fot. EF Education-NIPPO

34-letni Kolumbijczyk na półmetku Wielkiej Pętli zdaje się być na doskonałej pozycji, by po raz drugi w karierze stanąć na podium na Polach Elizejskich. Obecnie jest wiceliderem klasyfikacji generalnej jadąc w sposób wyjątkowo efektywny, lecz zdecydowanie nieefektowny.

Gdyby nie zaglądać w wyniki, wielu kibiców mogłoby nawet nie zauważyć, że zawodnik EF Education – Nippo w ogóle bierze udział w tegorocznym Tourze, a jednak jedzie i to dokładnie w taki sposób jak Wielkie Toury powinno się jeździć, nie będąc kolarzem najsilniejszym. Rigo kolejny raz w swojej długiej karierze prezentuje wybitny spryt i umiejętności oszczędzania energii wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Doświadczeniem góruje nad większością rywali, co pozwoliło mu przejechać pierwszy tydzień rywalizacji bez żadnego upadku, a jak wiemy, w tym roku było to nie lada wyzwaniem. Uran wie, że nie jest najmocniejszym zawodnikiem w stawce, więc nigdy nie szarżuje, podjazdy jeździ równym tempem bardzo rzadko przeprowadzając ataki, zazwyczaj jest tym, który na nie odpowiada. Jego taktyka sprawdza się świetnie, dokładając do tego bardzo dobrą jazdę na czas, jaką dysponuje Kolumbijczyk, tworzy nam się przepis na gwarantowane podium Wielkiego Touru.

W dniu przerwy o sposób Urana na takie wyniki zapytano Neilsona Powlessa, jego drużynowego kolegę, Amerykanin odpowiedział:

– Jest bardzo zrelaksowany, nigdy się nie spina ani nie stresuje. Ma wielkie doświadczenie wie, jak się zachować w danych sytuacjach pozwalając się męczyć innym. Myślę, że kluczem do jego sukcesu jest chłodna głowa, którą zawsze zachowuje.

Rigoberto słynie ze swojego optymistycznego podejścia nie tylko do kolarstwa, ale i całego życia. Wychowany w trudnych warunkach, stracił ojca mając zaledwie 14 lat, przejął obowiązki głowy rodziny. Opuszczał dom, w którym mieszkał z matką i młodszą siostrą o siódmej rano, by wrócić po północy. Dzień rozpoczynał zajęciami w szkole, następnie trenował, a długie wieczory spędzał pracując na utrzymanie rodziny. Mimo tak wymagającego trybu życia, Rigo w nim trwał. Ciężka praca finalnie przyniosła swoje efekty. Uran wynikami na lokalnej kolarskiej scenie zapracował na kontrakt w Europie. Zaczynając na samym dole dotarł na szczyt sportowego świata, pozostając sobą, pozytywnym chłopakiem z Urrao, który pokona wszystkie przeciwności, by osiągnąć swoje cele.

Czego możemy się spodziewać po Uranie na kolejnych etapach La Grande Boucle? Dalej zabójczej skuteczności – zbliżające się górskie etapy zawierają podjazdy wznoszące się na ponad 2000 metrów nad poziom morza, co tylko może działać na korzyść wychowanego na wysokości srebrnego medalisty Igrzysk Olimpijskich z Londynu. Nie oczekiwałbym po nim szalonych ataków na pozycję obecnego lidera Tadeja Pogačara (UAE-Team Emirates), a raczej obronę przed naciskającymi rywalami z dalszych lokat. Największym zagrożeniem zdaje się być wchodzący na coraz wyższy poziom Jonas Vingegaard (Team Jumbo-Visma), który dorównuje Uranowi w walce z czasem, a w górach prezentował się ostatnio nawet lepiej niż Kolumbijczyk.

Czy trzecie miejsce będzie dla Rigo porażką? Absolutnie nie, kto przed wyścigiem stawiał go tak wysoko, zważając na obsadę, z którą przyszło mu się zmierzyć? Pewnie niewielu, a jednak Uran po raz kolejny udowadnia, że mimo wieku, jeszcze nie należy go skreślać. Gdyby jednak dopadł go poważniejszy kryzys i wypadłby z czołowej trójki, czy 34-latek by rozpaczał? Jak sam kiedyś powiedział, wygrał w życiu już tyle, że nie jest w stanie załamać go jedna czy druga porażka. Są rzeczy większe i ważniejsze. Poza wybitną kolarską inteligencją właśnie to w jego postaci urzeka mnie najbardziej, nieważne co przytrafi mu się na szosie, poza nią zawsze pozostanie takim samym, dobrym i ciepłym człowiekiem. Rigo to jedna z najbardziej pozytywnych postaci dzisiejszego peletonu i nie potrafię nie trzymać za niego kciuków.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments