fot. Twitter / Thomas De Gendt

Brent Van Moer wyrósł w tym roku na jednego z lepszych specjalistów od ucieczek. Zabierał się w skuteczne odjazdy między innymi w Tirreno-Adriatico i Criterium du Dauphine – we Włoszech, po finiszu z małej grupki, zajął drugie miejsce, natomiast w “Delfinacie” nie miał sobie równych i po zwycięstwie założył żółtą koszulkę lidera.

Swoich sił próbował też w ucieczce w jednodniowym Ronde van Limburg. Wyglądało na to, że uda mu się zwyciężyć po samotnej szarży, jednak na ostatnim kilometrze został źle pokierowany, co zaprzepaściło jego szanse na triumf.

Było niemalże pewne, że Brent Van Moer będzie starał się uciekać również w Tour de France. Ze względu na wycofanie się z wyścigu Caleba Ewana, lidera formacji Lotto Soudal, który złamał obojczyk, Belg mógł zabrać się w odjazd już na czwartym etapie.

– Wraz z wycofaniem się Caleba Ewana straciliśmy najszybszego zawodnika w drużynie. Wczoraj na kolacji atmosfera była ponura, ponieważ, ze względu na wiele sprinterskich etapów, nasza ekipa była zbudowana wokół Caleba. Z tego powodu musieliśmy zmienić taktykę i zacząć jeździć bardziej ofensywnie

– mówił Brent Van Moer cytowany przez biuro prasowe ekipy.

Belg utworzył ucieczkę z Pierre’em-Luciem Perichon z Cofidis, Solutions Credits. Zawodnicy nie wypracowali sobie dużej przewagi i wydawało się, że cały czas byli kontrolowani przez peleton. Na kilkanaście kilometrów do mety Brent Van Moer zostawił Francuza za swoimi plecami i rozpoczął szarżę.

Przez długi czas jechał około minutę przed główną grupą, ale w końcówce jego przewaga zaczęła maleć. Został złapany zaledwie 200 metrów przed metą, podobnie jak przed czterema laty Maciej Bodnar.

– Pomimo małej szansy na sukces, zdecydowałem się na ucieczkę. Oczywiście wiedziałem, że ciężko będzie utrzymać się przed peletonem w Tour de France, ale walczyłem i dawałem z siebie wszystko – zawsze to robię. Takie etapy, pofałdowane, bardzo mi pasują. Udowodniłem to już w Dauphine, Tirreno-Adriatico i Ronde van Limburg. Na 15 kilometrów do mety koledzy powiedzieli mi przez radio, że mogę wygrać, co bardzo mnie podbudowało. Niestety zostałem złapany tuż przed metą, co jest dla mnie bardzo ciężkie

– mówił Belg.

– Właśnie ze względu na takie ucieczki drużyna wybrała mnie na Tour de France. Choć szkoda, że nie udało mi się wygrać etapu, muszę spojrzeć na to z innej perspektywy – mam 23 lata i mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele okazji

– zakończył.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments