fot. Stanisław Aniołkowski/Facebook

Wciąż jeszcze aktualny mistrz Polski w kolarstwie szosowym ze startu wspólnego Stanisław Aniołkowski (Bingoal – Wallonie Bruxelles) deklaruje, że znajduje się w wysokiej formie przed krajowym czempionatem w Kartuzach. Zdaje sobie sprawę, że rzadko udaje się obronić ten tytuł, ale zapowiada, że zrobi wszystko, aby tego dokonać. Polecamy nasz wywiad z 24-latkiem.

Twoim ostatnim wyścigiem przed mistrzostwami Polski był Tour of Slovenia. Jakie są twoje wrażenie po tym starcie?

Zająłem kilka miejsc w czołówce, na przykład na pierwszym etapie [Staszek Aniołkowski był czwarty]. Potem niestety było trochę gorzej, miałem także problemy techniczne, które nie pozwoliły mi dotrwać do końcówki i powalczyć na finiszu, ale generalnie jestem z siebie oraz z tego, jaką obecnie prezentuję dyspozycję zadowolony. To był dobry start przed mistrzostwami Polski. Wcześniej ścigałem się we Francji na wyścigu Boucles de la Mayenne, który był dość ciężki, także myślę, że połączenie tych dwóch startów, tej intensywności, z której miałem do czynienia, będzie procentować podczas mistrzostw Polski.

W kontekście Wyścigu dookoła Słowenii chciałabym zapytać cię jeszcze o finisz na ostatnim etapie do Nowego Miasta. W telewizji wyglądało to tak, że na ostatnim zakręcie straciłeś pozycję, a wydaje się, że mogło być inaczej, gdybyś dysponował lepszym rozprowadzeniem. Powiedz, jak to widzisz ze swojej perspektywy.

Zgadza się, że na tym finiszu ważne było rozprowadzenie oraz to, aby zająć dobrą pozycję przed ostatnim zakrętem, który znajdował się 300 metrów przed metą. Ja próbowałem radzić sobie sam i wymyśliłem, że trzeba wejść w ten zakręt z prawej strony, ponieważ podczas wcześniejszych przejazdów przez linię mety, widziałem, że ta strona jest szybsza, że pierwszych około dziesięciu kolarzy praktycznie nie hamowało w tym zakręcie. Jednak nie przemyślałem tego, że na ostatniej rundzie nie będzie miało to znaczenia i okazało się, że ci zawodnicy, którzy „wepchali” się na lewą stronę spowodowali, że ci z prawej zostali wyrzuceni do barierek, no i musieliśmy dość ostro hamować. W rezultacie praktycznie zatrzymałem się w miejscu, a przede mną był jeszcze kolarz UAE Team Emirates Rui Oliveira, który miał z przodu Matteo Trentina, także on po tym przestoju już nawet nie ruszył. Zanim go wyminąłem, trochę czasu minęło i nie miałem już szans powalczyć na finiszu. Całą rundę jechałem z przodu, w okolicach dziesiątej pozycji, ale niestety w samej końcówce zabrakło mi doświadczenia, żeby nie jechać prawą stroną, ale wepchać się na lewą. Na takich wyścigach naprawdę można się wiele nauczyć. Później analizujemy sobie wszystko z moim trenerem czy też z moim dyrektorem sportowym, by w przyszłości nie popełniać takich błędów.

Do Kartuz przyjedziesz sam czy będzie towarzyszył tobie ktoś z drużyny Bingoal-Wallonie Bruxelles?

Nie, moja ekipa nie będzie nikogo wysyłać, ponieważ porozumiałem się z trenerem kadry narodowej, który obiecał, że obstawi obsługą kolarzy, którzy będą sami z uwagi na to, na co dzień ścigają się w zagranicznych drużynach. Takich zawodników mamy w tym roku dość sporą liczbę, także ustaliliśmy to razem. Jeśli bowiem każdy z nas miałby swoje auto, to w kolumnie wyścigu byłoby tych dodatkowych osiem czy dziewięć pojazdów, a każde z nich obsługiwałoby jednego zawodnika. A to nie ma żadnego sensu.

Mija tobie rok noszenia biało-czerwonej koszulki z orzełkiem. Jeszcze w poprzednim sezonie zdobyłeś w niej kilka zwycięstw w barwach CCC, zaś w tym sezonie „zawiozłeś” ją do belgijskiej drużyny i walczyłeś na finiszach niejednokrotnie z bardzo prestiżową obsadą. W Turcji stanąłeś w niej nawet na podium między innymi obok legendarnego Marka Cavendisha. Podsumuj proszę ten rok w roli mistrza Polski w kolarstwie szosowym.

Czułem przede wszystkim dumę. Każdemu kolarzowi życzę, aby przynajmniej ten jeden raz w karierze zdobył tytuł mistrza Polski, a potem, aby mógł ją dumnie reprezentować. Ja właściwie dzień po zdobyciu tytułu myślałem o tym, co mogę zrobić, by ją uhonorować, co poprawić w treningach, by jak najlepiej prezentować się w wyścigach. To była dla mnie taka dodatkowa presja, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, którą przełożyłem na motywację do walki w wyścigach. W CCC udało mi się wygrać z pomocą drużyny sześć wyścigów. Tutaj w zagranicznej ekipie niestety nie udało mi się odnieść zwycięstwa, choć uważam, że były na to szanse. Jednak ostatecznie zabrakło mi trochę doświadczenia. Z drugiej strony zdobyłem kilka fajnych rezultatów i kilka miejsc na podium. Jadę teraz na mistrzostwa Polski do Kartuz, by obronić tytuł i jeszcze w tym roku pokazać się z jak najlepszej strony.

W ubiegłorocznych mistrzostwach Polski miałeś za sobą liczny pomarańczowy pociąg drużyny CCC. Tym razem będziesz w peletonie sam. Wobec tego będziesz musiał zastosować inną taktykę.

Taktyka z pewnością będzie zgoła odmienna. W peletonie będę sam, w związku z czym nie będę dysponował tak znakomitym rozprowadzeniem, jakie miałem w zeszłym roku. W związku z tym ten wyścig będę chciał rozegrać w inny sposób. Jednak tak jak powiedziałem wcześniej, będzie jeszcze kilku zawodników w takiej samej sytuacji jak ja, także myślę, że ściganie będzie ciekawe, że będzie wiele akcji zaczepnych, a ja będę robił wszystko, aby szalę wyścigu przechylić na swoją korzyść. Będę musiał jak najlepiej wykorzystać wszystkie moje mocne strony, chociaż na pewno nie będzie to łatwe, bo dziewięćdziesiąt procent peletonu raczej nie będzie chciało ze mną współpracować. Mam jednak nadzieję, że temu podołam. Naprawdę znajduję się w bardzo dobrej dyspozycji – mogę nawet powiedzieć, że jestem silniejszy niż w ubiegłym roku. Dam z siebie wszystko, by obronić tytuł. Wiem, że to jest bardzo trudne, że rzadko się zdarza, ale bardzo chcę to zrobić.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments