fot. Movistar Team

Hiszpański zawodnik rozważa podjęcie kroków prawnych przeciwko kobiecie, w którą pierwszego dnia Tour de France uderzył rozpędzony peleton. Marc Soler (Movistar Team) był jednym z najbardziej poszkodowanych tamtego dnia, złamał oba łokcie oraz nadgarstek, a mimo to dotarł do mety jako ostatni zawodnik.

Wycofanie się z Tour de France jest ogromnym ciosem dla hiszpańskiego zawodnika. To już drugi Wielki Tour w tym roku, z którego musi się wycofać z powodu kontuzji, wcześniej na Giro d’Italia również zanotował kraksę, wyłączającą go z walki o końcowy sukces. W rozmowie z gazetą La Vanguardia były zwycięzca Paryż-Nicea mówi tak:

“Nie wiem co mam robić. Rozważam by pozwać tego kibica do sądu. Dla mnie to cały Tour stracony. Jestem wściekły.”

Następnie Hiszpan porównał swoje kraksy z włoskiego Giro i teraz z Touru:

“Giro było bardzo frustrujące, był to wyścig, do którego bardzo długo się przygotowywałem, miałem świetną szansę, ale Tour jest jeszcze gorszy. To nie był incydent wyścigowy. To wszystko wydarzyło się przez kibica, który najwyraźniej nie lubi kolarstwa.”

W kolejnych swoich wypowiedziach Soler opisuje całe wydarzenie z własnej perspektywy:

“Wszystko wydarzyło się, gdy droga zaczęła się zwężać a my próbowaliśmy być na odpowiednich pozycjach w peletonie. Byliśmy blisko czoła, a nagle wszyscy kolarze Jumbo-Visma jadący tuż przede mną upadli. Wyleciałem w powietrze i bardzo mocno upadłem na ręce. Próbowałem wstać, ale nie mogłem, nie miałem zupełnie siły w ramionach. Mechanik mnie podniósł, usiadłem na poboczu i byłem skołowany. Ekipa powiedziała mi bym spróbował kontynuować wyścig, do mety było wciąż aż 50 kilometrów. Nie wiem, jak to zrobiłem, nie mogłem zmieniać biegów czy hamować. Docierając na metę martwiłem się czy zmieściłem się w limicie czasu, ale zdecydowanie nie to powinno być wtedy moim największym problemem. W busie nie mogłem sam się rozebrać, ekipa mi pomogła rozcinając strój nożyczkami.”

Na Marca Solera czeka teraz co najmniej 4 tygodnie rozbratu z rowerem. Całe szczęście jego kontuzje nie wymagają operacji, a jedynie stabilizowania kości by odpowiednio się zrosły. Szans na start we Vuelcie raczej nie ma, ale Hiszpan wierzy, że jeszcze w tym sezonie stanie na linii startu. Na zakończenie rozmowy mocno dołączył do licznego grona kolarzy krytykujących działania CPA (Stowarzyszenie Kolarzy Zawodowych).

“CPA jedynie wie, jak wyciągać ręce po nasze pieniądze. Martwią się tylko o jakieś głupie bidony czy pomiary długości skarpet. Gdy przychodzi do poważnych problemów i prawdziwej pracy ta organizacja w ogóle nie funkcjonuje.”

Oskar Sasak

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments