fot. Sport Vlaanderen – Baloise

Na trasie Vuelta a Andalucia Rune Herregodts znów pokazał spory potencjał. Belg odniósł zwycięstwo w drugim starcie z rzędu.

Dla 23-latka jest to bowiem pierwszy występ w sezonie, a poprzedni rok zakończył zwycięstwem w GP Drenthe. Tak samo jak wtedy po triumf sięgnął po odjeździe, tyle że wtedy do mety dojechał samotnie, przed sprinterami, którzy finiszowali kilkanaście sekund za nim. Zresztą, to nie była dla niego żadna pierwszyzna – w podobny sposób odniósł swój największy sukces w kolarstwie młodzieżowym – w 2020 roku przekroczył kreskę Paris-Tours Espoirs o zaledwie 2 sekundy przed rozpędzonym peletonem.

Z samotną jazdą Belg radzi sobie doskonale. Na trasie ostatniego Benelux Tour pokonał podczas próby czasowej samego Remco Evenepoela (choć fakt, genialny Belg walczył wtedy z kłopotami żołądkowymi). Warte uwagi jest też to, że, choć sezon 2021 był dla niego pierwszym w zawodowym peletonie, to i tak udało mu się załapać na mistrzostwa Europy w jeździe indywidualnej na czas, a na trasie rozgrywanego pod koniec sezonu Chrono des Nations zajął wysokie 6. miejsce.

Nie ulega więc wątpliwości, że Herregodts to utalentowany czasowiec, jednak dziś z tej umiejętności mógł skorzystać w dosyć umiarkowanym zakresie. Zaraz po starcie stał się bowiem częścią dużej, ośmioosobowej ucieczki.

Na początku naprawdę mocno przyspieszyliśmy, dzięki czemu osiągnęliśmy olbrzymią przewagę. Wtedy powiedziałem współuciekinierom, żeby się uspokoili. Chciałem, żeby zostało nam trochę sił na ostatnie 100 kilometrów. I cóż, sprawiliśmy peletonowi mnóstwo kłopotów. Ekipy musiały wysłać do przodu wielu kolarzy, żeby się do nas zbliżyć

– relacjonował po wyścigu.

Jak się miało okazać, peleton może i zbliżył się do czołówki, ale niewystarczająco blisko. Na kilka kilometrów przed metą stało się jasne, że to uciekinierzy rozstrzygną między sobą kwestię zwycięstwa. Jako że walka toczyła się pomiędzy szóstką kolarzy (dwójka odpadła od grupki wcześniej), każdy z nich miał spore szanse na zwycięstwo. Największe mieli jednak kolarze Sport Vlaanderen-Baloise – z przodu jechali dwaj reprezentanci tego zespołu i skrzętnie to wykorzystali.

Lindsay De Vylder wykonał świetną robotę – na ostatnich kilometrach spawał każdą przerwę, która powstawała w naszej grupie. To zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne. To w końcu wyścig ProSeries z bardzo dobrą obsadą. Postaram się utrzymać koszulkę jak najdłużej, ale niezależnie od tego, jak potoczy się dla mnie wyścig, i tak zakończę go bardzo szczęśliwy

– zakończył szczęśliwy zawodnik.

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments