fot. UAE-Team Emirates

Lider wyścigu Tour de France Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) powiedział podczas konferencji prasowej w pierwszym dniu przerwy, że jego forma jest zgodna z oczekiwaniami. Nie miał również wątpliwości co do siły swojej drużyny, która jest – jak zapewniał – w stu procentach zmotywowana, aby bronić maillot jaune. 

Tadej Pogačar zakończył pierwszy tydzień wyścigu z przewagą dwóch minut i jednej sekundy nad drugim Benem O’Connorem (AG2R La Mondiale). Na dwóch alpejskich etapach zdominował konkurencję do tego stopnia, że lider Movistaru Enric Mas powiedział, że „atakował, jakby reszta nie istniała”. W związku z tym dziennikarze pytali Słoweńca, czy jest w takiej formie, jakiej się spodziewał, czy może rywali są słabsi niż myślał. 

– Tak, jestem bardzo zadowolony z dyspozycji, w jakiej się znajduję – spodziewałem się czegoś takiego, spodziewałem się takich liczb. Jednak rzeczywiście tegoroczna edycja jest bardzo trudna od samego startu, ponieważ wydarzyło się dużo kraks, które pokrzyżowały plany wielu kolarzom i to z pewnością kosztowało i kosztuje ich wiele energii. Ja miałem szczęście, ponieważ miałem tylko jedną niegroźną kraksę, na której niewiele ucierpiałem

– mówił Pogačar i przyznał, że jak dotychczas jego najlepszym dniem w tegorocznym Tour de France był ósmy etap, gdzie zaatakował 30 kilometrów przed metą, na podjeździe Col de la Colombiere.   

Rzeczywiście na ósmym etapie czułem się świetnie. Bardzo odpowiadała mi także pogoda – w przeciwieństwie do wczoraj nie było zbyt zimno. Myślę, że dla wielu był to jeden z najbardziej wymagających dni na rowerze.

Tadej Pogačar odrzucał także wszelkie sugestie co do tego, że drużyna UAE Team Emirates nie jest na tyle mocna, by obdarzyć go pełnym wsparciem.

Myślę, że nasza drużyna jest w tym roku bardzo mocna, jest jedną z najmocniejszych drużyn w peletonie. Wszyscy dają z siebie wszystko dla mnie. [Marc] Hirschi ma przemieszczony bark, mieliśmy kilka kraks, ale pomimo to jesteśmy zmotywowani, by bronić żółtej koszulki.

W środę na kolarzy czeka słynny podjazd Mont Ventoux, z którym przyjdzie im zmierzyć się dwa razy – raz od łatwiejszej strony od miasteczka Sault, a drugi raz od tej tradycyjnej, czyli z początkiem podjazdu w Bedoin. Więcej o tym można przeczytać TUTAJ. Tadej Pogacar nie ukrywał, że nie wie zbyt wiele o historii tej góry i jej znaczeniu dla kolarstwa, ale jak zawsze będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony.

Rzeczywiście to jest góra pełna historii, trochę o niej wiem, jednak myślę, że nie wiem wszystkiego. Nie robiłem rekonesansu tego podjazdu. Oczywiście bardzo chciałbym zaprezentować się tam, jak najlepiej, ale jednocześnie w tym momencie nie widzę siebie w miejscu, w którym miałbym dopisać coś do wielkiej historii tej góry. 

Lider zespołu UAE Team Emirates po raz pierwszy w swojej karierze znalazł się w sytuacji, w której musi bronić żółtej koszulki lidera. Poprzednio bowiem założył ją tuż przed etapem przyjaźni na Polach Elizejskich w Paryżu. Pogačar był więc pytany o to, czy miał motywację, aby pokazać, że potrafi zwyciężyć w Wielkiej Pętli także w innych okolicznościach. 

Oczywiście, największą moją motywacją było dla mnie to, aby także w tym roku pokazać, że jestem mocny. Zawsze chcę pokazywać światu na co mnie stać i jak mocny jestem. Zawsze startuję w wyścigach z myślą, aby dać z siebie wszystko

– dodał Pogačar i w ten sposób zakończyła się anglojęzyczna część konferencji prasowej.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments