fot. Dariusz Krzywański

Wczoraj w Kartuzach kobiety rywalizowały w wyścigu ze startu wspólnego. Trzecie miejsce w elicie, i tym samym pierwsze wśród orliczek, zajęła Dominika Włodarczyk (MAT ATOM Deweloper Wrocław / Fundacja BB).

Kolarki ścigały się na pofałdowanej, 133-kilometrowej trasie ze startem i metą w Kartuzach. Oprócz zawodniczek zagranicznych ekip UCI, głównymi faworytkami do końcowego triumfu były kolarki MAT ATOM Deweloper Wrocław / Fundacja BB oraz TKK „Pacific” Nestle Fitness Toruń Cycling Team. Ostatecznie w finiszu z dużej grupy najszybsza była Karolina Karasiewicz z toruńskiej ekipy. Podium uzupełniły też Daria Pikulik (KK Lark Ziemia Darłowska) i Dominika Włodarczyk, reprezentująca MAT ATOM Deweloper Wrocław / Fundacja BB. 20-latka została też mistrzynią Polski w kategorii do lat 23.

Mimo tego po wyścigu miała mieszane uczucia, ponieważ ekipa liczyła na zdobycie koszulki z orłem w elicie.

– Chciałyśmy po prostu wygrać, ale nie w orliczkach, tylko w elicie, bo to był nasz główny cel. Ja dzisiaj tak naprawdę nie miałam walczyć o najwyższe laury, bo, tak jak mówię, koszulka jest priorytetem chyba dla każdego klubu. Dzisiaj niestety nam się nie udało, bo Łucja (Pietrzak) wywróciła się w końcówce i musiałam jakoś to łatać, więc niedosyt jest, ale ja osobiście też się cieszę z tego trzeciego miejsca

– mówiła nam Dominika Włodarczyk.

– Koszulka w U23 to dobry wynik, trzecie miejsce w elicie też jest dobrym wynikiem, ale najlepszym byłaby dzisiaj koszulka mistrzyni Polski elity. Nawet nie musiałabym to ja stać na tym podium, ale któraś z moich koleżanek. Wtedy myślę, że cieszyłabym się jeszcze bardziej niż teraz, aczkolwiek dzisiaj wyszło tak, a nie inaczej. Sport jest brutalny, nie zawsze wygrywa najsilniejsza

– dodała.

Oprócz niej we wczorajszym wyścigu jechało jeszcze 13 innych kolarek ekipy MAT ATOM Deweloper Wrocław / Fundacja BB, przez co były w stanie kontrolować każdą akcję, która zawiązywały się na trasie. Kolarki wrocławskiej drużyny jechały bardzo aktywnie, ale nie było to łatwe – jak mówiła nam Dominika Włodarczyk, ciągłe kalkulowanie, który odjazd jest groźny, a który nie, było bardzo męczące psychicznie.

– Taki był plan, żeby kontrolować ten wyścig, było nas sporo, liczbowo przewyższałyśmy inne kluby, więc miałyśmy o tyle łatwiej, że mogłyśmy to w miarę kontrolować – żeby nic nie jechało bez nas, tak naprawdę bez takich wyznaczonych osób, które mogłyby pojechać w odjazd. Cały czas musiałyśmy kalkulować – czy dany odjazd nam pasuje, czy go gonimy, czy nie, więc takie mistrzostwa Polski, które trwają cztery godziny, są niezłym sprawdzianem nie tylko fizycznym, ale także psychicznym, bo ciągłe kalkulowanie jest męczące

– tłumaczyła.

– Starałam się dzisiaj pomagać dziewczynom. Czy mi to wyszło, czy nie – będziemy o tym rozmawiać, bo takie wyścigi trzeba analizować, żeby wyciągać jakieś wnioski, aczkolwiek tak na gorąco ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć. Z jednej strony jestem zadowolona, ale z drugiej – niedosyt jest

– dodała.

Niska średnia prędkość ≠ łatwy wyścig

Wczorajszy wyścig kobiet nie należał do najszybszych. Średnia prędkość na 133-kilometrowej trasie wyniosła 37,5 km/h. Mimo tego nie można powiedzieć, że były to łatwe zmagania.

– Tempo tego nie pokazywało, ale jak się jedzie 30 km/h, a za chwilę 50 km/h i takich cykli jest mniej więcej 20 w przeciągu pół godziny, to po prostu czuć to w nogach. Ja jestem zawodniczką dynamiczną, więc mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało, ale ktoś, kto jest mniej dynamiczny, na pewno o wiele bardziej cierpiał. Przede wszystkim dla mnie, i pewnie nie tylko dla mnie, dużym problemem był upał – w cieniu było z 34 stopnie, wypiłam 8-9 bidonów i znowu presja z tyłu głowy, że cały czas muszę jeść, pić, nawet jak mi się nie chce. Oprócz tego, że trzeba kontrolować wyścig, biorę bidon z bufetu i nagle ktoś skacze. Ten wyścig jest ciężki, bo mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami

– wyjaśniała Dominika Włodarczyk.

Specyfika wyścigu sprzyjała 20-latce, ale największą rolę w sukcesie Dominiki Włodarczyk odegrała wysoka forma, którą od pewnego czasu prezentuje. Z dobrej strony pokazywała się między innymi w zagranicznych wyścigach, w tym we wchodzącym w skład kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej Belgrade GP Woman Tour, gdzie wygrała etap i klasyfikację młodzieżową, a w „generalce” była druga. Na polskiej ziemi jej najlepszym wynikiem w tym roku było zwycięstwo w wyścigu z cyklu Pucharu Polski w Dobromierzu.

– W tym sezonie wygrałam jeden Puchar Polski, z czego jestem bardzo zadowolona, bo tak naprawdę uciekałam prawie przez cały wyścig i tam uwierzyłam trochę w swoje możliwości, uwierzyłam, że mogę, skoro wygrałam taki ciężki wyścig jadąc cały czas w odjeździe, to nie mogłam tego wygrać z przypadku. Później pojechałyśmy do Austrii (na SPORT.LAND Noe womens|kids tour), ten wyścig skończyłam z koszulką najlepszej góralki i to też mnie podbudowało, że nie walczę tylko w Polsce, ale za granicą też mogę. Ostatnio wygrałam też etap w Serbii, byłam najlepszą młodą zawodniczką i skończyłam druga w klasyfikacji generalnej, więc to też był dla mnie dobry wynik, bo jechały tam niektóre dziewczyny z World Touru – wiadomo, ścigały się w krajowych reprezentacjach, więc nie miały bardzo silnych drużyn, ale sam fakt, że objeżdżam takie dziewczyny na finiszu też podniósł moją samoocenę. Jak na razie sezon jest OK, tak mi się przynajmniej zdaję. To, co sobie zakładałam przed sezonem, powoli realizuję i po prostu cały czas chcę być coraz lepsza i lepsza

– mówiła.

Kolarka MAT ATOM Deweloper Wrocław utrzymała swoją bardzo dobrą dyspozycję aż do mistrzostw Polski – jednego z jej głównych celów. Pozwoliło jej to poprawić ubiegłoroczny wynik, kiedy to w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet zajęła szóstą pozycję (dało to drugie miejsce wśród orliczek). Przygotowanie odpowiedniej formy było jeszcze trudniejsze niż zwykle, z powodu pozakolarskich obowiązków.

– Była to jedna z moich docelowych imprez w tym sezonie. Teraz jestem też w czasie sesji, więc to też był dla mnie podwójnie wymagający czas, bo z jednej strony musiałam dbać o sen, o regenerację, a z drugiej muszę się teraz dużo uczyć, więc starałam się to jakoś pogodzić. Generalnie moja forma szykowana była pod ten wyścig i szczerze mówiąc, naprawdę czułam, że jest OK

– zakończyła Dominika Włodarczyk.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments