fot. Dariusz Krzywański

Świeżo upieczony mistrz Polski juniorów Mateusz Gajdulewicz z Warszawskiego Klubu Kolarskiego powiedział po zdobyciu złotego medalu, że był on celem numer jeden. Pomimo że Kacpra Gieryka pokonał zaledwie o dwie setne sekundy, ma nadzieję, że kibice zapamiętają jego złoto, a nie tę małą różnicę.   

Oczywiście, że moim planem było to, aby powalczyć o złoto. Chociaż przygotowania pokrzyżowała mi trochę choroba i trzy dni spędziłem bez roweru. Coś mnie złapało, chociaż nie do końca jeszcze wiem co. Czas, który tutaj uzyskałem jest o 40 sekund gorszy niż sobie zakładałem, jednak wybroniłem to złoto i mam nadzieję, że wszyscy zapamiętają to złoto, a nie różnicę, jaka dzieliła mnie i Kacpra. Gratulacje dla niego, bo zrobił ogromny progres od ostatniej czasówki i bardzo się cieszę, że mogłem z nim rywalizować.

Gajdulewicz planuje start w wyścigu ze startu wspólnego, choć nie wie, czego spodziewać się po swojej dyspozycji z powodu ostatnio przebytej choroby. 

Nastawianie jest takie jak zawsze, czyli zwyciężyć, chociaż mówiąc szczerze nie skupiałem się jeszcze na starcie wspólnym. W tym tygodniu myślałem o „czasówce”. Rozmawiałem z trenerem i nie jestem pewien, czy po chorobie będę w stanie wszystko wytrzymać, aczkolwiek myślę, że wszystko jest w porządku

Dodatkowo wyzwaniem dla kolarzy będzie upalna pogoda, co w połączeniu ze sporym dystansem ponad 130 kilometrów.

W zeszłym roku takie warunki pogodowe mi nie przeszkadzały, ale miałem więcej czasu na dostosowanie się do tego, a w tym roku to był praktycznie pierwszy start w słońcu i jeden z nielicznych suchych startów. Także może być to wyzwanie dla wielu zawodników i zobaczymy, jak ja sobie z tym poradzę. 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments