fot. Belgian Cycling Team

Wyścig ze startu wspólnego o mistrzostwo świata nie zakończył się tak, jak chcieli tego Belgowie. Najwyżej uplasował się Jasper Stuyven, który zajął czwartą pozycję, a lider reprezentacji, Wout van Aert, był dopiero jedenasty.

Reprezentacja Belgii przez cały czas jechała bardzo czujnie. Dyktowali tempo w peletonie, a Remco Evenepoel zabierał się w akcje – był obecny w każdym ważnym odjeździe. W końcówce, gdy na czele uformowała się 17-osobowa grupa, znaleźli się w niej wspomniany Evenepoel, który wykonał tytaniczną pracę na jej czele, Jasper Stuyven oraz lider ekipy – Wout van Aert.

– Ataki rozpoczęły się bardzo wcześnie, nie spodziewałem się tego. Wiedziałem, że będzie to dla nas ciężki wyścig. Kontrolowaliśmy wyścig, nawet w końcówce mieliśmy z przodu mnie, Jaspera i Remco – chcieliśmy, żeby tak to wyglądało. Moje nogi nie były jednak wystarczająco mocne

– mówił po wyścigu Wout van Aert w wywiadzie udzielonym Eurosportowi/GCN.

– Już na Smeysbergu (kilkadziesiąt kilometrów przed metą) czułem, że coś jest nie tak, ale potem myślałem, że jest dobrze. Gdy Alaphilippe zaczął atakować na przedostatnim okrążeniu, nie byłem w stanie za nim podążyć. Później nie dałem rady walczyć o zwycięstwo

– dodał.

W końcowej fazie wyścigu zdecydowanie bardziej widoczny był Jasper Stuyven, który kasował ataki, ale jednocześnie zostawiał za swoimi plecami Wouta van Aerta, który był jego liderem. Kolarz Team Jumbo-Visma powiedział jednak swojemu rodakowi, że nie czuje się najlepiej, dzięki czemu Stuyven miał wolną rękę.

Udało mu się zabrać w 4-osobową akcję, w której znaleźli się też Michael Valgren, Dylan van Baarle i Neilson Powless. Wymienieni zawodnicy powalczyli ze sobą o drugą lokatę. W sprincie najszybszy był Dylan van Baarle, a Jasper Stuyven zajął czwartą pozycję. Główny faworyt wyścigu, Wout van Aert, uplasował się na jedenastej pozycji.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments