Fot. Młoda Photography / naszosie.pl
  • Mistrz Polski z 2019 roku Michał Paluta (Global 6 Cycling) po kilku miesiącach nieobecności pokazał się na międzynarodowej kolarskiej scenie – w niedzielę 25 lipca był 8. w baskijskim klasyku Prueba Villafranca – Ordiziako Klasika (1.1).
  • Po miesiącach poszukiwań w lutym podpisał jednoroczny kontrakt z nowo powstałą nowozelandzką drużyną Global 6 Cycling.
  • W drugiej części sezonu chce pokazać się z jak najlepszej strony, by zapewnić sobie miejsce w peletonie na kolejny rok.
  • 1 sierpnia wystartuje w kolejnym wyścigu jednodniowym w Hiszpanii – Circuito de Getxo – Memorial Hermanos Otxoa, a następnie ma w planach Tour of Norway. Ponadto jest rezerwowym reprezentacji Polski na Tour de Pologne.  

Zająłeś ósme miejsce w wymagającym klasyku w Kraju Basków Prueba Villafranca – Ordiziako Klasika. Myślę, że to zwiastun twojej poprawiającej się formy. Jak się czujesz i jak oceniasz ten start?

Generalnie czuję się dobrze i jestem zadowolony z tego występu, a nawet trochę zaskoczony tym, jak się tam zaprezentowałem. Tym bardziej, że wyścig był bardzo ciężki, ponieważ liczył ponad 2 tys. metrów przewyższenia, a także była dobra obsada. Drużyna Global 6 Cycling jest nowa, powstała dopiero w tym roku i trochę brakowało nam startów w ostatnim czasie, ale na szczęście teraz mamy w kalendarzu trochę więcej wyścigów. Przygotowywałem się do tego okresu. Nie ukrywam, że i wcześniej ciężko trenowałem, ale niestety nie we wszystkich wcześniej zaplanowanych wyścigach udało nam się wystartować. Robiłem wszystko, aby być w dobrej dyspozycji i chyba się udało.

Jak trafiłeś do drużyny Global 6 Cycling?

Jakoś wzajemnie się porozumieliśmy. Było już późno, a ja nie miałem ekipy, ponieważ wszystkie poprzednie negocjacje nie wypaliły, no i tak tutaj trafiłem. Dostałem przez kogoś informację, że jest taka ekipa, która interesuje się mną, bo buduje swój skład. W Nowej Zelandii jeszcze nie byłem (śmiech), ponieważ ścigamy się przede wszystkim w Europie. Prowadzi ją zawodnik, który jednocześnie pełni rolę menadżera – jest to James Mitri.

Spodziewam się, że nie jest to zespół, w którym chciałbyś ścigać się do końca kariery. Jesteś jednak chociaż trochę zadowolony z pobytu w nim? Z tego, że w jakikolwiek sposób udało ci się ocalić ten sezon?

Tak, bo Global 6 Cycling jest przynajmniej w stanie zapewnić mi jakieś starty, chociaż nie ukrywam, że początkowo miało być ich trochę więcej. Na początku roku pandemia pokrzyżowała plany, a poza tym nasz skład tworzy na razie bardzo niewielu zawodników. Jednak na szczęście ta druga część sezonu wygląda trochę lepiej. Dopóki nie miałem pewności co do kalendarza, to też wiedziałem, że nie mogę być w świetnej formie. W związku z tym muszę w tym roku dużo więcej trenować i robię to mocniej (przynajmniej tak mi się wydaje), a nawet czasami robię symuluję wyścigi na treningach. Generalnie istnieje duża różnica nawet w stosunku do drużyny kontynentalnej, już nie mówiąc o World Tourze.

Zanim trafiłeś do drużyny Global 6 Cycling, to rozmawiałeś tylko z drużynami drugiej dywizji czy były tobą zainteresowane także zespoły World Tour?

Do końca 2020 roku czekałem na odpowiedzi z różnych ekip – pro kontynentalnych, oraz jednej worldtourowej, która do samego końca nie dała mi ani czerwonego, ani zielonego światła. Byłem jednym z wielu, którzy aplikowali. Dostałem informację, że nie odrzucają mnie, ale też nie zatrudnili mnie. Wiadomo, że zimą drużyny miały problemy z podpisaniem kontraktów sponsorskich i finalnie wielu zawodników pozostało bez pracy albo zostali pozyskani kolarze z tych krajów, z których pochodzili sponsorzy. Był to dla mnie bardzo ciężki oraz nerwowy okres i mam nadzieję, że już nigdy więcej coś takiego mi się nie przydarzy. Nikomu tego nie życzę, bo nie jest to łatwa sytuacja ani dla samego zawodnika, ani dla jego najbliższych. Każdy wie, że jeśli poświęcasz się czemuś w stu procentach, to w takich chwilach jest bardzo trudno. Jednak dalej kocham to, co robię, nie brakuje mi zaangażowania i mam nadzieję, że przyjdą tego rezultaty.

Widziałam, że nawet jak nie miałeś jeszcze kontraktu na sezon 2021, to trenowałeś jak gdyby nigdy nic.

Nie było łatwo z tą motywacją, ale gdzieś jednak ona była, bo dalej chciałem być kolarzem. Dużo pomogła mi moja żona – myślę, że także dzięki niej udało mi się przetrwać ten czas. Tak, jak powiedziałaś – cały czas trenowałem, nawet w styczniu, kiedy nie miałem jeszcze kontraktu z Global 6 Cycling, to ciągle wierzyłem, że znajdę ekipę i że będę się ścigał. Pojechałem dwa razy na zgrupowanie za granicę, które opłaciłem z własnych pieniędzy. Przygotowywałem się tak, jakbym miał kontrakt. Stwierdziłem, że muszę być w formie na wypadek, gdy znajdę ekipie. Gdybym nic nie robił, to byłbym słaby i nic by z tego nie było.

Twoja obecna umowa kończy się wraz z końcem 2021 roku, a więc znowu czeka cię moment pertraktacji dotyczących kontraktu. Czy coś już się w tej kwestii dzieje?

Co mogę powiedzieć? Żeby rozmawiać o kontrakcie, trzeba się ścigać. Mam teraz taki okres, w którym muszę się skupić, ponieważ – tak, jak powiedziałem – wcześniej wyścigów było dla mnie za mało. Jeśli będą jakieś wyniki, jeśli będę mógł się pokazać na jakimś większym wyścigu i jeśli szczęście dopisze, to mam nadzieję, że jakaś ekipa się znajdzie – nowa lub ta sama, bo Global 6 Cycling ma zamiar kontynuować swoją działalność.

Nie da się chyba ukryć, że na twoją korzyść zadziałałby start w Tour de Pologne, chociaż na razie znalazłeś się na liście rezerwowych. 

Mimo że jestem rezerwowym zawodnikiem, to ja się szykuję tak, jakbym już był w składzie podstawowym. Jeśli ktoś dzień przed wyścigiem zadzwoni i powie, że mam wystartować, to będę gotowy. Uważam, że takim podejściem powinien się charakteryzować rezerwowy zawodnik.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments