fot. Cofidis, Solutions Credits

Intrygujące występy Guillaume’a Martina podczas Tour de France, planowane odejście Elii Vivianiego czy zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Tokio, w których udział ma wziąć Szymon Sajnok. Ostatnio wokół Cofidisu dzieje się wiele ciekawych rzeczy, o które postanowiliśmy zapytać dyrektora generalnego zespołu – Cedrica Vasseura.

Na początek zapytam o Tour de France. Jest pan zadowolony z ostatnich występów zawodników swojego zespołu?

Oczywiście, bardzo podoba mi się to, co widzę. Już w pierwszym tygodniu staraliśmy się zabierać w ucieczki, byliśmy aktywni, ale nie przyniosło to pożądanych rezultatów. Teraz to się zmieniło. Jasne, wciąż czekamy na zwycięstwo etapowe, które jest naszym głównym celem w tym wyścigu, ale Guillaume Martin wykonał fantastyczną robotę. Dzięki udziałowi w ucieczce znalazł się na 2. miejscu w klasyfikacji generalnej wyścigu. Dla takiego zespołu jak Cofidis jest to olbrzymi sukces.

Żałuję tylko, że nie utrzymał tej pozycji zbyt długo, ale nie jestem tym szczególnie rozczarowany. To był trudny etap, a on był zmęczony po intensywnej jeździe dzień wcześniej. Mimo wszystko 9. miejsce też jest w porządku, a my wciąż mamy w grze ośmiu kolarzy, co biorąc pod uwagę to, jak układa się wyścig, jest świetnym wynikiem. Teraz będziemy chcieli to wykorzystać, posyłając ich w ucieczki. Liczę szczególnie na hiszpańskich kolarzy – Fernandeza i Herradę. Będziemy robić wszystko, by sięgnąć w końcu po etapowy triumf.

Wróćmy jednak do Martina i jego ucieczki. Zawodnicy z czołówki klasyfikacji generalnej rzadko decydują się na taki krok…

Dlatego początkowo plany Guillaume’a nie obejmowały ataku. Wiedzieliśmy że kolejny etap – ten kończący się w Andorze, będzie bardzo trudny. No ale wiadomo, jak to jest. Czasem po prostu masz plan, a potem przychodzi wyścig i wszystko weryfikuje. Guillaume był w świetnej formie, a że etap był wymagający, to postanowił spróbować swoich sił. Faworyci puścili go, być może myśląc o sobotniej czasówce. Fajnie, że tak się to ułożyło – oczywiście jeszcze lepiej byłoby wygrać etap, ale Bauke Mollema był zbyt silny, by go dogonić i wygrać etap.

W trzecim tygodniu Martin będzie równie aktywny?

Hmmm, Guillaume jest bardzo mocny w górach i  chcielibyśmy wykorzystać jego umiejętności, by sięgnąć po jakiś triumf, ale nie chcemy robić tego kosztem dobrego wyniku w klasyfikacji generalnej – miejsce w czołowej “10” byłoby świetnym wynikiem dla naszego sponsora. A to utrudnia zabieranie się w odjazdy. Dużo zależy tutaj od szczęścia – czasem bardzo chcesz wygrać/zabrać się w ucieczkę i się nie udaje, innym razem robisz to nawet mimo tego, że przed etapem założenia były inne. Jednak niezależnie od wszystkiego, chcemy skończyć wyścig z jakimś zwycięstwem – jeśli nie Guillaume’a, to innego kolarza.

Jak na razie bardzo daleko od odniesienia go jest kolejny z liderów Cofidisu – Christophe Laporte. Jaka jest przyczyna jego słabszych występów na finiszach?

Wszyscy widzimy, jakim pociągiem dysponuje Mark Cavendish. Brytyjczyk może liczyć na świetnych kolegów z zespołu, a do tego sam jest niewiarygodnie mocny. Dlatego nie dziwi mnie to, że większość sprinterów ma z nim problemy. To jest jedna z przyczyn, dla których Christophe będzie widoczny w ucieczkach – wiemy że to dla niego jedyna szansa na odniesienie zwycięstwa. Na razie podczas większości etapów pełnił rolę pomocnika, ale mamy nadzieję, że w końcu uda mu się zabrać w odjazd. Wtedy walka o zwycięstwo będzie bardzo realna, ponieważ jest bardzo szybkim zawodnikiem. Nawet jeśli nie uważamy go już za sprintera.

Czyli świetna postawa Laporte’a podczas wiosennych klasyków nie była przypadkiem. W kolejnych sezonach będzie celował głównie w wyścigi jednodniowe?

Dokładnie tak. Wynika to głównie z chęci samego kolarza, ale przyczyny tej zmiany są też bardziej prozaiczne. Przede wszystkim bardzo przeszkadzają mu gorące temperatury – wtedy ma spore kłopoty. Tak było na przykład w Caracassonne [akurat tam Laporte zajął niezłe 7. miejsce w sprincie – przyp. red.]. Wiosną jest nieco chłodniej i właśnie to jest jeden z powodów, dla których nieźle radzi sobie w klasykach. Jest świeższy, bardziej wypoczęty i jest w stanie przygotować wyższą dyspozycję. Moim zdaniem spokojnie jest w stanie powalczyć o dobre wyniki w Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix

Udany występ w tym ostatnim wyścigu jest wielkim marzeniem waszego kolejnego zawodnika – Szymona Sajnoka. Niestety Polak nie miał najlepszego wejścia w sezon. Jest pan zawiedziony jego postawą?

Szymon jest wciąż młodym zawodnikiem i moim zdaniem udało mu się już zaliczyć kilka przyzwoitych występów. Wydatnie pomógł Consonniemu w Volta a Valenciana. Poza tym wiem, że jest bardzo skupiony na dobrym starcie w Igrzyskach Olimpijskich. Gdy wróci z tej imprezy, zobaczymy go w koszulce Cofidisu i mamy nadzieję, że pokaże, na co go stać. Na początku miał kłopoty, by odnaleźć się w nowym środowisku – teraz jest już lepiej. Dlatego naprawdę nie mogę się doczekać jego występów we wrześniu i październiku.

A jakie są wasze oczekiwania dotyczące jego występów w dalszej fazie sezonu?

Wydaje mi się, że Szymek nieźle zaaklimatyzował się w naszym zespole. Świetnie rozumie się na przykład z Simone Consonnim. Wciąż szuka swojej drogi, musi nauczyć się francuskiego, nad czym oczywiście wciąż pracuje, ale jesteśmy dobrej myśli. Wierzymy w jego talent, ale na razie chcemy, żeby osiągnął pełnię swoich możliwości. Najlepiej, żeby pokazał ją już po Tokio, w końcu sięgając po pierwsze zawodowe zwycięstwo.

Mówiąc o Sajnoku bardzo często wybiega pan do okresu po igrzyskach. Tymczasem według Pro Cycling Stats nasz kolarz ma wystartować w Tour de Wallonie. Czy pańskie słowa oznaczają, że zabraknie go na wyścigu w Belgii?

Odpuści ten wyścig. Niedawno ustaliliśmy, że w najbliższych tygodniach będzie skupiał się już wyłącznie na igrzyskach. Prawdopodobnie zobaczymy się dopiero po jego powrocie z Tokio.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Sajnok do Japonii w ogóle nie pojedzie. Zmieniło się to dopiero po jego transferze do Cofidisu. Czy to była wasza wspólna decyzja?

Tak, rozmawiałem o tym z Szymkiem i z Markiem Leśniewskim. Z Markiem łączą mnie całkiem dobre relacje, bo znamy się jeszcze z czasów naszej kariery zawodniczej. Obaj robimy wszystko co w naszej mocy, by zapewnić Szymonowi jak największy komfort w przygotowaniach do igrzysk i zwiększyć jego szanse na medal. Dla nas to też jest ważne. Wiemy, że wyjazd na taką imprezę to spełnienie marzeń dla każdego kolarza. W dodatku wielu kolarzy ma w swoim życiu tylko jedną, no może maksymalnie dwie szanse na to, by pojechać na taką imprezę.

A co po Tokio? Kilka miesięcy temu Szymon mówił nam, że rozważa starty na Vuelcie i w Tour de Pologne. A jak teraz wygląda sytuacja?

Myślę, że nie będzie o to łatwo. Szymon, podobnie jak reszta torowców, wróci z Tokio bardzo późno. Do tego dochodzą te wszystkie restrykcje związane z koronawirusem. Dlatego prawie na pewno odpuści start w Vuelcie – ten wyścig wymaga po prostu bardzo konkretnych przygotowań, których nasz młody sprinter po prostu nie jest w stanie wykonać.

Jeśli chodzi o Tour de Pologne – na jego występ w tym wyścigu wciąż są jeszcze szanse, ale ostateczną decyzję podejmiemy dopiero po igrzyskach. Na pewno świetnie byłoby, gdyby udało nam się to zrobić. Chcemy tego my, chce tego Szymek, no ale tak jak już mówiłem: wcześniej czeka go długa podróż z Tokio, później przyjdzie pewnie jet-lag. No, ale zobaczymy, jak to będzie wyglądało.

Załóżmy jednak, że Sajnok w sierpniu wystąpi w Tour de Pologne. Jaka byłaby wtedy jego rola?

Jeśli przyjedzie do Polski, to tylko jako główny sprinter. Dostanie szansę, by powalczyć o jakieś dobre wyniki. Wyobraź sobie go sięgającego po swój pierwszy zawodowy triumf w Polsce. To by było coś wspaniałego dla niego i całego Cofidisu. To jednak wciąż jest duża niewiadoma. Jeśli po Tokio nie będzie się czuł wystarczająco dobrze, po prostu odpuścimy.

Czytałem niedawno pańską wypowiedź na temat Elii Vivianiego. Jego odejście jest już przesądzone?

Tak, miło nam się współpracowało, ale dalsza wspólna wędrówka nie ma już większego sensu. Jesteśmy rozczarowani tym co pokazał. Miał być liderem naszego zespołu. Kimś kto wygra wiele wielkich wyścigów i zapewni nam około 2000 punktów do rankingu UCI. Niestety, próbowaliśmy wszystkiego, ale ostatecznie nic takiego się nie stało. Coś po prostu nie zadziałało i doszliśmy do wniosku, że dalsza kontynuacja współpracy po prostu nie ma sensu.

Kiedy została podjęta decyzja? Po ostatnim Giro, które było głównym celem Włocha?

To jest efekt wielu nakładających się rzeczy. Elia ani przez moment nie był kolarzem, jakiego znaliśmy z czasów Deceunincku. Jasne, wygrał Cholet, wygrał etapy Adriatica Ionica Race, ale na przykład już jego występ w Giro był dla nas rozczarowaniem. Miał do dyspozycji mocny pociąg, a nie udało mu się sięgnąć po zwycięstwo, ba, momentami lepiej od niego wyglądał Simone Consonni.

Ale czy rzeczywiście był taki słaby? Przed sezonem miał kłopoty z sercem, a mimo to w Giro zajął kilka miejsc w top 3, nieźle radził sobie nawet na trudniejszych etapach…

Domyślam się, że Elia robił co w jego mocy, by spełnić nasze oczekiwania, no ale niestety nie był w stanie tego zrobić. Takie jest kolarstwo. Czasem robisz wszystko, by wygrać, a na końcu przegrywasz. My musimy myśleć o tym, co jest najlepsze dla zespołu. O zwycięstwach, nie tylko o miejscach w czołówce. Musimy ciągle się rozwijać i w tym celu musimy zatrudniać coraz lepszych kolarzy.

Zakładam więc, że będziecie potrzebowali nowego sprintera [w mediach mówi się głównie o Bryanie Coquardzie – przyp. red]. A czy macie jeszcze jakieś inne cele transferowe?

Zgadza się, sprinter jest dla nas w tym momencie kwestią priorytetową. Oprócz niego przydaliby się nam jacyś pomocnicy dla Guillaume’a Martina. Poza tym przydaliby nam się goście od nadawania tempa na płaskim terenie, którzy nieźle jeździliby na czas. Na razie jednak jest zbyt wcześnie na konkrety – na naszej liście życzeń jest wielu zawodników i myślę, że za jakieś 50 dni będziemy w stanie ogłosić kilka ciekawych nazwisk.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments