiosennych klasyków to taki czas, kiedy na szczycie listy potencjalnych zwycięzców każdego wyścigu jednodniowego umieszcza się kilku kolarzy ekipy Quick-Step Alpha Vinyl. Tym razem nie będzie inaczej, ponieważ Kasper Asgreen, Yves Lampaert, Zdenek Stybar i Florian Senechal, czyli ponad połowa ich 7-osobowego składu, na papierze zdolna jest triumfować na trasie Omloop Het Nieuwsblad. W rzeczywistości również, bo chociaż żaden z wyżej wymienionych nie imponował w swoich pierwszych tegorocznych występach formą, taki układ sił może pozwolić im na przepuszczenie serii ataków, z których ostatni pozostanie bez odpowiedzi.

Co potrafi Wout van Aert (Jumbo-Visma) wiemy doskonale: prawie wszystko. Rywalizacja na trasach brukowanych klasyków mieści się zaś w samym środku spektrum możliwości 27-letniego Belga, co siłą rzeczy czyni go faworytem, nawet jeśli jest to jego pierwszy wyścig sezonu, a główne cele pozostają poza zasięgiem wzroku. Forma van Aerta jest oczywiście sporą niewiadomą, jednak jego manifestacje siły na trasach przełajów można uznawać za pewną wskazówkę, a wspierający go skład Jumbo-Visma został na ten rok wzmocniony przez doświadczonych Tiesja Benoota i Tosha van der Sande. Niezależnie od dyspozycji, ewentualny triumf Belga w tegorocznej edycji Omloop Het Nieuwsblad może być też wynikiem (braku) decyzji taktycznych podejmowanych na trasie wyścigu przez inne ekipy – jeśli zabraknie dostatecznie zdecydowanych i dynamicznych ataków na kluczowych podjazdach, doprowadzi to wprost do sprintu z małej grupy, w którym trudno przeciwko niemu stawiać. Warto też zapamiętać nazwisko Mike’a Teunissena, który spuszczony ze smyczy jest zdolny sporo zamieszać na wcześniejszym etapie rywalizacji.

Omloop Het Nieuwsblad to pamiętne momenty rzadkiej chwały ekipy INEOS Grenadiers w północnych klasykach, kiedy pod poprzednim szyldem triumfowali w jej barwach Juan Antonio Flecha i Ian Stannard. Sporo wody zdążyło już upłynąć w rzekach, jednak w tym sezonie pojawia się spora szansa na kolejny dobry wynik za sprawą brytyjskiej koalicji Toma Pidcocka i Ethana Haytera. Dzięki swojej wszechstronności, jak i zeszłorocznym wynikom, z rywalizacją na brukach bardziej kojarzy się ten pierwszy, choć w Algarve wyglądał on co najwyżej letnio. Nie jest więc wykluczone, że po długim sezonie przełajowym do pełni formy wróci on dopiero przed najważniejszymi wyścigami jednodniowymi, a w tych najbliższych w rolę lidera wcieli się dobrze dysponowany Hayter.

Już pod koniec ubiegłego sezonu pisałam, że dzięki swojej taktycznej elastyczności i dobrze rozumianemu oportunizmowi, drużyna Bahrain Victorious w pewnym sensie stała się nastawionym na wyścigi etapowe odpowiednikiem Quick-Stepu. Wygląda jednak na to, że zamierzają oni pójść o krok dalej i podjąć próbę przejęcia niszy drugiej z wymienionych ekip, począwszy już od jutrzejszego Omloop Het Nieuwsblad. Triumf w ostatniej edycji Paryż-Roubaix był wielkim wydarzeniem dla drużyny z Bahrajnu, jednak jak dobrze w praktyce działa duet Mateja Mohorica z Sonnym Colbrellim mogli naprawdę przekonać się ci, którzy śledzili ubiegłoroczną edycję Benelux Tour – przynajmniej tak długo, jak pierwszy z nich myśli, w drugi wykonuje polecenia. W sobotę zobaczymy ich ponownie w akcji, w asyście między innymi Heinricha Hausslera, Phila Bauhausa i Kamila Gradka. O ile forma Włocha, dla którego będzie to pierwszy wyścig sezonu, stoi pod znakiem zapytania, 27-letni Słoweniec w Walencji wspinał się tylko odrobinę gorzej od górali i finiszował niemal na równi z rasowymi sprinterami. Znajdowanie odpowiedzi na dynamiczne ataki przepuszczane na stromych podjazdach zawsze będzie dla niego problemem, jednak jeśli zdoła utrzymać kontakt z grupą liderów, może się pokusić o solową akcję w samej końcówce.

Myśląc o Mohoricu, zawsze myślę o deszczu, a to znowu przywodzi na myśl Tima Wellensa (Lotto Soudal). Też tak macie? Dobrze, że po dwóch anonimowych sezonach 30-letni miłośnik kapryśnej aury powrócił do formy, którą tradycyjnie miał zwyczaj zachwycać w lutym i sierpniu, potwierdzając to świetnymi występami w Challenge Mallorca i Tour des Alpes Maritimes et du Var. Północne klasyki w typie Omloop Het Nieuwsblad to nie do końca jego świat, jednak niewielu jest na liście startowej kolarzy, którzy przystąpią do sobotniej rywalizacji w dyspozycji zbliżonej do tej Wellensa. Jeśli więc szukać czarnego konia imprezy, ten wygląda na mocnego. W barwach Lotto Soudal zobaczymy też jutro Philippe Gilberta, zdefiniowanego na nowo Victora Campenaertsa i będącego rewelacją ostatniej edycji Paryż-Roubaix Floriana Vermeerscha.

Kolarzem, który z całą pewnością mógłby obecnie dorównać Wellensowi formą, a w dodatku posiada wszelkie predyspozycje ku temu, by triumfować w wyścigu na kształt sobotniego, jest Mads Pedersen (Trek-Segafredo). Duńczyk postanowił go jednak w tym roku nie wygrywać, rezygnując z udziału w inaugurującym kampanię wiosennych klasyków weekendzie i przerzucając ciężar pracy na Jaspera Stuyvena i Edwarda Theunsa. Jest to oczywiście duet sprawdzony w wielu bojach, a umiejętność tego pierwszego do wykorzystywania taktycznego impasu jest znana, ale forma Belgów, którzy dopiero wrócili z obozu treningowego, stoi pod sporym znakiem zapytania.

Zawodnikiem w bardzo dobrej dyspozycji, choć dotąd niesprawdzonym na brukach, jest natomimast Alessandro Covi (UAE Team Emirates). Jedyne dotychczasowe spotkanie 23-letniego Włocha z hellingen miało miejsce przed dwoma laty w Omloop Het Nieuwsblad i zakończyło się przedwcześnie, jednak był on wówczas na tyle młody i niedoświadczony, że nie przekreśla to jego kariery w północnych klasykach, a samych predyspozycji trudno mu odmówić. Na wypadek sprintu z mniejszej lub większej grupy ekipa UAE Team Emirates ma też do dyspozycji odpowiednio Matteo Trentina i Fernando Gavirię.

Drużyna TotalEnergies to na pierwszy rzut oka powracający po kilku latach na trasy Omloop Het Nieuwsblad Peter Sagan, ale już na drugi Anthony Turgis, który być może skorzysta na doświadczeniu Słowaka i Daniela Ossa.

Na jak dotąd pozbawiony fajerwerków duet Grega Van Avermaeta z Oliverem Naesenem dalej stawia drużyna AG2R Citroen, a ten drugi odgraża się, że w tym sezonie w końcu sięgnie po znaczące zwycięstwa. Może się jednak okazać, że lepsze wyniki w wiosennych klasykach wywalczy dla nich 24-letni Stan Dewulf.

Na specjalne wyróżnienie zasługują jeszcze dwa duety: Gianni Moscon i Alexey Lutsenko w barwach Astany oraz ścigający się dla Bory-hansgrohe Nils Politt i Jordi Meeus.

W bardzo szerokim gronie pretendentów znajdują się również Alexander Kristoff (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux), Bryan Coquard (Cofidis), Michael Valgren (EF Education-EasyPost), Stefan Kueng (Groupama-FDJ), Sep Vanmarcke (Israel-Premier Tech), Soren Kragh Andersen (DSM), Alex Aranburu, Ivan Garcia Cortina (Movistar), Amaury Capiot (Arkea Samsic) czy Rasmus Tiller (Uno-X Pro Cycling Team).

 

Wyścig Omloop Het Nieuwsblad 2022 rozegrany zostanie w sobotę, 26 lutego.

Transmisje TV:
Relację na żywo z wyścigu elity mężczyzn będzie można śledzić na antenie stacji Eurosport 2 od godz. 13:30.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments