fot. Marek Bala / naszosie.pl

Michał Kwiatkowski zrealizował cel założony na trzeci etap wyścigu Tour de Pologne, czyli „odpocząć” oraz przejechać bezpiecznie. Teraz polski kolarz drużyny Ineos Grenadiers koncentruje się na dwóch kolejnych odcinkach, które będą bardzo istotne w kontekście losów klasyfikacji generalnej. 

Kwiatkowski finiszował dziewiąty, dlatego zapytaliśmy go, czy jest to efekt tzw. „bezpiecznej” jazdy czy walki o pomniejsze cele jak bonifikaty czy inne klasyfikacje.

– Drużyna pomogła mi, abym na tej ostatniej rundzie jechał z przodu, na komfortowej pozycji. Gdy na kilometr do mety zobaczyłem, że jadę w pierwszej „dwudziestce”, to stwierdziłem, że może a nuż uda się zgarnąć jakąś bonifikatę, chociaż byłem trochę za daleko. Miałem jednak nadzieję, że czołówka dostanie odrobinę wiatru w twarz i zwolni, ale finiszować przeciwko Gavirii i innym sprinterom jest piekielnie trudno. Próbowałem, ale jednak nie to mam w głowie. Myślę o jutrzejszym etapie i później o odcinku do Bielska Białej

– mówił „Kwiato”.

Mówiąc o najbliższej przyszłości, „Kwiato” nadal jasno deklarował, że chce walczyć zarówno o etapowe zwycięstwo, jak i triumf w klasyfikacji generalnej. Pierwsza okazja już jutro – w Bukowinie Tatrzańskiej. Na szczęście dziś udało się trochę „odpocząć”, choć Michał podkreślał, że długi, prawie 230-kilometrowy etap przejechany z wysoką prędkością na godzinę wszystkim dał się we znaki.

– To był etap, na którym teoretycznie miałem szansę trochę wypocząć, chociaż w ciągu ostatniej godziny zrobiliśmy średnią około 60 km/h, ponieważ goniliśmy ten dobrze zorganizowany odjazd. Jednak ja wraz z pomoczą drużyny starałem się jechać w tzw. kołach i dojechać bez kłopotów oraz zaoszczędzić jak najwięcej sił

– zakończył Michał Kwiatkowski.

Z Michałem Kwiatkowskim na mecie w Rzeszowie rozmawiała Aleksandra Górska

guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Maciej
Maciej

Liczę że kto będzie dobry wynik.

Marek
Marek

Brawo za krótki wywiad z Michałem! Co sądzicie o pracy kolegów z TVP. którzy wczoraj nie mogli go zidentyfikować w czołówce, a dzisiaj w ogóle nie zauważyli na finiszu. Czyżby nasz mistrz im podpadł

Karol
Karol

Komentarz w TVP razi wieloma uproszczeniami i wyssanymi z palca sugestiami np. „Polak dołącza do ucieczki. Inaczej peleton nie pozwoliłby na jej zawiązanie”. Na serio?