Alpecin-Fenix

Początek tegorocznego Tour de France jest świetny w wykonaniu kolarzy Alpecin-Fenix. Niestety nie wszyscy zawodnicy belgijskiego zespołu są zadowoleni z rozwoju sytuacji.

Choć na finiszu wczorajszego etapu Wielkiej Pętli Jasper Philipsen kapitalnie rozprowadzał Tima Merliera, a na mecie obaj panowie ustrzelili dublet, to chwilę później Het Nieuwsbald zauważył, jak w belgijskim obozie dochodzi do scysji. Jej uczestnikami mieli być Philipsen i Kristof De Kegel – jeden z dyrektorów ekipy. Potem, udzielając wywiadów Belg mówił:

To, co zrobiliśmy dziś było niesamowite. Byliśmy fantastyczni jako zespół. Jednak nie przyjechałem tu jako rozprowadzający Tima Merliera – moim celem jest wygrywanie. Dlatego liczę na to, że dostanę ku temu okazje.

– zapowiadał.

Mieszanym uczuciom Belga nie należy się dziwić. W końcu ciężko uwierzyć, że jako jeden z najbardziej utalentowanych sprinterów w peletonie, opuszczał World Tour tylko po to, by w Alpecin-Fenix pełnić rolę pomocnika. Z doniesień Het Nieuwsblad wynika, że początkowo plan był taki, by Merlier przejechał Giro, a Philipsen Tour. W tym sezonie młodszy z Belgów nie zawiódł oczekiwań – wygrał już dwa etapy Wyścigu Dookoła Turcji i Scheldeprijs, ale na jego nieszczęście drugi ze sprinterów spisywał się jeszcze lepiej.

Przed rozpoczęciem Tour de France aż siedmiokrotnie mógł podnosić ręce w geście zwycięstwa. Raz zrobił to nawet w Giro d’Italia, gdzie pokonał takie sprinterskie sławy jak Caleb Ewan, Fernando Gaviria, Giacomo Nizzolo czy Elia Viviani. Dlatego szefowie zespołu zmienili plany i pozwolili mu wystartować także w Tour de France, co okazało się trafioną, choć bolesną dla Philipsena, decyzją.

Co będzie dalej? Czy po wczorajszym zwycięstwie Merliera włodarze zespołu dadzą szansę na życiowy sukces także drugiemu ze swoich kolarzy? A może wciąż będą stawiali na 28-latka nawet kosztem ewentualnego pogorszenia atmosfery? Być może dowiemy się tego już dziś, podczas kolejnego sprinterskiego odcinka.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments