fot. Alpecin-Fenix

Mimo, że Julien Vermote ze względu na powikłania związane z zakażeniem się koronawirusem, nie zdołał zadebiutować w ekipie Alpecin-Fenix, to otrzymał on ogromny kredyt zaufania przedłużając swoją umowę o rok.

Ostatnie sezony w karierze Belga nie są udane. Po odejściu z zespołu Cofidis wraz z końcem 2020 roku, kolarz pochodzący z Kortrijk dopiero pod koniec marca podpisał kontrakt z drużyną kierowaną przez braci Roodhoftów.

Niestety były zawodnik, takich zespołów, jak: Quick-Step Floors i Team Dimension Data nie miał okazji, aby przypiąć agrafkę z numerem startowym do koszulki Alpecin-Fenix w jednym z wyścigów. O swoich ogromnych problemach związanych z powikłaniami po zachorowaniu na COVID-19 Vermote opowiedział w rozmowie z biurem prasowym belgijskiej drużyny.

W maju pojechałem do Włoch na prywatny obóz treningowy. Jednak kiedy wróciłem kilka tygodni później, w zasadzie gotów do ścigania, to okazało się, że zaraziłem się COVID-19. To był cios, który pogorszył fakt, że badania krwi wykazały, że miałem również toksoplazmozę. To była zła kombinacja. Przez dłuższy czas naprawdę odczuwałem fizyczne konsekwencje. Ale także psychicznie było ciężko, nawet trudniej niż podczas tych miesięcy bez kontraktu z zespołem.

Byłem naprawdę zmęczony, wyczerpany. Nie wyzdrowiałem tak, jak powinienem. Na początku nie mogłem nawet trenować. Po pewnym odpoczynku zacząłem ponownie zwiększać intensywność swoich treningów, ale nie szło mi to dobrze. Mijały tygodnie. Naprawdę miałem nadzieję, że będę mógł znów zacząć się ścigać, ale nie byłem w stanie. Następnie w sierpniu zespół postanowił dać mi odpocząć i wyzdrowieć z tych infekcji, w interesie startów w przyszłym roku

– powiedział 32-letni zawodnik.

Miejmy nadzieję, że tegoroczny okres przygotowawczy przebiegnie bez problemów dla Juliena Vermote’a, który na przestrzeni swojej kariery wielokrotnie udowadniał, że jest wartościowym pomocnikiem dla swoich liderów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments