fot. UAE-Team Emirates

W zeszłym roku chyba nikt nie miał wątpliwości, kto jest najlepszym kolarzem na świecie. Nic więc dziwnego, że podczas poniedziałkowego Media Day UAE Team to właśnie wirtualna konferencja prasowa z udziałem Tadeja Pogacara cieszyła się największym zainteresowaniem. Słoweniec przez kilkanaście minut cierpliwie odpowiadał na pytania dotyczące m.in. jego przygotowań do sezonu i zmian w kalendarzu startów.

Pogacar wciąż jest największą gwiazdą swojej ekipy, choć przed tym sezonem zespół wyraźnie się wzmocnił. Dołączyli do niego m.in. Joao Almeida, George Bennett i Marc Soler. Istnieje jednak szansa, że zespół ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przestanie być kojarzony jako “Pogacar i reszta”. 

Choć w zeszłorocznym Tour de France Słoweniec kilka razy mógł liczyć na dobrą postawę swoich pomocników, to ciężko powiedzieć, by właśnie UAE stanowiło największą siłę w peletonie. Nic więc dziwnego, że młody zawodnik cieszy się z transferów swojej ekipy.

Fajnie mieć w zespole tak wielu mocnych kolarzy. Mieliśmy już razem jeden obóz w październiku. Teraz jesteśmy w Denii i dobrze wykorzystujemy swój czas. W niedzielę na przykład mieliśmy jeden z trudniejszych treningów podczas tego zgrupowania. Sprawdzaliśmy swoją formę na Coll de Rates i jeszcze jednym wzniesieniu. Ja byłem zadowolony ze swojej dyspozycji – jestem dokładnie tam, gdzie powinienem być w styczniu

– mówił podczas spotkania z dziennikarzami.

Przerwa międzysezonowa to nie tylko zgrupowania. Ostatnio coraz głośniej jest o tym, jak gwiazdy znane z szosy, pojawiają się na wyścigach przełajowych. Swoich sił w tej konkurencji próbował również Pogacar, zresztą z nie najgorszym skutkiem.

To była moja osobista prośba do zespołu. Pogi Team miało swój udział w organizacji wyścigu, wszystko odbyło się w pobliżu mojego domu, więc nie musiałem martwić się zamieszaniem, które zawsze wiąże się z podróżami. Wykorzystałem to, żeby trochę oderwać się od szosowej codzienności

– mówi 23-latek, który już teraz ma na koncie wiele fantastycznych zwycięstw.

To imponuje tym bardziej, że zawodnicy młodsi od niego o rok dopiero wraz zakończeniem ostatniego sezonu wyszli oficjalnie z wieku orlika. Część z nich, jak nasz Filip Maciejuk, dopiero teraz posmakuje worldtourowego ścigania.

Natomiast Pogacar w World Tourze zaliczył już trzy pełne sezony. Zaczął z wysokiego „C” wygrywając już swój pierwszy wyścig po przejściu do UAE – Volta ao Algarve, później było jeszcze miejsce w ścisłej czołówce Wyścigu Dookoła Kraju Basków i 3. miejsce w Vuelta a Espana. Tym bardziej może imponować to, że z każdym rokiem jego wyniki były coraz lepsze – w 2020 wygrał Tour de France, a w 2021 dołożył do tego sukces w Liege-Bastogne-Liege i Il Lombardia.

Zwycięstwa w Tour de France i dwóch monumentach w jednym sezonie – tego udało się wcześniej dokonać tylko największym – Eddy’emu Merckxowi i Fausto Coppiemu. Dlatego Pogacarowi trudno będzie utrzymać ciągłą progresję wyników. Tym bardziej, że coraz wolniej rozwijają się jego parametry fizyczne.

Co roku czuję, że robię coraz mniejszy progres, ale to nie oznacza, że moja motywacja jest mniejsza. Oczywiście chciałbym z każdym rokiem stawać się lepszym kolarzem, ale wiem, że to nierealne. Kiedyś postęp się skończy i będę musiał po prostu utrzymać swój poziom

– przyznaje Pogacar.

Przywitanie z brukiem

Jednak czy można sobie wyobrazić, że Pogacar mimo wszystko robi coś bardziej imponującego, niż jego zeszłoroczne wyczyny? Mimo wszystko tak. W przyszłym roku zadebiutuje bowiem w dorosłym Ronde Van Vlaanderen. To wyścig inny, niż te, w których startował do tej pory. Zawodnicy, którzy chcą liczyć się w nim w walce o najwyższe lokaty, muszą radzić sobie nie tylko ze stromością wzniesień, ale także z ich brukowaną nawierzchnią.

Wygrana w tym wyścigu z całą pewnością byłaby czymś wyjątkowym, tyle że nie będzie o nią łatwo. Pogacar nie będzie mógł tam liczyć na rolę lidera – mamy innych liderów na takie klasyki, choćby Matteo Trentina – mówi. Poza tym, nigdy jeszcze nie startował w tym wyścigu, no poza 2018 rokiem, gdy startował w nim jako orlik.

To był Puchar Narodów, więc ścigałem się w barwach reprezentacji. Było trudno, ale myślę, że ciężko porównać to z dorosłym Ronde Van Vlaanderen. To zupełnie inny wyścig. Inny dystans do przejechania, inna atmosfera – właściwie wszystko będzie inne, dlatego mimo wszystko będę czuł się jak nowicjusz

– wspomina wyścig, który zakończył na 15. miejscu.

Na finiszu w Oudenaarde szybszy od niego okazał się wówczas… Kamil Małecki, który zajął wówczas świetne 4. miejsce. Pogacar może więc zwyczajnie nie mieć predyspozycji do wygrywania w wyścigach tego typu, choć… – jeśli zobaczę szansę na dobry wynik, zrobię wszystko, by ją wykorzystać – zapewnia. Wyścig jest dla niego jednak przede wszystkim częścią przygotowań do Tour de France.

Myślę że Flandria może pomóc mi przed Tourem, gdzie będziemy mieli do pokonania kilka brukowanych sektorów. Poza tym, przed De Ronde możemy zrobić rekonesans przed Tour de France.

Pierwszy taki sezon

Po raz kolejny to właśnie Wielka Pętla będzie jego głównym celem w tym sezonie, choć oprócz niej przejedzie cztery monumenty (wszystkie poza Paryż-Roubaix). Po raz pierwszy w karierze zdecyduje się także na start w dwóch wielkich tourach podczas jednego roku.

Oprócz Tour de France zamierzam przejechać również Vuelta a Espana. Powrót na Vueltę będzie się oczywiście wiązał z fajnymi wspomnieniami. To tam zadebiutowałem w trzytygodniowym wyścigu i od razu zająłem 3. miejsce. Teraz wrócę ze zdecydowanie większym bagażem doświadczeń i nadziejami na przyszłość

– mówi zawodnik, który, jak widać, będzie miał w tym sezonie nogi pełne roboty.

 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michal
Michal

Zupełny bezsens. Oby pojechał treningowo. Jakieś koszmarne menagery chcą go zepsuć