fot. UAE Team Emirates / bettiniphoto.net

Tadej Pogačar, który broni tytułu zwycięzcy Tour de France, przyznał, że pomimo objęcia prowadzenia w klasyfikacji młodzieżowej nie ma zbyt wielu powodów do świętowania. W kraksach na pierwszym etapie ucierpiało aż czterech kolarzy drużyny UAE Team Emirates, ale na szczęście nie było wśród nich Rafała Majki. 

Najpoważniejszy w skutkach upadek zaliczył Marc Hirschi, który w barwach Team Sunweb wygrał w ubiegłorocznej edycji Wielkiej Pętli etap. Szwajcar ma wybity bark, ale nie doznał złamania obojczyka. Jak poinformował lekarz zespołu dr Jeroen Swart, rano zostanie oceniona kondycja Hirschi, a następnie zapadnie decyzja, czy przystąpi do drugiego etapu. 

W kraksach uczestniczyli także trzej inni kolarze UAE Team Emirates: Mikkel Bjerg, Brandon McNulty oraz Rui Costa. Wszyscy doznali stłuczeń wielu miejsc ciała oraz zaliczyli solidną przysłowiową kolarską „obcierkę”. Najbardziej spośród nich ucierpiał Bjerg, który stłukł sobie prawe kolano, łokieć oraz mięsień dwugłowy uda. Pomimo to wszyscy będą kontynuować ściganie w Tour de France. 

Zmartwiony zaistniałą sytuacją był po etapie lider zespołu Tadej Pogačar, który nie widział nawet sprzyjających okoliczności do świętowania tego, że objął prowadzenie w klasyfikacji młodzieżowej. 

To był naprawdę bardzo ciężki pierwszy etap – było kilka naprawdę dużych kraks i miejmy nadzieję, że wszyscy mają się dobrze. Marc [Hirschi] zaliczył poważny upadek i mamy nadzieję, że nie skończy się to tak źle. Cieszę się, że mamy już ten pierwszy dzień za sobą i oby jutro było nieco spokojniej. Cieszę się, że założyłem białą koszulkę, ale mając w świadomości te wszystkie kraksy, to nie ma zbyt wielu powodów do świętowania

– skomentował po etapie obrońca tytułu zwycięzcy Tour de France. 

TUTAJ znajduje się bardziej szczegółowy raport po kraksach na pierwszym etapie.  

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments