fot. Alpecin-Fenix

Bez zbędnych rozgrzewek, poklepywań po plecach i sprinterskich parad. 108. edycja Tour de France już dziś rozpocznie się pagórkowatym etapem w malowniczej Bretanii, gdzie pretendenci do tytułu ramię w ramię walczyć będą ze specjalistami od wyścigów klasycznych o swoje pierwsze zyski i straty. Zapowiada się wybuchowo!

Pierwsze odcinki każdej edycji Wielkiej Pętli charakteryzuje duża nerwowość w peletonie, przekładająca się zazwyczaj na wykraczającą poza standard liczbę kraks, a ten dzisiejszy wydaje się być zaprojektowanym już z myślą o wzniecaniu jeszcze większego chaosu. Co prawda wbrew wcześniejszym prognozom bretońskie szosy prawdopodobnie pozostaną w sobotnie popołudnie suche, ale ich wąskie nitki prowadzące przez niezliczone pagórki (w tym sześć kategoryzowanych), bardzo skomplikowany dojazd do finałowego wzniesienia i brak reguły 3 kilometrów to i tak gotowy przepis na kilka małych niespodzianek, jeśli nie katastrof.

Znajdujemy się w regionie z trudem wydartym oceanowi, o czym przypominają głęboko rozcinające ląd wybrzeża riasowe, dlatego pisząc o podjazdach, cały czas znajdujemy się w przedziale 0-300 metrów n.p.m. Pierwsze trzy z nich pokonane zostaną tuż po wyjeździe z goszczącego grand depart Touru Brestu, co powinno umożliwić szybkie uformowanie się odjazdu dnia. Trasa o łącznej długości 197,8 kilometra nieustannie wznosić się będzie i opadać na całym dystansie, co złoży się na przewyższenie sięgające 2785 metrów, ale stopień trudności wzniesień dość wyraźnie rośnie w jego drugiej części.

Na specjalną uwagę zasługuje finałowy podjazd pod Cote de la Fosse aux Loups (3 km, śr. 5,7%, max. 14%), którego najtrudniejszy odcinek znajduje się tuż po rozpoczęciu tej krótkiej wspinaczki, dlatego istotne dla losów etapu rozstrzygnięcia paradoksalnie zapaść mogą na kilku poprzedzających go kilometrach. Tam możemy spodziewać się rozgrywanych na bardzo wysokim tempie przepychanek pomiędzy najsilniejszymi ekipami wyścigu i specjalistami od wyścigów klasycznych, które urozmaicą liczne ronda, szykany, zwężenia i nawroty. Żeby walczyć o zwycięstwo i żółtą koszulkę, trzeba rozpocząć podjazd na czele grupy, choć Mathieu van der Poel może nie po raz pierwszy udowodnić, że nie mam racji.

Oto, co na temat 1. etapu 108. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 1, 26 czerwca: Brest > Landerneau (197,8 km)

Tegoroczna edycja Tour de France wystartuje w Bretanii. Trasa obfituje w krótkie podjazdy – na przykład Côte de Stang Ar Garront (2 km; 3,4%), Côte de Saint-Rivoal (2,5 km; 3,9%) czy Côte de la Fosse aux Loups (3 km; 5,7%). Jeśli chodzi o finałową wspinaczkę, najtrudniejsza jest pierwsza część – przez kilometr nachylenie wynosi tam średnio prawie 9%. Tam też możemy spodziewać się ataków mniej dynamicznych kolarzy, którzy nie mieliby szans w finiszu z okrojonej grupy. Jeśli do takiego dojdzie, o triumf powalczą puncherzy i silniejsi sprinterzy.

Pogoda

Wbrew wcześniejszym obawom, szanse na deszczowy start Touru znacznie spadły (do ok. 30%), dlatego aura nie powinna dołączyć do czynników komplikujących uczestnikom wyścigu pierwszy dzień zmagań. Podczas pokonywania finałowego podjazdu kolarzom towarzyszyć będzie wiatr w plecy.

Faworyci

Dziś o etapowy triumf i żółtą koszulkę walczyć będą specjaliści od wyścigów jednodniowych oraz bardziej dynamiczni z liderów na klasyfikację generalną, których do trzymania się na czele głównej grupy dodatkowo zmusi brak reguł 3 kilometrów i 3 sekund.

Faworytem jest Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix), którego nieziemskiego przyspieszenia nie trzeba już nikomu reklamować, a konfiguracja finałowego podjazdu ze stromym odcinkiem u samego podnóża powinna tylko uwypuklić jego najsilniejsze strony. Warunkiem jest jednak skuteczna walka o pozycje na dojeździe do Cote de la Fosse aux Loups, a jak wiemy Holendrowi nie raz zdarzało się rozpoczynać tego typu wspinaczkę z dalszych miejsc, czym zamiast zyskiwać przewagę, holował swoich rywali.

Jumbo-Visma ma na sobotni finisz aż dwie niezłe opcje w osobach Primoza Roglica i Wouta van Aerta, co w nieco innych okolicznościach mogłoby umożliwić holenderskiej ekipie zastosowanie bardzo interesujących manewrów taktycznych. Wydaje się, że dziś będzie na jakiekolwiek kombinacje zbyt szybko i zbyt nerwowo, ale już odpowiedź na pytanie, czy Belg będzie mógł podjąć próbę walki o swoje indywidualne zwycięstwo podpowie, jak Jumbo-Visma planuje rozgrywać tegoroczny Tour de France.

Na dzisiejszej trasie powinien błyszczeć również ten, z myślą o którym została zaprojektowana, czyli Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step). Co prawda konfiguracja z najbardziej stromym ostatnim odcinkiem finałowego podjazdu byłaby dla Francuza wersją optymalną, ale od założenia żółtej koszulki po raz kolejny tak czy inaczej dzieli go tylko przespana walka o pozycje van der Poela i pozabiegowe braki w dyspozycji van Aerta.

W walce o etapowe zwycięstwo mogą się dziś również liczyć radzący sobie w pagórkowatych klasykach sprinterzy, jak Sonny Colbrelli (Bahrain-Victorious), Alex Aranburu (Astana-Premier Tech), Peter Sagan (Bora-hansgrohe), Michael Matthews (BikeExchange), Benoit Cosnefroy (AG2R Citroen), Christophe Laporte (Cofidis) i Ivan Garcia Cortina (Movistar).

Z szerokiego grona liderów na klasyfikację generalną, najwyżej dzisiejszy etap powinni ukończyć wspomniany już Roglic, a obok niego Tadej Pogacar (UAE-Team Emirates), Geraint Thomas (INEOS Grenadiers) i Alejandro Valverde (Movistar).

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments