fot. UAE Team Emirates

Po wielu dniach oczekiwania Marc Hirschi w końcu sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo w barwach UAE Team. W Tour de Luxembourg pokazał to, czym zachwycał w poprzednim sezonie.

Przejście Szwajcara do zespołu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich było ostatnim dużym ruchem transferowym przed obecnym sezonem. Młody kolarz związał się z nową ekipą w zasadzie w ostatniej chwili, bo dopiero w styczniu. Przyczyną miała być 14-krotnie wyższa pensja, niż ta, którą dostawał w Team DSM. 

Niestety mimo tego 23-latek w nowych barwach nie zaczął nagle jeździć kilkanaście razy lepiej, niż w niemieckiej ekipie. Można odnieść wręcz przeciwne wrażenie, na co oczywiście może mieć wpływ mocniejsza konkurencja wewnątrz ekipy i wiążące się z tym nowe obowiązki.

W Team DSM regularnie sięgał po wysokie miejsca w klasykach – w UAE liderem, także na tego rodzaju wyścigi bywa Tadej Pogacar (patrz Liege-Bastogne-Liege. W Tour de France 2020 imponował solowymi akcjami, w tym roku rzadko mógł sobie na nie pozwolić, ponieważ zazwyczaj był wykorzystywany jako pomocnik Słoweńca. Jednak nawet jeśli już dostaje swoje szanse to zazwyczaj ich nie wykorzystuje, czego przykładem może być ostatnie Benelux Tour.

Na szczęście dziś wszystko mu się udało. Po wczorajszym trzecim miejscu na etapie Tour de Luxembourg, dziś Hirschiemu udało się samotnie dojechać do mety i sięgnąć po długo wyczekiwane zwycięstwo.

Solowym zwycięstwom zawsze towarzyszy specyficzne, bardzo fajne uczucie. Na ostatnim wzniesieniu wypracowałem sobie przewagę, a później po prostu dawałem z siebie maksa. Wiedziałem, że nie mam nic do stracenia

– mówił po zakończeniu etapu zawodnik, który dojechał do mety osiem sekund przed drugim Almeidą.

Dzięki temu teraz to właśnie on został nowym liderem wyścigu. Jednak nad Portugalczykiem, który jest drugi także w klasyfikacji generalnej, ma jedynie cztery sekundy przewagi. Nic dziwnego, że do swoich szans podchodzi z dużą rezerwą:

Dobrze jest być właścicielem żółtej koszulki, nawet jeśli wiem, że trudno będzie ją utrzymać. Przed nami jest jeszcze jazda indywidualna na czas, a wiem, że Almeida jest bardzo mocny w tej specjalności

O zatrzymanie Portugalczyka może być tym trudniej, że wspomniana, zaplanowana na 4. dzień rywalizacji czasówka liczy sobie aż 25 kilometrów. Szwajcara czeka więc bardzo trudne zadanie. Według najbardziej prawdopodobnego scenariusza w piątek będzie musiał zminimalizować straty, by mieć jeszcze jakiekolwiek szanse, na odrobienie ich na ostatnim, sobotnim etapie.

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments